Z Pińska w świat

Europa od czasów odkryć Kolumba panowała nad światem w sensie politycznym i kulturowym. Teraz ów monopol się skończył. Tygodnik Powszechny, 27 stycznia 2008




Filozofowie dialogu podkreślali, że do spotkania z innym potrzeba czegoś więcej niż otwartości, tolerancji. Trzeba wziąć odpowiedzialność za drugiego, współczuć mu. Czy to możliwe, skoro nasza wyobraźnia, horyzont moralny zostały ukształtowane na miarę małej zbiorowości, plemienia, rodziny?

To jest najtrudniejszy próg do pokonania... Docierają do nas wiadomości z całego globu, jednak ta historia nie dzieje się gdzieś daleko, tylko w naszym domu, na ekranie telewizora, w internecie i – chcąc nie chcąc – musimy jej sprostać.

Świat współczesny oferuje dużo możliwości, ale równocześnie stawia przed człowiekiem ogromne wymagania. Jeżeli ktoś się zagapi, nie skorzysta z okazji, zostanie zmarginalizowany. Młodzież to rozumie, stąd pęd do nauki.


Spotkanie cywilizacji


Podróż do Indii była jedną z pierwszych Pana reporterskich wypraw. Uznał Pan jednak, że cywilizacja hinduska jest tak bogata i różnorodna, że życia by nie starczyło, aby ją opisać. Pan natomiast marzył, żeby zobaczyć cały świat, co się zresztą udało. Do Indii jeździ Pan od czasu do czasu. Co się zmieniło od Pana pierwszej podróży?

Ciągle jest tam jeszcze mnóstwo niewyobrażalnej nędzy, biedy, głodu. Ale jednocześnie wyrastają Indie bardzo nowoczesne, które są jednym z największych producentów elektroniki w skali światowej. Indie konkurują pod tym względem z drugą potęgą azjatycką – Chinami. Trzeba pamiętać, że to jest konkurencja na skalę światową, ponieważ ludność tych dwóch krajów stanowi jedną trzecią całej ludzkości, czyli co trzeci człowiek na naszej planecie jest albo Chińczykiem, albo Hindusem.

Wyobraźmy sobie, że tylko niewielka część ludności chińskiej zostanie uwolniona i otrzyma zgodę na emigrację do Europy. W efekcie zmieni się struktura ludności w miastach europejskich. Na razie oba te kraje inwestują w rozwój wewnętrzny. Ale jeśli zaczną mieć ambicje międzynarodowe, zaburzy to z pewnością układ sił w świecie.

W Chinach żyje obecnie miliard trzysta milionów ludzi, a mimo to w ostatnich latach nie dochodzi tam do wojen domowych, konfliktów zbrojnych...

Bo panuje system autorytarny, który trzyma mieszkańców w stalowym uścisku władzy.

To prawda, ale wbrew temu, co zwykło wiązać się z systemem autorytarnym, kraj bardzo szybko rozwija się ekonomicznie. To jest nowość: autorytarne rządy zapewniające swoim obywatelom bezpieczeństwo ekonomiczne. Pewnie dzięki temu utrzymują się przy władzy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama