Aniołowie i podróże w czasie

Któż jak Bóg 3/2019 Któż jak Bóg 3/2019

Podróże w czasie są tematem niezliczonej liczby filmów i powieści science fiction. Ludzie przenoszą się w nich dzięki pojazdom poruszającym się z prędkością nadświetlną lub posiadającym hipotetyczny napęd Alcubierre'a, dzięki czarnym dziurom, tunelom czasoprzestrzennym lub korzystając z umiejętności zakrzywiania czasoprzestrzeni. Czasem autorzy literatury fantastycznej całkowicie rezygnują z „naukowych” wyjaśnień i odwołują się do zjawisk paranormalnych oraz magii. Istnieją też książki i filmy, w których sprawcą przenosin w czasie jest anioł wysłany przez Boga.

Pomysł przypisujący aniołom podróżowanie w czasie wykorzystany został w bardzo wielu powieściach. Już w 1733 r. Samuel Madden opublikował utwór pt. „Memoirs of the Twentieth Century”, zawierający rzekome listy ambasadorów pisane w 1997 i 1998 roku, które miał dostarczyć autorowi anioł. W większości utworów posłańcy Nieba powołują jednak do wypełnienia sekretnej misji w przeszłości konkretnego człowieka i to jego przenoszą do innej epoki.

Z misją ratowania Żydów

Zacznę od książek amerykańskiej pisarki Anne Rice, która nieodłącznie kojarzy się z tematyką wampirów i czarownic, ponieważ największą popularność zdobyła dzięki bestsellerowej serii „Kroniki wampirów”. Po nawróceniu się na chrześcijaństwo Anne Rice zmieniła zainteresowania i postanowiła napisać trylogię o życiu Jezusa Chrystusa (w której On sam jest narratorem) oraz cykl powieści o aniołach pt. Songs of the Seraphim” (po polsku wydany jako „Czas Aniołów”). Póki co składa się z on z dwóch części: „Angel Time” (w wersji polskiej „Pokuta”) i „Of Love and Evil” („Kuszenie”).

Główny bohater cyklu, Toby O'Dare, który w wyniku splotu okoliczności został płatnym zabójcą znanym jako Lucky Szczwany Lis, otrzymał szansę na odkupienie swych win, jako człowiek w głębi duszy wrażliwy i tęskniący za utraconą wiarą katolicką. Bezpośrednio po morderstwie dokonanym przez niego na szwajcarskim bankierze w hotelu Mission Inn, Toby’emu ukazał się serafin Malachiasz, który oznajmił, że jest aniołem wysłanym, aby zaoferować mu pracę dla Boga. Anioł pozwolił też mężczyźnie zobaczyć jak z perspektywy boskiej, odkupieńczej miłości wyglądało jego dzieciństwo i wydarzenia, które doprowadziły go do tego, kim się stał.

Kiedy Toby wyraził zgodę na pracę dla aniołów, Malachiasz przeniósł go w „czas aniołów” (czyli sferę poza czasem, w której egzystują aniołowie). Objaśnił to słowami: „Nie jesteś w stanie pojąć tego, jak złożona jest otaczająca cię rzeczywistość, bo nie widzisz jej tak dokładnie jak my z nieba. Nie słyszysz modlitw rodzących się w ludzkich sercach, szeptanych w każdym zakątku świata od chwili jego powstania, przez wszystkie wieki. Jesteśmy potrzebni w czasach, które tobie wydadzą się zamierzchłe. Musisz wiedzieć, że dla mnie takie nie są, ponieważ widzę przeszłość równie wyraźnie, jak chwilę obecną. Będziesz się przemieszczał w czasie ludzkim, lecz ja egzystuję w czasie aniołów, w którym również będziesz podróżował, u mego boku” (tł. G. Smosna).

Następnie Toby przeniesiony został do roku 1257, kiedy to na angielskim tronie zasiadł król Henryk z Winchesteru. Pod przebraniem dominikańskiego mnicha Toby musiał zrobić wszystko, aby ocalić przed pogromem żydowską społeczność mieszkającą w Norwich. Poeta Meir i jego żona Fluria zostali bowiem niesłusznie oskarżeni o otrucie i sekretny pochówek córki, która przeszła na chrześcijaństwo.

Kolejna misja, opisana w powieści „Of Love and Evil”, związana była z modlitwami żydowskiego młodzieńca, Vitalego ben Leone. Tym razem Toby został przeniesiony do Rzymu w okresie renesansu. Jako wędrowny lutnista miał on rozwiązać zagadkę tajemniczej choroby pewnego młodego człowieka oraz żydowskiego domu nawiedzonego przez dybuka. Podczas tej misji Toby poznał swego anioła stróża (który ukazał mu się w widzialnej postaci), a także doświadczył kuszenia ze strony upadłego anioła Akanoca.

Na ratunek św. Pawłowi

Motyw misji w czasie, zleconej przez aniołów, pojawił się również w tetralogii „La Porte des Anges” („Drzwi Aniołów”), którą napisał ks. Michael Dor. Po polsku ukazał się niestety tylko pierwszy tom pt. „Spisek w Efezie” (w oryg. „Le Complot d'Ephese”). Głównym bohaterem cyklu jest nastoletni Jan Baptysta Carmes, który wplątany został w odwieczny konflikt sił dobra i zła. Szatan postanowił bowiem w powieści zmienić bieg historii i doprowadzić do przedwczesnej śmierci św. Pawła, co miałoby katastrofalne skutki dla rozwoju Kościoła i spowodowało chaos w czasoprzestrzeni. Książę tego świata dowiedział się bowiem, że kiedy młodzieniec Eutych wypadł w Troadzie przez okno i przez krótką chwilę był martwy (por. Dz 20, 7-13), otrzymał od aniołów polecenie ostrzeżenia św. Pawła, aby ten nie wracał do Efezu, gdzie zawiązano spisek na jego życie. Szatan chciał uniemożliwić Eutychowi wykonanie jego zadania.

Okazało się jednak, że Eutych otrzymał także drugą misję. Miał najpierw odbyć podróż w czasie i skontaktować się z Janem Baptystą Carmesem, swoim rówieśnikiem z XX wieku, żyjącym w małym mieście Tournon-sur-Vise. Św. Piotr dał mu w tym celu klucz, umożliwiający przejście przez jedne z tzw. Drzwi Aniołów. Eutych zanotował tę informację na kawałku pergaminu, który wpadł w ręce Szatana, posiadającego szpiegów rozsianych po całym świecie i każdej epoce. Szatan dopadł Eutycha w ogrodzie Jana Baptysty, ale musiał stoczył pojedynek z Michałem Archaniołem, który stanął w obronie chłopca. Krzyk Jana Baptysty (który wyjrzał przez okno i ujrzał walczących aniołów) zdekoncentrował Michała i jego przeciwnik, wykorzystując okazję, zniknął z Eutychem. Zamierzał go przetrzymać do czasu, aż spisek w Efezie zostanie zrealizowany. Po upływie 10 dni Eutych nie byłby już w stanie wrócić do swojej epoki na czas i uprzedzić Pawła o niebezpieczeństwie.

Szatan odczuwał jednak niepokój, bo nie rozumiał dlaczego Eutychowi kazano przenieść się w przyszłość i poprosić o pomoc jakiegoś Jana Baptystę Carmesa. Podejrzewał, że chłopiec z XX wieku (ze względu na niezwykłe podobieństwo do Eutycha) odbędzie podróż w czasie i zajmie jego miejsce. Tymczasem Jan Baptysta dowiedział się od benedyktyńskiego mnicha Atanazego Philippe'a, że gwóźdź, który znalazł w ogrodzie, jest niczym innym, jak jednym z trzech gwoździ z krzyża Chrystusowego, które pozwalają otworzyć Drzwi Aniołów - portal między światem fizycznym a światem duchowym. Krótko potem chłopiec został zaproszony na spotkanie z Radą Archaniołów, którzy wszystko mu wyjaśnili. Szatan z kolei wysłał swoich agentów - Astarotha i Belfegora, aby porwali koleżankę chłopca - Łucję Oros. Została ona przeniesiona do roku 1525, gdzie, podobnie jak Eutych, była przetrzymywana przez Teofrasta Paracelsusa. Szatan próbował też, za pośrednictwem mecenasa Verreuxa, przekupić Jana Baptystę, składając mu ofertę własnej willi na Lazurowym Wybrzeżu, stypendium w prywatnej szkole oraz pokrycia kosztów leczenia jego chorej na raka matki (w najlepszej klinice, u światowej sławy lekarza) - chłopak jednak odrzucił te propozycje. Anielski pułkownik służb specjalnych Solanel otrzymał od archanioła Michała rozkaz, aby przygotować Jana Baptystę do misji w roku 1525. Na partnera wyznaczył mu przy tym anielskiego agenta Coctela, pozującego na Jamesa Bonda i uwielbiającego gadżety. Jan Baptysta uwolnił Łucję i Eutycha, którego trzymano w domu doktora Faustusa. Kiedy uciekali, Szatan stoczył zacięty pojedynek z Michałem Archaniołem. Następnie Eutych, Jan Baptysta Carmes i Łucja Oros odbyli podróż w czasie do I wieku i zdążyli ostrzec św. Pawła o zawiązanym na niego spisku. Wrogów udało się zmylić właśnie dzięki podobieństwu obu chłopców.

W drugiej części („La Quatrième Clé”) Jan Baptysta wyznaczony został do odnalezienia czwartego gwoździa, na którym ciążyła klątwa. Chłopiec odbył podróż do Rzymu czasów Nerona i, z pomocą dorosłego już Eutycha, on i Łucja odnaleźli trop, który zaprowadził ich do Saintes-Maries de la Mer. Ostatecznie, dzięki mocy gwoździa, udało się pokonać Szatana, który uległ czasowemu spopieleniu. W części „Les Cavaliers du chaos” Szatan starał się za to osiągnąć swoje cele za sprawą sfałszowanego starożytnego rękopisu Apokalipsy, znalezionego przez archeologa Johna Frosta. Jan Baptysta odbył ponownie podróż do I wieku naszej ery, a potem udał się na Mont Saint-Michel i Monte Gargano, gdzie odzyskał rękopis i znalazł dowody na to, że dokument Frosta jest fałszywy. W ostatniej części cyklu („La Morsure du temps”) Jan Baptysta, myśląc, że jego syn z przyszłości - Loratel jest w niebezpieczeństwie, bez zezwolenia ze strony aniołów przeniósł się do roku 2107. W rzeczywistości była to pułapka Szatana, który starał się uczynić go jednym ze swoich popleczników, sprowadzając na niego amnezję. Janowi Baptyście udało się jednak ostatecznie powrócić do swoich czasów i odzyskać pamięć. Później został on Strażnikiem Drzwi Aniołów, zastępując brata Atanazego.

Podróże do czasów biblijnych

Motyw podróży w czasie może być też pretekstem do opowiedzenia historii biblijnych. W cyklu powieści Jeana-Michela Touche’a pt. „Posłańcy Przymierza” młodzi bohaterowie - Mikołaj, Fryderyk i Karolina - w cudowny sposób przenosili się w czasy biblijne, stając się uczestnikami dziejów Izraela oraz świadkami Przymierza, jakie Bóg zawarł ze swym ludem. Mikołajowi towarzyszył też jego anioł stróż Nataniel, którego obecność była bezcenna, zwłaszcza, że na każdym kroku czaił się anioł zła - Diabolos.

Na uwagę zasługuje również cykl książek Roberta Kościuszki pt. „Wojownik Trzech światów”, składający się z tomów: „Elezar”, „Pościg”, „Tata”, „Strażnicy” i „Początek”. Główny bohater serii, nastolatek Tomek Polak, uciekając przed zbierającymi haracz dresiarzami, znalazł się w miejscu, z którego nie było ucieczki. Wydawało się, że sytuacja jest bez wyjścia, ale z pomocą przyszedł mu nieoczekiwanie tajemniczy, wysoki mężczyzna z długimi, jasnymi włosami, w brązowym płaszczu ze skóry. Tomek zauważył też, że dresiarzy prowadzi oraz instruuje czarnowłosy mężczyzna w czarnym płaszczu. Wypełniali oni jego polecenia, choć wydawali się go nie widzieć. Wreszcie mężczyźni w płaszczach stanęli do walki na miecze. Czarnowłosy zamienił się w potwora ze szponami, czarnymi, błoniastymi skrzydłami i ostrymi zębami, ale ugodzony mieczem rozpłynął się w powietrzu. Dresiarze natomiast, choć nie widzieli pojedynku, uciekli przerażeni.

Wybawca Tomka przedstawił się jako Elezar, oficer Armii Zwierzchności w służbie Wszechpotężnego Elohima, pochodzący ze świata niewidzialnego dla ludzi. Wyjaśnił, że jego przeciwnikiem był wojownik wrogiej armii Lucyfera. Elohim rozkazał Elezarowi stanąć w obronie Tomka ze względu na babcię chłopca, która była z Najwyższym w serdecznej przyjaźni. Chłopiec dowiedział się, że może poprosić Elohima o spełnienie jednej prośby. Chciał być tak odważny i silny jak jego wybawca. Elezar powiedział, że kiedy jego Pan czegoś uczy, jest to wspaniałą przygodą, która jednak czasem może być niebezpieczna i ryzykowna.

Kiedy Tomek potwierdził, że jest zdecydowany, wojownik przeniósł go w samo centrum wydarzeń sprzed 3 tysięcy lat - do momentu, gdy wojska króla Saula szykowały się do bitwy z Filistynami. Elezar, udający zwykłego człowieka, przedstawił chłopca jako swego giermka o imieniu Tomiasz. Tomek ujrzał niewidzialne dla ludzi wojska św. Michała, stał się świadkiem pokonania Goliata przez Dawida oraz brał udział w wielu innych wydarzeniach opisanych w Biblii. Elezar opowiedział mu o buncie Lucyfera. Przekazał też Tomkowi (za pośrednictwem snu), jakie zadanie musi wykonać, aby mógł wrócić do domu. Było to coś w rodzaju egzaminu, którym Tomek miał udowodnić, że posiada siłę i odwagę anioła. Elezar przeniósł w przeszłość także Skinola, przywódcę bandy dresiarzy, ponieważ jednym z zadań Tomka było zaprzyjaźnienie się z jego dręczycielem. Skinol, który początkowo uważał, że jest „na haju”, pod wpływem kolejnych wydarzeń nawrócił się i wyrzekł dawnego życia.

Elezar wyjawił też obu nastolatkom, że osobiście strzeże przed siłami zła Dawida, od którego zależy los całej ludzkości. Tomek i Skinol, jako jego giermkowie, mogli mieć w tym swój udział, a przy okazji nauczyć się prawdziwej odwagi i zyskać wielką siłę. Z czasem Tomek zaczął rozumieć, że został wyznaczony do wypełnienia niezwykle ważnej misji. Lucyfer chciał poznać Tajemny Plan Ostatecznego Uderzenia. Znał proroctwo, że w rodzie Dawida narodzi się Zbawiciel, ale nie wiedział w jaki sposób dokona się dzieło zbawienia i w jaki sposób zaatakuje Elohim. Przybysze z przyszłości mogli być kluczem do poznania tej tajemnicy. Dlatego Szatan ścigał drużynę Elezara z zaciętą wściekłością i zaprzągł do tego celu nawet króla Saula wraz z jego armią.

W kolejnych tomach cyklu okazało się, że również ojciec Tomka, Szymon Polak, za młodu odbył podróż w czasie i poznał Elezara oraz młodego Samuela (który później namaścił Saula na króla).

Czas, w którym egzystują aniołowie

Wszystkie te opowieści zakładają, że aniołowie egzystują poniekąd poza czasem. Czy tak jest faktycznie? Tu wkraczamy na grunt bardzo abstrakcyjnych rozważań.

Na pytanie, skąd wziął się czas, możemy udzielić odpowiedzi, że zaistniał on w momencie, gdy Bóg dokonał aktu stwórczego. Wszystko, co miało swój początek, istnieje w czasie. Nie dotyczy to jedynie Boga. Innymi słowy – Bóg stworzył świat razem z czasem, On sam natomiast jest transcendentny nie tylko względem stworzonej rzeczywistości, ale również względem czasu (por. Ps 90, 4; 2 P 3, 8; Iz 57, 15). Jego wieczność polega na tym, że w Nim wszystko jest „teraz”. Bezczasowość Boga jest częścią Jego doskonałości. Nie potrzebuje On wzrostu ani rozwoju, nie ma czasowego początku ani końca. Nie posiada też żadnych ograniczeń związanych z czasem. Obrazowo można to przedstawić tak, że dla człowieka czas to rzeka, po której płynie on łodzią. Natomiast Bóg spogląda na wszystko z góry i widzi całą rzekę naraz, zarówno jej źródło jak i kres. Dla Niego nie ma ani przeszłości, ani przyszłości, ani teraźniejszości. Oczywiście nasz umysł nie jest w stanie tego ogarnąć, bo jak pojąć, że Bóg może wchodzić w interakcje ze światem, np. objawiać się. No cóż, gdyby człowiek potrafił zrozumieć, co to znaczy być Bogiem, sam byłby Bogiem.

Jeśli zaś chodzi o aniołów, należy pamiętać, że oni również zostali stworzeni, a więc mają swój początek. Aniołowie żyją więc w czasie, choć można domniemywać, że doświadczają go zupełnie inaczej. Teologowie scholastyczni (Albert Wielki, Tomasz z Akwinu, Bonawentura, Robert Kilwardby) rozważali pewną „hipotezę teologiczną” nazywaną aevum. Terminem tym określono tryb istnienia doświadczany przez aniołów i przez świętych w Niebie. Pod pewnymi względami jest to stan, który logicznie leży między wiecznością (bezczasowością) Boga, a doczesnym doświadczeniem istot materialnych. Aevum nie jest wiecznością w tym sensie, jaki właściwy jest Bogu, bo zachodzi w nim następstwo rzeczy i stanów. Jednak nie jest to też dokładnie taki sam czas, jaki jest dany nam, zanurzonym w rzeczywistości materialnej. Aevum jako „pogranicze” wieczności (aeternitas) i czasu (tempus) posiada cechy zarówno wieczności, jak i czasu. Jak boska wieczność nie ma końca, ale posiada początek. Z kolei tak, jak w czasie, w aevum dokonywać się mogą zmiany, które w przypadku aniołów dotyczyć mogą poznania, wyboru, uczuć oraz miejsca. Mój humanistyczny umysł nie bardzo potrafi te wywody pojąć, dlatego zainteresowanych odsyłam do artykułu Moniki Michałowskiej i Roberta Podkońskiego „Pomiędzy Czasem a Wiecznością. Roberta Kilwardby’ego koncepcja Aevum” („Studia Warmińskie” 39 (2002), s.105-113).

Na temat podróży w czasie teologowie scholastyczni nie wypowiadali się. Osobiście myślę, że nawet aniołowie nie potrafią tego dokonać, ale w gruncie rzeczy, cóż my o nich wiemy z całą pewnością?

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Czloax
    21.05.2019 22:39
    Ja latami medytowałem próbując sobie wyobrazić model. Wyobrażałem sobie, że Bóg patrzy na świat jak my na płytę gramofonową lub kliszę z filmem. Bohater na klatce X doświadcza chwili a na kolejnych klatkach doświadcza kolejnych chwil i nie wie co bedzie dalej. A patrzący na całą kliszę zna ją w całości. Ale skoro sam jest niezmienny, stwarza ją wiecznie. I tu wysiadam. Nie zdołam tego pojąć i kilka lat temu odpuściłem sobie jako stratę czasu i może nawet potencjalną obrazę Boga (próby stworzenia Jego obrazu swoim małym móżdżkiem). Za to oddałem się dziecięcej ufności Jezusowi i to sprawia prawdziwą radość. Jak zresztą sam zapowiedział mówiąc, że jesli nie będziemy jak dzieci, nie wejdziemy do Królestwa oraz "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom."
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...