W szpitalach cudu nie będzie

Tak trudnej sytuacji w służbie zdrowia jeszcze nie było – mówią dyrektorzy szpitali zaniepokojeni, że na oddziałach może zabraknąć lekarzy. Ministerstwo Zdrowia umywa ręce: to sprawa między lekarzami a dyrektorami szpitali. Czego mogą spodziewać się pacjenci? Idziemy, 20 stycznia 2008




Henryk Wacławek, lekarz pracujący na izbie przyjęć w Szpitalu Czerniakowskim, mówi o swojej placówce: – Jak we wszystkich szpitalach, sytuacja jest zła. Nie mamy zapewnionej pracy opt-out w lutym. Może dojść do sytuacji, że nie będzie lekarzy dyżurujących w izbie przyjęć i będzie do niej musiał schodzić jeden lekarz zajmujący się konsultacjami w oddziałach szpitalnych. Jednak dopóki będziemy w stanie zajmować się pacjentami, nie zostawimy ich bez opieki.

W szpitalu dziecięcym przy ul. Niekłańskiej dyrektor Paweł Chęciński podpisał z lekarzami porozumienie o podwyżkę płac. – Nie wiem, czy podpiszą umowę opt-out. Jeżeli nie, to powstanie ogromny problem z zapewnieniem pacjentom 24-godzinnej opieki. Na 48-łóżkowym oddziale rano jest 3 lekarzy. Wykonanie procedur, których o tej porze dnia jest najwięcej, przekracza możliwości fizyczne. Gdyby jeden z lekarzy zachorował, praca oddziału zostałaby sparaliżowana – mówi. Jeśli lekarze w szpitalu przy ul. Niekłańskiej zechcą podpisać umowę opt-out, pojawi się kolejny problem. – Nie mam dla nich pieniędzy za dodatkowe godziny pracy. W praktyce lekarze będą musieli być wynagrodzeni z puli pieniędzy przeznaczonych na opłacenie faktur firmom za zakup asortymentu medycznego. Niestety, potem trzeba będzie zapłacić karne odsetki, a po 2–3 miesiącach firmy mogą przestać dostarczać nam towar. Na poniedziałek rozmowy ze mną zapowiedziały pielęgniarki. Spodziewam się, że będą oczekiwały podwyżek proporcjonalnych do wzrostu wynagrodzeń lekarzy. Jestem doświadczonym managerem i dyrektorem. Tak trudnej sytuacji jak obecnie, dotychczas nie było – mówi Paweł Chęciński. Na Niekłańskiej przez najbliższe trzy miesiące pacjenci nie odczują wewnętrznych problemów placówki poza jednym, ale istotnym – mówi jej dyrektor. – Od 1 kwietnia może przestać istnieć oddział „Patologia noworodka”.

O trudnej sytuacji mówi też Mieczysław Brągoszewski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Pruszkowie. – W tej chwili zabezpieczamy właściwy podział usług medycznych. Na jak długo, trudno powiedzieć. Możliwości wykonywania usług planowych, z powodów kadrowych, mogą się zmniejszyć. Tzw. kolejka medyczna może się wydłużać. Jeśli nie pojawią się decyzje związane z „urealnieniem funkcjonowania” naszej placówki, to będziemy w stanie pracować tylko kilka miesięcy. Potem zacznie się tylko zabezpieczanie doraźnych potrzeb związanych z zagrożeniem życia pacjenta. Te problemy przesuwane są w czasie od wiosny ubiegłego roku.


Rozmowy trwają


W niektórych szpitalach trwają jeszcze negocjacje, w innych są już porozumienia.

– Koledzy nie odeszli od łóżek pacjentów. Jestem im wdzięczny, że tak poważnie potraktowali swoje obowiązki i jednocześnie swoje powołanie. Na najbliższe trzy miesiące zawarliśmy porozumienie. Pracujemy w normalnym trybie. W tym czasie w naszym szpitalu nie będzie dodatkowych kolejek – mówi prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego Św. Rodziny, przy ul. Madalińskiego.

W Grodzisku Mazowieckim dyrektor szpitala skierował 9 I wniosek do wojewody mazowieckiego. – Jeśli negocjacje z lekarzami nie przyniosą pożądanego efektu, ograniczymy działalność medyczną. Będziemy udzielać pomocy tylko w sytuacjach zagrożenia życia pacjenta – mówi Krystyna Płukis, dyrektor. Jednak 14 I udało się sfinalizować umowy z lekarzami i pielęgniarkami w sprawie nowych warunków płacowych. – 95% pracowników jest na kontrakcie. Do 31 III pracujemy bez zmian. Nie będzie ewakuacji chorych, ograniczenia przyjęć pacjentów i przesuwania terminów wizyt – zapowiada Krystyna Płukis.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama