Czy rodzina ma przyszłość?

Wychowawca 7/2014 Wychowawca 7/2014

Doświadczenie ludzkości niepodważalnie dowodzi, że wyrażająca się w sferze biologiczno-fizjologiczno-psychicznej natura istoty ludzkiej jako kobiety i mężczyzny, autentycznie i w pełni samorealizuje się w naturalnym i trwałym związku nazywanym małżeństwem i osadzonej na nim wspólnocie życia i miłości, nazywanej rodziną.

 

Historia cywilizacji nie zna żadnej zorganizowanej społeczności ludzkiej, która nie miałaby u swych podstaw najmniejszej grupy, określonej przez Arystotelesa mianem podstawowej komórki społecznej, a w naszym języku – ze względu na jej funkcję rozrodczą – rodziną. Jest ona zawsze osadzona na różnorako, ale zawsze solennie formalizowanym związku kobiety i mężczyzny (w kulturach poligamicznych − kobiet i mężczyzn), co między innymi wyraża społeczny wymiar samego wydarzenia. Fakt ten potwierdzają wszyscy antropologowie i etnologowie badający formy życia ludów pierwotnych. Rodzina i małżeństwo, w swym wymiarze kulturowym i funkcjonalnym, stanowią punkt wyjścia dla socjologii od samego początku jej instytucjonalizacji jako dyscypliny naukowej. Swym dokumentowanym dorobkiem badawczym potwierdza uogólnienie teoretyczne tamtych dyscyplin w odniesieniu do społeczeństw ostatnich stuleci.

Małżeństwo i rodzina – zarówno w swym wymiarze modelowym, jak i wzorów zachowań – zostały osadzone w cywilizacji ogólnoludzkiej na prawie natury, a w sposób szczególny dowartościowane w kulturze i cywilizacji chrześcijańsko-europejskiej, w której wypracowano ich kształt wewnętrzny i zewnętrzny. Ów kształt stanowi pochodną przyjętej tu integralnej wizji człowieka. Wizji wolnej od wszelkiego rodzaju wypaczeń czasu współczesnego, określonych przez Jana Pawła II mianem błędu antropologicznego. Odwołując się do prawa natury, integralna wizja człowieka uwzględnia jego sferę cielesno-seksualną, psychiczno-uczuciową, społeczno-moralną i religijną. W odniesieniu do sfery seksualnej uwzględnia aspekty: biologiczno-fizjologiczny, psychiczno-uczuciowy i wychowawczy, moralno-religijny i społeczno-demograficzny. Wszystkie te odniesienia odnajdujemy (aczkolwiek z różną rangą i kładzionym akcentem) zarówno w systemach wychowawczych na przestrzeni wieków, jak i w kształtowanych formach życia społecznego i państwowego.

Sfera seksualna została ujęta w precyzyjnie określone ramy i poddana ostrym rygorom ze względu na trzy okoliczności:

1) ze względu na jej funkcję prokreacyjną: powoływanie do życia nowych istot ludzkich i gwarantowanie ciągłości gatunku ludzkiego;

2) ze względu na jej związanie z małżeństwem: rozumianym jako dozgonny związek kobiety i mężczyzny obdarowujących siebie pełnią swego człowieczeństwa i oddających się wyłącznie sobie w swej seksualności otwartej na dawanie życia jako konsekwencję miłości; życia, za którego rozwój i wychowanie wzajemnie podejmują odpowiedzialność. Związek ów stanowi drogę do ich samorealizacji jako kobieta i mężczyzna, ojciec i matka − drogę ich wspólnego zmierzania do zbawienia, a w tym zadaniu i dążeniu wspiera ich sakrament małżeństwa;

3) ze względu na wyzwania procesu rozwoju fizycznego, psychicznego i moralnego młodego (i nie tylko młodego) człowieka. Opanowanie skłonności i pożądania seksualnego, panowanie nad popędami, wyrabianie zdolności rezygnacji i wyrzeczenia, ponoszenie ofiary na rzecz ukochanej osoby – to niekwestionowane wyzwania i czynniki prawidłowego rozwoju i wychowania.

Podważanie funkcjonującego przez wieki w cywilizacji zachodniej, a osadzonego na wspomnianych założeniach modelu małżeństwa i rodziny jako podstawowym środowisku wychowania i samorealizacji małżonków rozpoczyna się od okresu Oświecenia i Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a następnie Rewolucji Październikowej. W naszych czasach pogłębia to zjawisko pojawienie się kilku czynników, jak:

1) ideologia gender i budowanie na niej „nowej” wizji ludzkiej seksualności i jej funkcji;

2) osadzenie na nich propagandy radykalnego feminizmu;

3) poznanie możliwości przeciwdziałania poczęciu, jak i sztucznego zapłodnienia oraz możliwości manipulowania w sferze prokreacji.

Proces ów osiąga swe apogeum w drugiej połowie XX wieku w postaci tzw. rewolucji seksualnej, określanej też mianem „rewolucji genderowej”. Zgodnie z tą ideologią, płeć nie jest pierwotnym faktem natury, który człowiek musi przyjąć i osobiście wypełnić sensem, lecz jest rolą społeczną, o której decyduje się autonomicznie, podczas gdy dotychczas decydowało o tym społeczeństwo. Reprezentanci tego stanowiska chętnie przywołują doniesienia z badań antropologicznych Margaret Mead, a myślą przewodnią jest zdanie: „nikt nie rodzi się kobietą, tylko się nią staje”, wybrane z książki Simone de Beauwoir pt. Druga płeć.

Mamy tu zatem do czynienia ze swego rodzaju „rewolucją antropologiczną”, którą należy określić raczej mianem błędu antropologicznego. Tu bowiem człowiek kwestionuje, że ma uprzednio ukonstytuowaną naturę swej cielesności, charakteryzującą go jako istotę ludzką, i że kobieta i mężczyzna wzajemnie się dopełniają w sferze cielesnej, psychicznej i społecznej, a przede wszystkim małżeńsko-rodzinnej. Poza akademickimi ośrodkami (studia gender) upowszechnieniu tej „rewolucji antropologicznej” ma służyć tzw. nowoczesne wychowanie seksualne (poczynając od wieku przedszkolnego), które winno uwzględniać nie tylko oddzielenie sfery seksualnej od małżeństwa, funkcji seksualnej małżeństwa od prokreacji, ale też tzw. nowe formy seksualnej i małżeńsko-rodzinnej samorealizacji człowieka. Owe „nowe formy samorealizacji” opisuje się w ramach teorii „alternatywnego rodzinnego bycia człowieka”. Nowością w stosunku do dotychczasowych nurtów kwestionujących naturalny charakter małżeństwa i rodziny jest tu poszukiwanie „podbudowy teoretycznej” w psychologii ewolucyjnej, genetyce behawioralnej i teorii socjalizacji grupowej. A to wszystko czyni się dla przygotowania „naukowych podstaw” do dokonania redefinicji dotychczasowego rozumienia ludzkiej natury, ludzkiej seksualności, a w konsekwencji także małżeństwa i rodziny. Sama idea zasadza się na dwóch przesłankach, z których pierwsza głosi, że dotychczasowa definicja ludzkiej natury, seksualności a przede wszystkim małżeństwa i rodziny jest osadzona na ideologiczno-religijnym podłożu. Druga natomiast wyrokuje, że owa definicja jest nieadekwatna do „współczesnych w kulturze zachodniej form życia seksualnego i wspólnotowego traktowanych jako rodzinne”.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama