Lekcja KOR

Najważniejsze, że sporej części tego środowiska udało się uniknąć dzielenia świata według schematu: „my” – czyści, szlachetni opozycjoniści, i cała oportunistyczna reszta społeczeństwa. Dzięki temu mało komu przychodziło wówczas do głowy, aby do jednego worka wrzucać esbeków i ich zaszantażowane czy zmanipulowane ofiary. Więź, 10/2006



Trzydzieści lat temu, 23 września 1976 roku, powstał Komitet Obrony Robotników. Warto dziś zapytać, czy KOR to już wyłącznie historia, czy też może jego dzieje pozostają ciągle jednym z żywych źródeł nowoczesnej polskiej tożsamości politycznej.

Gdzie są chłopcy z tamtych lat i gdzie podziała się ich solidarność? Czy ponad fundamentalnym politycznym sporem, który podzielił ich w roku 1989, coś jeszcze ich łączy? Naturalne w demokracji polityczne podziały zawsze rozsadzają doraźnie sojusze zawierane w czasach niewoli. Z drugiej jednak strony, od historii nie sposób przecież uciec. Ta zaś – i tu dochodzimy do pierwszej lekcji, jaką niesie rocznica KOR – utkana jest nie ze słusznych politycznych doktryn, do których dopasować można minione dzieje, ale ze złożonych, czasem paradoksalnych biografii. I to właśnie w skomplikowanych ludzkich życiorysach i wynikających z nich dziwnych aliansach mieszkają prawdziwie wartości, bohaterstwo, wzniosłe przykłady i symbole.

Społeczności, które tego nie rozumieją i nie potrafią uchronić swej złożonej historii przed ciśnieniem bieżącej polityki, przegrywają i własną historię, i historyczne zwycięstwa. To zatem, że coraz mniej Polaków rozumie i szanuje wielki sukces Sierpnia ’80, wynika po części i z tego, co stało się z pamięcią o KOR, z tego, że jego bohaterom – powodowanym aktualnymi podziałami politycznymi – tak trudno i tak rzadko przychodzi dziś mówić jednym głosem o swej wspólnej walce. I zapewne równie trudno było by im razem powtórzyć słowa oświadczenia, którym w roku 1981 KOR podsumowywał swą działalność:

Byli wśród nas ludzie różnych pokoleń, tradycji i orientacji ideowych. Łączyła nas troska o wszystkich krzywdzonych i bitych (...). Kierowaliśmy się przekonaniem, że przestrzeganie praw człowieka i obywatela jest warunkiem pokoju między ludźmi i narodami, przekonaniem, że <>. Służyliśmy sprawie wolności Polski i wolności Polaków tak, jak mogliśmy i umieli, jak dyktowało nam sumienie i obywatelskie rozeznanie sytuacji. Mieliśmy przed oczyma ideał Polski, która szczyciła się niegdyś tolerancją i wolnością, Polski, która umiała być wspólną ojczyzną Polaków, Białorusinów, Litwinów, Ukraińców, Żydów, ojczyzną wszystkich swych obywateli – bez względu na ich język, wyznanie, pochodzenie narodowościowe (cytat za: : Jan Józef Lipski, „Komitet Obrony Robotników, KOR, Komitet Samoobrony Społecznej”, Gliwice 1988).

POLSKA OBYWATELSKA

Przywołując dziś pamięć KOR, warto także dostrzec, że był on pierwszym bodaj we współczesnej Polsce eksperymentem budowania nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego, co więcej – eksperymentem zupełnie udanym. Zorganizowano skuteczną sieć pomocy prześladowanym, pojawił się niezależny od cenzury obieg wydawniczy i informacyjny, animowano proces samoorganizacji robotników, chłopów i studentów. Oczywisty, banalny wręcz wniosek, jaki z tego wynika, jest taki, że skoro polskie drogi do wolności wiodły przez budowanie instytucji społeczeństwa obywatelskiego, to potrzebujemy ich także w Polsce wolnej. Mówiąc to, można jednak także wskazać pewne doświadczenia, które przydatne pozostają dziś w praktykowaniu w Polsce demokracji i społeczeństwa obywatelskiego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...