„W cóż więc mamy wierzyć?”

W drodze 12/2011 W drodze 12/2011

Odrzucenie Boga ostatecznie musi się skończyć poniżeniem człowieka, a nawet dekonstrukcją tworzonej przez pokolenia cywi-lizacji i kultury. Jeżeli odrzucamy Boga, wówczas nawet czyniąc dobro, możemy krzywdzić.

 

Ksiądz Feliks Lubczyński, mało znany męczennik łagrów sowieckich, doświadczając na sobie nieludzkości sowieckiego ateizmu, złożył następujące świadectwo: Człowiek, tracąc wiarę, równocześnie traci moralność i zamienia się w dzikie zwierzę. Wszyscy, bez wyjątku, gwałciciele prawa, niezależnie od tego, za kogo się uważali, posiadali wspólną filozofię: »Boga nie ma, a więc wszystko jest dozwolone«.

Na wszelki wypadek przypomnę słowa św. Augustyna, który mówił: Pan Bóg ma swoich przyjaciół wśród tych, którzy uchodzą za Jego nieprzyjaciół, ale i odwrotnie: ma nieprzyjaciół wśród tych, których ludzie uważają za Jego przyjaciół. Zatem powstrzymajmy się od wydawania ocen moralnych na temat tych konkretnych ludzi, którzy uważają się za niewierzących.

Zarazem jednak warto zauważyć, że niektóre procesy odrzucenia Boga mogą się dokonywać na przestrzeni całych pokoleń, toteż poszczególni ich promotorzy nie do końca muszą zdawać sobie sprawę z tego, do czego one prowadzą. Trafnie mówił kiedyś o tym Michael Novak, amerykański intelektualista katolicki: Dwieście lat temu intelektualiści podjęli próbę tworzenia świata zbudowanego wyłącznie dzięki rozumowi, świata bez Boga. Ponieśli porażkę. Na początku pozbyli się Boga, a potem, w konsekwencji, rozumu. Ludzie uważali, że mogą odrzucić Boga i zachować rozum. Przez kilka pokoleń było to możliwe, ale z czasem okazało się, że zanikł fundament rozumu. Nie istnieją żadne punkty oparcia dla uniwersalnej prawdy. Ludzie poczuli się zagubieni, w pustce.

Odrzucenie Boga ostatecznie musi się skończyć poniżeniem człowieka, a nawet dekonstrukcją tworzonej przez pokolenia cywilizacji i kultury. Jeżeli odrzucamy Boga, wówczas nawet czyniąc dobro, możemy krzywdzić. Przejmująco mówił kiedyś o tym papież Benedykt XVI, wskazując na spustoszenia, jakie spowodowała w krajach Afryki ekonomiczna pomoc Zachodu: Oparta wyłącznie na technicznych, materialnych, zasadach pomoc Zachodu dla krajów rozwijających się, w której świadczeniu o Bogu nie tylko zapominano, ale wręcz rugowano Go ze świadomości, z butą besserwisserów, Trzeci Świat uczyniła Trzecim Światem w dzisiejszym tego określenia znaczeniu. Zlekceważyła tradycyjne struktury religijne, obyczajowe i socjalne i sprawiła, że ta jego technicystyczna mentalność obraca się w próżni. Wierzono, że można kamienie przemienić w chleb, w rzeczywistości jednak dawano kamienie zamiast chleba. Chodzi o prymat Boga. Chodzi o uznanie Jego rzeczywistości – rzeczywistości, bez której nic innego nie może być dobre. Historii nie można porządkować, negując Boga, przez samo budowanie materialnych struktur. Jeśli serce człowieka nie jest dobre, wtedy nic innego nie może się stać dobrem. A dobroć serca w ostatecznym rozrachunku może pochodzić tylko od Tego, który jest Dobrocią – samym Dobrem.

„Co więc mamy czynić?” (Łk 3,10)

Nie wiem, czy to przypadek, ale szczególnie głębokie odpowiedzi na to pytanie można znaleźć u poetów. Najpierw przeczytajmy wiersz Czesława Miłosza pt. Jeżeli:

Jeżeli Boga nie ma, to nie wszystko człowiekowi wolno. Jest stróżem brata swego i nie wolno mu brata swego zasmucać, opowiadając, że Boga nie ma.

Miłosz z całą pewnością nie lekceważy pytania, czy Bóg istnieje. On tylko nie chce się wdawać w kłótnie na ten temat. Jego własny pogląd jest jasny: Jak mógłby Bóg nie istnieć, skoro bez Niego traci sens rozróżnianie dobra i zła. Rechoczącym cynikom – napisze poeta w swojej wypowiedzi publicystycznej pt. Dyskretny wdzięk nihilizmu wbijającym ludziom w głowy, że nie ma dobra ni zła, że życie jest kłębowiskiem gryzących się szczurów, nie można powiedzieć: »Skazujecie siebie na męki wieczne«, bo śmieją się z wiary w życie po śmierci. Można jednak powiedzieć: »Skazujecie siebie na wygraną, i to będzie dla was dostateczną karą«.

Z kolei Anna Pogonowska w wierszu W epoce łupanego atomu jest świadkiem impasu, w jakim znalazła się nasza „epoka łupanego atomu” – zapewne równie prymitywna, jak epoka kamienia łupanego – wskutek zdystansowania się wobec wiary w Boga:

Mówią, że w epoce łupanego atomu
Niewspółczesna jest wiara w Boga –
W cóż więc mam wierzyć? W siłę piekielną
Która nas wodzi istnieniem?

Poetka ma rację: Nie wierząc w Boga, nie sposób wierzyć na serio w rozum ani w prawdę, ani w dobro. W cóż więc mam wierzyć?.

JACEK SALIJ – ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| BÓG, WIARA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama