Co czytają nasze dzieci?

Przewodnik Katolicki 44/2011

– Uwielbiam prasę dla nastolatków! Fajne tam mają gadżety, w tym miesiącu polecam „13” z bransoletką w panterkę, spineczkami z kokardkami oraz wisiorem w kształcie truskawki! Ale... tylko pamiętaj, żeby tego nie czytać, bo zgłupiejesz!

 

Taką radę dostałam od znajomej doktorantki medioznawstwa. Mimo przestrogi poczytałam do poduszki i włos mi się zjeżył na głowie. Najwięcej jest o głośnych rozstaniach i powrotach  celebrytów, np. dobrze znanego młodzieży 17-letniego piosenkarza Justina Biebera, który jak dotąd był w rekordowo długim, bo 10-miesięcznym związku. Do tego fotoreportaż z planu TVN-owskiego programu „Top Model”, w którym to show jurorzy oceniają kandydatki na wybieg, a w jednym z odcinków juror Dawid Woliński „sprawdza biust” dziewczyny, ostentacyjnie chwytając ją za piersi przed kamerami. Mamy też poruszające reportaże z życia wzięte, jak ten o 14-letnim Jameyu z Buffalo, który odebrał sobie życie z powodu nieakceptowania przez najbliższe otoczenie jego homoseksualnej orientacji. I wszystkie przywołane przykłady pochodzą z zaledwie jednego (!) numeru poczytnego „Bravo”. Nigdy więcej lektury prasy młodzieżowej przed snem!

Pierwsze pytanie: kto jest odbiorcą takiej prasy? Niby wiadomo, młodzież, ale kim ona jest dzisiaj? Nawet dla fachowców jest to pojęcie bardzo nieostre. Kiedyś młodzieżą było się do ożenku albo zamążpójścia, przy czym stan cywilny zmieniało się o wiele wcześniej niż teraz. Obecnie czasami do młodzieży zalicza się osoby nawet do 35. roku życia – zauważa Paweł Gierech, socjolog z Centrum Myśli im. Jana Pawła II w Warszawie.

Może dlatego czasopisma starają się więc dotrzeć nie tyle do bliżej nieokreślonej „młodzieży”, ile raczej do poszczególnych grup wiekowych. Jeśli przyjmiemy, że odbiorcą mediów, które nas interesują, jest chłopiec lub dziewczyna między 13. a 18. rokiem życia, to znów nie jest łatwo go scharakteryzować. – Po czym poznać dzisiejszego nastolatka? Nie da się odpowiedzieć jednym obrazem. Pod wieloma względami jest on podobny do swego rówieśnika sprzed wielu lat – to młody człowiek, który wchodzi w życie i ma wiele pytań co do swojej tożsamości, swego miejsca w życiu i tego, jak wygląda świat – mówi Paweł Gierech. – Natomiast  „wyróżniać” może go to, że bardziej niż kiedykolwiek wcześniej kultura masowa pozwala mu czuć się wyzbytym potrzeby pracy nad sobą. Zasadzie „róbta, co chceta” towarzyszy powszechny kult młodości, który wypiera szacunek do starości i życiowego doświadczenia. Młodość ma być najważniejsza i to do tego stopnia, że starsi mają ją naśladować. Nastolatki uczą się tego m.in. z kolorowych gazet.

Źródło sukcesu: S-M-S

Przepis na stworzenie wysokonakładowego tytułu jest prostszy, niż by się mogło wydawać. Według bp. Adama Lepy, znawcy środków masowego komunikowania, magazyny brylują w rankingach dzięki prezentowaniu na łamach modelu S-M-S, opartego na trzech obszarach aktywności ludzkiej: sensacji, muzyce i seksie. Trudno się z tym nie zgodzić, przeglądając młodzieżowe periodyki.

Muzyka – od popu po heavy metal – i gwiazdy estrady to zazwyczaj główny temat tego typu mediów. Znajdzie się i seks: mamy młodzieńczą sztukę ars amandi, aprobatę masturbacji i pettingu, uświadamianie antykoncepcyjne i wiele innych. W kilkudziesięciu egzemplarzach, które wnikliwie przeanalizowałam, nie ma już rubryk pod tytułem „Mój pierwszy raz”, w których nastolatki opisywały kiedyś swoje inicjacje seksualne. Mimo to w 7 na 10 wydań są poradniki seksualne. Oto wierny cytat z „Bravo Girl”, do którego lektury zachęca na okładce miła buzia 14–15-letniej dziewczyny: „Jeśli facet gładzi dłonią swoje włosy aż po kark i głaszcze własne ręce, każdego dnia marzy o tym, byś go czule dotykała. Nie wyobraża sobie niczego piękniejszego niż twoje pocałunki i twoje dłonie błądzące po jego ciele. Czy masz na to ochotę?”.

Do S-M-S bp. Lepy dorzuciłabym jeszcze wspomniane na samym początku gadżety. Do wyboru, do koloru, nieważne, że tandetne. Zawartość mojej kosmetyczki powiększyła się o błyszczyk w kształcie ciasteczka, brokat w wielkopostnym kolorze i zestaw tatuaży na wodę, a w szkatułce z biżuterią mam bransoletkę i wisiorek 2 w 1 z pacyfą oraz podobno supermodne kolorowe obrączki. Ściany kuchni, salonu i sypialni mogłabym już wytapetować plakatami ze zniewieściałymi mężczyznami, a w notesie pojawiły się kontakty do cygańskich wróżek.

Mniej więcej na takiej zasadzie działają „Bravo” i „Bravo Girl” (to z tych „cięższych” gatunkowo) oraz „Twist”, „Dziewczyna” czy najbardziej muzyczny „Popcorn”. A to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Najczęściej są dwutygodnikami lub miesięcznikami. Łączny jednorazowy nakład przytoczonych tytułów to ponad 530 tys. egzemplarzy (najnowsze dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy z lipca br., dostępne na www.prasa.info).

Czytajmy stopki, sprawdzajmy ekspertów

Wszystkie przywołane tytuły należą do dwóch wydawnictw: Bauera (wydaje 33 tytuły, sprzedaje rocznie
311 mln egzemplarzy, jest właścicielem RMF FM i portalu interia.pl) oraz Ringier Axel Springer (szwajcarsko-niemiecka korporacja multimedialna, wydaje m.in. „Fakt” i „Newsweek”). To, że tak wiele bardzo podobnych do siebie czasopism jest w rękach dwóch medialnych graczy, pozawala wysnuć wniosek, że mają być one przede wszystkim maszynką do robienia pieniędzy.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama