Rodzinę mam w... domu

Przewodnik Katolicki 29/2010

Bronisław Komorowski, prezydent elekt, a jednocześnie mąż i ojciec pięciorga dzieci. Czy czuje się odpowiedzialny również za polskie rodziny?

 

Ostatnia kampania prezydencka różniła się zapewne od wcześniejszych. Tak jak zawsze jednak padło w niej wiele przedwyborczych obietnic. Realizacja wielu z nich będzie wymagała od nowego prezydenta i popierającej go partii dłuższego okresu czasu niż kilkanaście miesięcy, które dzieli nas od wyborów parlamentarnych. Jednak, jak zauważa senator Stanisław Piotrowicz z Prawa i Sprawiedliwości, polityków trzeba rozliczać również z tego, czy w ogóle zmierzają do realizacji przedstawianego wyborcom programu. A co, jeśli w pewnych kwestiach politycy po prostu milczą?

Kampania bez rodziny

Podczas debat i publicznych dyskusji przed wyborami słyszeliśmy od obu kandydatów o wielu ważnych dla Polski sprawach. Poruszano tematy związane z gospodarką, polityką zagraniczną, służbą zdrowia czy stanem finansów publicznych. W całej kampanii nie było praktycznie mowy o polityce rodzinnej. − W kampanii wyborczej rodzina stanowiła rodzaj dekoracji. O wsparciu dla rodziny, które jest w dzisiejszych czasach niezbędne, w momencie, kiedy jesteśmy na szarym końcu Unii Europejskiej, jeśli chodzi o współczynnik dzietności, nie było mowy – zauważa Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. − Wydawało mi się, że temat rodziny był zdumiewająco nieobecny. Przed drugą turą ani jedna, ani druga strona w zasadzie nie podejmowała tego tematu – potwierdza Teresa Kapela ze Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Jej zdaniem wynikało to z faktu, że reforma polityki rodzinnej pociąga za sobą tak duże koszty, że w zasadzie eksperci nie widzą źródeł jej finansowania. Chociaż, jak przekonuje Teresa Kapela, doświadczenia krajów Europy Zachodniej pokazują, że istnieją tu rozwiązania, które można zastosować praktycznie bez ponoszenia nakładów finansowych.

Lepiej samodzielnie, panie prezydencie

Brak w kampanii prezydenckiej tematów dotyczących rodzinny nie oznacza jednak, że te kwestie w ogóle są nieobecne w polityce, także w ostatnim czasie. Zresztą polityka nie można oceniać jedynie po kilku tygodniach przedwyborczych zmagań. − Zawsze proponowałem, żeby wypowiedzi polityków konfrontować z dotychczasowym trybem ich życia i działaniami – mówi senator Piotrowicz. Podczas jednej z telewizyjnych debat przedwyborczych Jarosław Kaczyński szczegółowo wyliczył, jakie marszałek Komorowski podejmował decyzje podczas dotychczasowych głosowań sejmowych dotyczących rodziny. Okazało się, że wszystkie one były niekorzystne. − Z tych głosowań nie wynika też, żeby Bronisław Komorowski był politykiem samodzielnie podejmującym decyzje. Po prostu głosował tak, jak jego klub. Z tego faktu trzeba wyciągać wnioski na przyszłość – zauważa Piotrowicz. Jego zdaniem Polska zyskałaby na tym, gdyby Bronisław Komorowski potrafił być prezydentem samodzielnym i realizował własną politykę wspierającą rodzinę. − Póki co, nie pokazał, że można się tego po nim spodziewać. W związku z tym myślę, że za tej prezydentury nic dobrego polskiej rodziny nie czeka, poza być może pięknymi ogólnikami i słowami – obawia się senator PiS.

Niewzruszony mailami

A jaką politykę wobec rodziny uprawia Platforma Obywatelska? − Mam poczucie, że za rządów PO prowadzona jest polityka stagnacji i niepodnoszenia problemów – stwierdza Teresa Kapela. Do ostatnich „osiągnięć” Platformy należy podpisana 18 czerwca przez marszałka Komorowskiego, pełniącego obowiązki prezydenta, nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. − Jako stowarzyszenie razem ze Związkiem Dużych Rodzin „Trzy Plus” usilnie prosiliśmy pana marszałka, aby ustawa była głosowana po wyborach prezydenckich. Umożliwiłoby to racjonalną debatę na jej temat – zwraca uwagę Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. – A trzeba wspomnieć, że w przeddzień swojej decyzji Bronisław Komorowski dostał około 1500 maili od rodzin z prośbą, aby tę ustawę zawetował... – dodaje.

Przypomnijmy też, że przeciwko tej ustawie opowiedział się również polski episkopat, wiele autorytetów, zagraniczne środowiska prawnicze, m.in. ze Szwecji i różne stowarzyszenia prorodzinne. Wszyscy oni zgodnie stwierdzili, że jest to ustawa, która uderza w rodzinę.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Nab
    23.07.2010 10:52
    Nie podzielam optymizmu autora artykułu.
    PO i prezydent elekt pokazali jasno i wyraźnie, że w kwestiach rodziny ich poglądy, a zatem i działania będą zbieżne z lewicowymi ideologiami o antyrodzinnym charakterze.
    Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie to znamienny przykład i pierwszy krok w kierunku niszczenia rodziny - zgodnie z ideologicznymi założeniami organizacji lewackich.
    I tego należy się spodziewać w najbliższym czasie,choć bardzo chciałbym się mylić w tej ocenie.
  • renata155
    23.07.2010 15:41
    jeśli Komorowskiemu zależy na dogonieniu Europy..to należy się liczyć,że obejmie to też rodzinę--a że Europie zależy na jej zniszczeniu..to jaki wybór ma pan prezydent?..podporządkować się
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...