Swojska twarz dżihadu

Przewodnik Katolicki 20/2015

Fascynacja radykalnym islamem dotyczy coraz częściej rodowitych Europejczyków: młodych, wykształconych, z wielkich miast.

Za taki stan rzeczy odpowiadają w głównej mierze salafici – najbardziej radykalny odłam islamu, nawołujący do powrotu do korzeni religii proroka Mahometa i postulujący ustanowienie prawa szariatu w jego najostrzejszej odmianie. Najlepiej pod każdą szerokością geograficzną. To ci, którzy interpretują Koran przed wszystkim jako nakaz bezwzględnej wojny z niewiernymi. Co gorsza, są oni dziś obecni właściwie w każdym państwie zachodniego kręgu cywilizacyjnego. Skuteczni, dobrze zorganizowani i na tyle przekonujący, że coraz częściej wygrywają walkę o rząd dusz młodych, gniewnych Europejczyków. A dalej jest już tylko bilet na Bilski Wschód albo „święta wojna” tutaj, na Starym Kontynencie.

Przyciąganie odrzuconych

Wszelkie dostępne statystyki pokazują wyraźnie, że liczba salafitów w Europie rośnie w zaskakująco szybkim tempie. Naturalną bazą i terenem łowieckim dla islamskich radykalnych agitatorów są skupiska ludności muzułmańskiej bądź też osób pochodzenia muzułmańskiego, którzy w większości żyją cały czas wyobcowani z zachodnich społeczeństw, izolujący się, niepotrafiący albo wręcz nie chcący zadzierzgnąć z „miejscowymi” więzi kulturowych i społecznych.

Ale to tylko jedna strona medalu. Bo w szeregach salafitów coraz więcej jest także rodowitych Europejczyków, czyli, mówiąc niepoprawnie politycznie, po prostu białych.

Cóż takiego pociąga ich w radykalnym islamie? Przyczyn jest wiele – poczynając od powszechnego kryzysu wartości w dzisiejszym zachodnim świecie, braku jasnych i stałych zasad, deficytu prawdziwych autorytetów, zbyt dużego zakresu wolności  – czyli słynnej „wolność od”, z którą człowiek nie zawsze umie sobie radzić, miałkości propozycji, jaką oferuje zachodnia cywilizacja – powody można byłoby mnożyć.

Do tego dochodzi element odrzucenia, dotykający osób, które z różnych względów są słabiej wykształcone, wynagradzane, mniej docenianie, niemające perspektyw rozwoju, za to silne poczucie wykluczenia. O tych właśnie ludziach wspominał kilka miesięcy temu dr Kacper Rękawek, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ds. bezpieczeństwa europejskiego, wskazując, że w zachodniej Europie istnieje klisza określająca je jako  osoby mające jakieś problemy, prawne, rodzinne, finansowe. „Pewnego rodzaju osłabienie, poczucie krzywdy czy odrzucenia jest potencjalnie dobrym momentem dla różnego rodzaju ugrupowań skrajnych, by taką osobę przechwycić w swoją orbitę” – stwierdził Rękawek w rozmowie z portalem Wirtualna Polska. Bardzo podobną opinię wyraził także Florian Enders z niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców, cytowany przez niemiecką stację radiowo-telewizyjną Deutsche Welle: „Niejednokrotnie poszukiwanie sensu życia lub kryzys życiowy stają się pożywką dla radykalnej ideologii islamskiej”.

Dla dżihadystów owi odrzuceni to właśnie idealna grupa docelowa, do której najczęściej adresują swój radykalny przekaz. Salafici podpowiadają im proste i jasne rozwiązania: oferują świat na swój surowy sposób uporządkowany, zerojedynkowy, pozbawiony prawie zupełni odcieni szarości – to jest dobre, a tamto złe, ten jest wierny, tamten niewierny – jasne odpowiedzi, jasny cel plus poczucie wspólnoty, którego tak bardzo brakuje współczesnemu światu - to są namacalne atrybuty islamu w wersji „hard”.

Na dodatek islamski radykalizm współgra z typową dla młodości radykalizacją postaw, poglądów i zachowań. Bywa nawet, że przynależność do salafitów traktowana jest jako coś  modnego, swoisty atrakcyjny wyróżnik: „Można wręcz powiedzieć, że jest to pewien rodzaj kultury młodzieżowej” – stwierdził niedawno szef niemieckiego Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hans-Georg Maaßen.

Mówca, strażak i raper

Nadzwyczajna aktywność i rosnące wpływy salafitów w minimalnym stopniu dotyczą jak na razie Polski i innych wschodnioeuropejskich państw, co wynika oczywiście głównie z przyczyn ekonomicznych i historycznych (choćby z braku tradycji kolonialnych). Ofensywa islamskich radykałów w Europie skupia się na razie głównie na Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, krajach Beneluksu i państwach skandynawskich. Szczególnie ciekawy jest przypadek naszych zachodnich sąsiadów, ponieważ to właśnie tam coraz większe znaczenie wśród salafitów zyskują rodowici Niemcy, którzy konwertowali na islam. Redakcja polska Deutsche Welle w specjalnym raporcie przedstawiła sylwetki kilku takich postaci. Wśród nich jest m.in. Pierre Vogel, wyznawca islamu od 2006 r., którego radykalne wystąpienia są bardzo popularne w internecie, Sven Lau, syn katolickich rodziców, były komendant Straży Pożarnej w Mönchengladbach, który w wywiadzie zapowiedział, że salafici przyniosą niedługo szariat do Polski, czy wreszcie były muzyk i raper Denis Cuspert, noszący dziś nazwisko Abou Maleek. O tym ostatnim wiadomo, że walczył w Syrii po stronie dżihadystów i  uważany jest za jednego z ważniejszych propagandystów działających na rzecz Państwa Islamskiego.

I niech nikogo nie zwiedzie relatywnie nikła liczba salafitów – z danych Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji wynika, że w czteromilionowej społeczności muzułmańskiej w Niemczech stanowią oni obecnie ledwie 7–10 tys. osób. Ale to tylko pozory. Radyklani islamiści są bowiem niebywale aktywni i na tyle prężni, że w bardzo krótkim czasie niemal podwoili swoją liczebność. Nie o liczby tu zresztą chodzi, tylko o realne wpływy, a to właśnie salafici nadają dziś dynamikę całemu ruchowi islamistycznemu w Niemczech. Są najgłośniejsi, najbardziej widoczni i najlepiej zorganizowani.

Allah w sieci

Niemieckie służby specjalne od dawna zwracają uwagę na niezwykle skuteczną działalność propagandową salafitów, stwierdzając, że stanowią oni najbardziej dynamicznie rosnące, ekstremistyczne ugrupowanie w Niemczech. Najprostszą i najczęstszą formą ich agitacji jest rozdawanie bezpłatnych egzemplarzy Koranu na ulicach niemieckich miast w ramach kampanii Lies! (Czytaj!), wymyślonej przez wspomnianego Svena Laua. Z danych szacunkowych wynika, że w ten sposób rozdano już ponad półtora miliona egzemplarzy świętej księgi islamu. Oprócz tego salafici prowadzą „Mobilne Akademie Islamskie”, przemieszczając się po terytorium całego kraju oraz niezliczone stacjonarne seminaria, konferencje, warsztaty  i spotkania edukacyjne na temat własnej interpretacji islamu. Z informacji zebranych przez niemieckie specsłużby wynika, że takie organizacje jak „Prawdziwa Religia”, „Tauhid Germany” czy „Islamska Wspólnota – Narodowa Perspektywa” pod płaszczykiem działalności edukacyjnej i humanitarnej prezentują islam wojujący, stojący w opozycji do demokratycznych wartości i nawołujący do walki z „bezbożnym Zachodem”.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...