Góry znowu są górami

Przewodnik Katolicki 17/2012

O malarstwie, muzyce i wierze w Boga, z Tomaszem Budzyńskim, liderem zespołu Armia rozmawia Łukasz Kaźmierczak

 

Budzy, Ty bez brody?

– Nie noszę brody, ponieważ żona mi nie pozwala. Ale ja uważam, że broda upiększa mężczyznę. Szczególnie po przekroczeniu pewnego wieku mężczyzna z brodą jest o wiele piękniejszy niż bez brody. No, ale cóż, żona ma swoje prawa… (śmiech). I dlatego, żeby napisać swoją autobiograficzną książkę Soul Side Story musiałem się trochę ukrywać.

A dlaczegóż to?

– Bo uważam, że prawdziwy pisarz musi mieć brodę.

Aha, jak Tołstoj.

– Albo Fiodor Dostojewski czy Joseph Conrad. Pomyśl, nawet taki Umberto Eco ma brodę. Swoją książkę pisałem przez rok na leżąco. Broda w czasie leżenia szybciej rośnie. Cóż jednak z tego – żona od razu mnie demaskowała i kazała się golić. Więc przerywałem na pewien czas, a potem pokątnie znów zapuszczałem i pisałem dalej.

 I dlatego zajęło ci to ponad rok?

– No tak, bo w końcu cała ta mistyczna siła bierze się z brody.

Ale gdybyś miał taką długą brodę jak Dostojewski…

– Ojej, to pewnie napisałbym drugie Biesy (śmiech).

Tylko, że Ty sam często powtarzasz, że przede wszystkim jesteś malarzem. Nie pisarzem, nawet nie muzykiem, ale właśnie malarzem.

– To prawda, ja w ogóle myślę przede wszystkim obrazami.

W Soul Side Story piszesz: „Kiedy jadę autobusem, zawsze muszę patrzeć przez okno”.

– Dokładnie tak. Jeśli ktoś by mnie spytał, co ja robię w swoim życiu, to odpowiedziałbym: „dojeżdżam”. Ale w czasie podróży nie jestem w stanie np. czytać. I choćbym jechał jakąś trasą setny raz, to muszę patrzeć przez okno. Przyglądam się pejzażom. Bardzo to lubię. Jako malarz też zresztą maluję niemal same pejzaże.

Podobnie masz z tekstami utworów. Piszesz je zawsze do muzyki, nigdy na odwrót?

– Nigdy. Ja muszę najpierw usłyszeć muzykę. Ona oddziałuje na mnie i pod jej wpływem zaczynam sobie coś wyobrażać. Moje teksty są ilustracjami, projekcjami obrazów. I dlatego wcale się nie dziwię, że kompozytor Jacaszek określił moją muzykę mianem „ilustracyjnej”.

W kościele też musisz mieć obrazy. Mówisz: „pod tym względem jestem jak prawosławny”.

– Muszę widzieć obraz, żeby się modlić. Przemawia do mnie cała ta prawosławna teologia ikony, bardzo bliska jest mi myśl teologiczna Jerzego Nowosielskiego.

Nowosielski to bez wątpienia jeden z moich mistrzów, jedna z tych postaci, które mnie ukształtowały w największym stopniu.

Ikona jako okno frontowe do Pana Boga?

– Tak to widzę i czuję. Przy czym mam tu nie tylko na myśli wizerunki świętych. Także pejzaże są tymi oknami do rzeczywistości nadprzyrodzonej. Niektóre z obrazów van Gogha są tego najlepszym przykładem.

Ale to działa także w drugą stronę. Wiesz, że niektórzy prawosławni biją ikony rózgami, „karząc” je za niespełnienie modlitewnych próśb?

– O czymś takim nie wiedziałem (śmiech). Ale to już jest jakiś rodzaj „relacji” z Panem Bogiem. Podobnie jak w przypadku jednego z wielkich chasydzkich cadyków, który kłócił się z Bogiem. Modlił się i jednocześnie kłócił.

Teologia ikony to jedno, a Twój sentymentalizm to drugie…

– To prawda. Moje pierwsze doświadczenia z Kościołem wiążą się z wakacyjnym pobytem w Tarnobrzegu u babci Anieli – bardzo pobożnej kobiety, która codziennie chodziła ze mną na wszelkie możliwe nabożeństwa do miejscowego klasztoru Dominikanów. I ten pierwszy obraz Kościoła kojarzy mi się właśnie ze świątynią wymalowaną od podłogi do sufitu. Wszystko we freskach. Znakomicie się tam czułem.

Jak w niebie?

– Jak w niebie. Uważam, że każda świątynia powinna być zrobiona w taki sposób, żeby człowiek czuł się w niej niemalże jak w jakimś niebiańskim przedsionku. Kiedyś Kościół współpracował z najwybitniejszymi artystami i to dawało fantastyczne efekty. I jeżeli nawet prosty człowiek wchodził, dajmy na to, do takiego kościoła w Asyżu i widział te wspaniałe freski Giotta, to czuł się tam nieziemsko. Niestety, z tego co widzę, to dzisiaj Kościół giottów już nie angażuje.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...