Drogi i bezdroża doświadczenia Boga. Między subiektywnym przeżyciem a obiektywną prawdą

Wszyscy, którzy poszukują Boga, reflektując swoje doświadczenie religijne, a szczególnie chrześcijanie, ugruntowani w Objawieniu – powinni spytać, na ile to, co przeżywają, oparte jest na fundamencie prawdy, a na ile są to jedynie subiektywne konstrukcje pseudo-doświadczenia mistycznego. Zeszyty Karmelitańskie, 2/2008



Filozofia nowożytna, odwracając dotychczas powszechnie uznawany porządek świata, stawia tezę, że to człowiek stworzył Boga na swój obraz i swoje podobieństwo. Feuerbach i Marks, mówiąc o ludzkich doświadczeniach religijnych, nazwali je „iluzją” stworzoną w umyśle po to, by odpowiedzieć na wielkie pragnienie ludzkości – szczęścia i doskonałego świata.

Wszyscy, którzy poszukują Boga, reflektując swoje doświadczenie religijne, a szczególnie chrześcijanie, ugruntowani w Objawieniu – mogą i powinni spytać, na ile to, co przeżywają, oparte jest na fundamencie prawdy, a na ile są to jedynie subiektywnie tworzone konstrukcje pseudo-doświadczenia mistycznego.
Poszukiwanie Boga, a tym bardziej Jego znalezienie, jest sprawą wyjątkowo osobistą i indywidualną. Możemy, motywowani różnymi potrzebami, poszukiwać Boga na różne sposoby. Po czym poznamy, że Go rzeczywiście znaleźliśmy? Z punktu widzenia konkretnej jednostki, kryterium może być subiektywne odczucie zaspokojenia potrzeb, ze względu na które owa jednostka rozpoczęła aktywność w tym kierunku. Jeśli szukamy Boga, bo chcemy, by zapewnił nam dostatnie życie, to pozostając biedakami, powiemy, że Boga nie ma. Jeśli nie znajdziemy ukojenia w objęciach religii, a tego właśnie oczekujemy – powiemy, że nie spotkaliśmy Boga. Nie da się nikogo przekonać, by w Boga uwierzył, każdy sam musi odwołać się do swoich doświadczeń i odczuć, czy to o charakterze naturalnym, czy nadprzyrodzonym. Odpowiedź na pytanie o motywację jest niezmiernie ważna, bowiem wynika z niej przyjmowany punkt widzenia. Jeżeli za punkt wyjścia obieramy tezę, że Boga nie ma, to nie uda się udowodnić niczego innego. Jakie można zatem przyjmować stanowiska, rozpoczynając poszukiwanie Boga we współczesnym świecie? Jeżeli człowiekiem kierują potrzeby tożsamościowe, materialne i duchowe, to jedynym założeniem, jakie może on przyjąć, jest istnienie Boga. Skoro podstawowym powodem, dla którego człowiek zaczyna szukać Boga, są oczekiwania związane z Jego odnalezieniem, trudno wyobrazić sobie, by podejmował trud z góry oczekując niepowodzenia. Należy raczej spodziewać się, że podejmując poszukiwania, ma nadzieję na powodzenie.

Od czego zależy punkt widzenia, jaki przyjmujemy? Jak to się dzieje, że gotowi jesteśmy przyjąć taką czy inną koncepcję? Jedną z odpowiedzi znajdujemy w filozofii W. Jamesa. Twierdzi on, że jeśli w naszym działaniu kierujemy się oczekiwaniem – jest ono dążeniem. Ta dążność do poznania jest przewidywaniem (nie może być czystą wiedzą, gdyż nie można wszystkiego wiedzieć o tym, czego jeszcze nie poznaliśmy; jeżeli zatem nie jest samą wiedzą, musi być także wiarą). Kto dla skrupułów naukowych nie chce przyjąć, że Bóg istnieje, ten postępuje tak, jakby już przyjął, że nie istnieje. Opiera się więc – tak czy inaczej – na wierze, gdyż nie skłania go do tego wiedza, która nie przemawia przeciw istnieniu Boga, tak samo jak bezpośrednio nie przemawia za Nim. Podobny nacisk na wiarę kładł francuski filozof C. Renouvier. Jako jedną z dwóch dróg poznania bezwzględnego bytu wskazywał on, obok zasady sprzeczności, właśnie wiarę. I to dzięki niej doszedł do uznania istnienia Boga, jak i nieśmiertelności duszy i wolnej woli. Jeszcze bardziej radykalny był J. Newton, który był pewien jedynie istnienia „siebie i swojego Stwórcy”.
„Miejcie odwagę posługiwać się rozumem” – wzywał Kant. Chrześcijanie w większości swojej populacji nie obawiali się rozumu, uważali nawet, że żarliwa wiara i wysublimowany racjonalizm często się ze sobą łączą. Większość inteligentnych ludzi, którzy szczerze wierzą, że Bóg jest w niebie, a świat jest z gruntu dobry, czuje potrzebę posiadania przekonującego uzasadnienia swojej wiary, tym większą, jeśli zakradły się do niej jakieś wątpliwości, które nie dają im spokoju. A trzeba mieć na uwadze fakt, iż rozumem można się posługiwać równie dobrze dla podważenia wiary, co dla jej umocnienia.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...