Zaproszenie do domu poety

Na naszych oczach słowa spontanicznie i, chciałoby się rzec, naturalnie zakwitają nieoczekiwanymi możliwościami, bez trudu, zdawałoby się, znajdują drogę do nowych skojarzeń i związków. Tak się tylko wydaje, że bez trudu, bo naprawdę, żeby związać słowa, trzeba przebyć wielkie odległości. Znak, 5/2008



Wiadomo, że poezja to taki kontynent, gdzie proporcje białych plam i plam zapisanych wyglądają inaczej. W poezji Reinera Kunzego skrajna małomówność idzie w parze z najdalej posuniętą komunikatywnością, a to, co niepowiedziane, i to, co powiedziane, wzajemnie się dopowiadają. Te wiersze działają punktowo, z całym rozmysłem unikają skomplikowanych figur, ascetycznie upraszczają składnię, chętnie posługują się elipsą i równoważnikami zdań. I można się tylko zdumiewać, jak samowystarczalne i wymowne okazują się te nieliczne pozostawione na papierze słowa i minimalistyczne środki.

baletnica
Jej stopy to
dwa sierpy księżyca
A ziemia ziemia ma
dwa nieba
A my my żyjemy
podwójnie
(przeł. Jakub Ekier)

Tę drugą „ziemię” i drugie „my” dodano w taki sposób, że powtórzenia nie są balastem dla tempa. Przeciwnie, niemal na zasadzie onomatopei oddają oszałamiającą szybkość ruchu: ledwo migają w skróconej frazie, prawie ich nie dostrzegamy, tak jak nie nadążamy wzrokiem za ewolucjami baletnicy.

Tomiki Kunzego czasem sprawiają wrażenie poetyckiego dziennika, gdzie odnotowuje się bieżące zdarzenia. Te wiersze z upodobaniem trzymają się blisko tak zwanego życia, odnoszą się do powszednich spraw i codziennych realiów, a przynajmniej na pierwszy rzut oka tak się wydaje. Zwykły krajobraz za oknem, słoneczna albo deszczowa pogoda, zwykła ulica, gdzie się na kogoś czeka, listonosz, urządzanie domu, majstrowanie przy samochodzie, wino z przyjaciółmi, podróże, które jak zwykle obfitują w nowe doznania. Często Kunze też mniej lub bardziej jawnie wprowadza do swoich wierszy cudze głosy: wiersze są urywkiem toczonej z kimś rozmowy, odpowiedzią na list, wspomnieniem, komentarzem do czyjejś wypowiedzi, bywają komuś dedykowane, zwracają się do kogoś w drugiej osobie. I zawsze pozostawiają dosyć wolnego miejsca, aby ten zaproszony, przywołany we wspomnieniu, upatrzony na adresata albo interlokutora gość mógł wyraźnie zaznaczyć swoją żywą i ważną obecność.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...