Pod prąd antykoncepcyjnego mainstreamu

Imago 8-9/3-4/2012 Imago 8-9/3-4/2012

Wpis z forum internetowego: „Brałam tabletki przez 8 lat (bez żadnej przerwy!) i aktualnie jestem w pierwszym miesiącu stosowania metod naturalnego planowania rodziny. Czuję się z tym naprawdę fajnie: wreszcie sobą, wreszcie kobietą, wreszcie wolna! I cieszą mnie nawet te wszystkie obserwacje, wyliczenia i pomiary!”

 

Mam dość pakowania w siebie chemii

Profesor Włodzimierz Fijałkowski, niestrudzony orędownik ekologicznego spojrzenia na płciowość, przewidywał, że kiedyś również w pojmowaniu ludzkiej seksualności musi nastąpić zwrot w kierunku świadomości ekologicznej – nazywał to „rewolucją przetrwania”. Czy nie daje do myślenia fakt, że w krajach najsilniej promujących antykoncepcję (np. USA, Wielka Brytania) notuje się dziś niespotykany nigdy wcześniej wzrost zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową (autorzy niemal 500­‑stronnicowego amerykańskiego raportu na ten temat zatytułowali go: The Hidden Epidemic – skryta epidemia)? Ucząc małżeństwa naturalnego planowania rodziny, stajemy w pierwszym szeregu owej „rewolucji przetrwania”, ponieważ ten styl życia zakłada całościowe ujęcie relacji małżeńskich opartych na autentycznej miłości, na wierności, czystości, wzajemnej komunikacji. Każda dyskusja na ten temat prędzej czy później schodzi na kwestie sztywnych rygorów narzucanych przez Kościół katolicki, podczas gdy wystarczy zwykły zdrowy rozsądek i uczciwe kojarzenie faktów. Owszem, motywacja religijna może mieć kluczowe znaczenie dla wytrwania w takim stylu życia, ale niektórych przekonuje właśnie ekologiczny charakter metod rozpoznawania płodności:

Może też jest we mnie trochę buntu przeciwko tej rzeczywistości, w  której, kiedy mówię, że chcę stosować NPR, to ludzie uśmiechają się z  pobłażaniem i  myślą „ciemnogród”, a  sami nie mają pojęcia o  funkcjonowaniu kobiecego ciała; buntu przeciwko ginekologom, którzy na wyregulowanie okresu zalecają tabletki  – (tylko przecież krwawienie podczas brania tabletek to nie jest prawdziwy okres; może niektórym wystarcza świadomość, że leci krew? ). A  poza tym NPR to fajna zabawa: te wykresy, pomiary, świadomość, że te „śluzy”, bóle piersi to nie jakaś czarna magia. Może tego buntu jest we mnie więcej niż trochę, bo pomyślałam sobie, że NPR właściwie nie przynosi nikomu oszałamiających zysków, jest niepoprawne światopoglądowo, niekomercyjne...…

Szef nas nie opuścił

W encyklice Humanae vitae papież Paweł VI bardzo zwięźle i trafnie przedstawił istotę miłości małżeńskiej:

  • ludzkiej, czyli zarazem zmysłowej i duchowej,
  • przeżywanej jako akt wolnej woli, dzięki któremu małżonkowie wzrastają w człowieczeństwie,
  • pełnej, zdolnej do obdarowania sobą współmałżonka,
  • wiernej i wyłącznej aż do końca życia,
  • płodnej.

Trudno znaleźć małżonków, którzy w głębi serca nie pragnęliby takiej miłości. Jest też oczywiste, że antykoncepcja poważnie zaburza każdy z wymienionych elementów tej relacji, dlatego wiele małżeństw porzuca ją z powodu niepokoju sumienia. I choć krytycy etyki katolickiej są skłonni dostrzegać w takim zachowaniu jedynie skutek opresyjnego wpływu sztywnych dogmatów, to jednak świadectwa autentycznej radości są bardzo przekonujące:

Antykoncepcja kłóciła się z moim światopoglądem, jednak lęk okazał się silniejszy. Zaczęłam stosować Harmonet. Początkowo wydawało mi się, że uzyskałam spokój. Nie chciałam myśleć o skutkach ubocznych tych środków, choć bóle nóg zaczęłam odczuwać dość szybko, do tego dołączyły się migrenowe bóle głowy. Gorsze są jednak zmiany psychiczne, które dostrzega się dopiero po pewnym czasie. Brak radości ze zbliżeń, brak pełnego oddania się sobie. Po trzech latach antykoncepcji przeczytałam, że środki te mają ukryte działania poronne. (…). Odrzuciłam Harmonet. Bałam się, ale Szef nas nie opuścił. Uważam, że nie ma pewniejszych metod niż NPR. Sprawia mi radość, że wiem zawsze, w której fazie cyklu jestem. A nasze życie nabrało rumieńców – nasza radość jest pełna. Więc przestań się bać! Warto żyć naprawdę!

Nie jestem ufoludkiem!

Na początku czułam się jak ufoludek wśród koleżanek, które, słysząc moją decyzję o NPR, pukały się w czoło. Dopiero wchodząc na strony NPR, przekonałam się, jak wiele kobiet z powodzeniem stosuje te metody – bez problemów, prochów i zgryzot sumienia.

Aby małżonkowie wytrwali w wyborze metod naturalnych, potrzebują wsparcia, bowiem presja mentalności antykoncepcyjnej jest bardzo mocna. Chodzi tu nie tylko o wyszkolenie kompetentnych instruktorów, o szeroką dostępność dobrze prowadzonych kursów czy o większą wiedzę lekarzy na temat NPR. Wiele kobiet stwierdza, że przekonały się, bo zaintrygowały je koleżanki, które z powodzeniem stosują tę metodę. Osobiste przykłady wzbudzają zaufanie, dlatego bardzo ciekawą inicjatywą są na przykład kursy NPR prowadzone przez stowarzyszenie Liga Małżeństwo Małżeństwu, w którym instruktorami metod są nie pojedyncze osoby, lecz wyłącznie pary małżeńskie, a do udziału w spotkaniach również zaprasza się oboje małżonków.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • niewiasta
    31.07.2012 20:16
    ...chemia to rzeczywiście trutka, prezerwatywa już nie, ale do jednego worka pt. zakaz, niedopuszczalna w katolickim małżeństwie itp, wrzucona. Jakby o dobrym, szczesliwym małżeństwie tylko śluz, cykle, współżycie "zgodne z nauczaniem kk", ilość dzieci czy w ogóle życie według ściśle określonych tak lub siak, odtąd dotąd, tyle i tyle, wtedy a wtedy, jednakowo wszyscy, bo ktoś wyfilozofował, że małżonkowie to takie maszynki, robociki co się ożenili i nie wiedza ani po co, ani jak, ani kiedy...
    A tymczasem na dobre, udane małżeństwo składa się też wiele, wiele innych spraw, wartości, pragnień i poświęceń, czasem bardzo prozaicznych gestów, które realizuje się na co dzień... Pan Bóg powiedział na temat małżeństwa dwa najważniejsze przykazania, że jest nierozerwalne i z Dekalogu VI - nie cudzołóż. I kropka.
    I tego się trzymam, a jakieś zaglądanie małżonkom do pożycia, dyskusje co komu w małżeństwie "dodaje rumieńców" uważam za niezdrowe - mnie w każdym razie na opowiadanie o moich cyklach, pożyciu małżeńskim nikt by nie namowił, bo są to sprawy intymne, no nie?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...