Klauzula niezgody

Tygodnik Powszechny 31/2012

„Dlaczego lekarze mogą odmówić aborcji, a my nie możemy odstąpić od wydania antykoncepcji?” – pytają coraz głośniej farmaceuci, domagając się zmiany prawa. Niektórzy na zmianę nie czekają.

 

Na dobre zaczęło się na początku ubiegłego roku. Wtedy to Małgorzata Prusak, aptekarka ze Starogardu Gdańskiego, członkini gdańskiego oddziału Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich, podjęła inicjatywę zbierania w internecie podpisów pod apelem o wprowadzenie – w ślad za prawem przysługującym już w Polsce lekarzom, położnym i pielęgniarkom – klauzuli sumienia dla pracowników aptek. Polityczny patronat i podjęcie inicjatywy ustawodawczej w tej sprawie zaoferował kojarzony z konserwatywną frakcją Platformy Obywatelskiej poseł Jacek Żalek, dzięki czemu sprawa zyskała ponowny rozgłos w mediach.

Następny rozdział dopisało samo życie. W połowie maja tego roku rozgłos zyskał casus jednej ze świdnickich aptek, w której młodej kobiecie odmówiono wydania tabletek antykoncepcyjnych. Choć o aptekach bądź pojedynczych farmaceutach, którzy odmawiają wydawania niektórych specyfików, wiadomo było już wcześniej, świdnicki przypadek był bodaj pierwszym nagłośnionym przez media, w którym odmowa wydania leku spotkała się ze zdecydowaną reakcją klienta apteki.

W GOOGLE WPISAŁAM „SUMIENIE”

– Tabletki antykoncepcyjne, z przyczyn zdrowotnych, brałam już od dłuższego czasu – pani Aleksandra, mieszkanka Świdnicy opowiada „Tygodnikowi” o zdarzeniu z połowy maja (nie chce ujawniać nazwiska). – Lekarz co jakiś czas przepisywał mi receptę, a ja, bez jakichkolwiek problemów, realizowałam ją w aptece. Do 12 maja, kiedy pojawiłam się z receptami w placówce sieci Euro-Apteka w budynku świdnickiego Tesco. Pani farmaceutka zrealizowała wszystko, o co poprosiłam, poza jedną receptą. Poprosiła mnie na bok i powiedziała, że mi tej recepty nie wyda, bo nie pozwala jej na to sumienie. Ludzie się oglądali, byli zaciekawieni, a ja w pierwszej chwili zrobiłam tylko wielkie oczy.

Jak mówi mieszkanka Świdnicy, sama jest katoliczką, ale problemy zdrowotne sprawiają, że tabletki antykoncepcyjne przyjmuje bez jakichkolwiek moralnych dylematów.

– Nie sądzę też, bym się musiała tłumaczyć w aptece, dlaczego lekarz wypisał mi taką, a nie inną receptę – mówi. – Mam nawracającą anemię, miałam już nawet przetaczaną krew. Poza tym mam dwójkę dzieci – mam dla kogo żyć i brać te tabletki.

Co wydarzyło się, gdy farmaceutka odmówiła wydania klientce leku?

– Zapytałam, czy specyfik jest na stanie, na co farmaceutka odpowiedziała, że jest, ale nie może go wydać – kontynuuje pani Aleksandra. – Powiedziałam, że w takim razie chcę rozmawiać z kierowniczką. Farmaceutka odmówiła podania numeru telefonu, więc skłoniłam ją, by z telefonu służbowego połączyła mnie ze swoją szefową. Rozmowa zdumiała mnie jeszcze bardziej: kierowniczka powiedziała, że jeśli jej pracownica nie chce z przyczyn etycznych wydać leku, to ona nie może niczego w tej sprawie zrobić.

Casus świdnickiej apteki zyskał rozgłos również za sprawą zbiegu okoliczności: inna farmaceutka, która do tej pory – w zastępstwie powołującej się na dylematy etyczne koleżanki – wydawała tabletki antykoncepcyjne, była akurat na przerwie śniadaniowej.

– W końcu lek został mi wydany przez tę właśnie pracownicę, bo tymczasem zdążyła wrócić po przerwie – mówi klientka świdnickiej apteki. – Ale gdyby nie moja zdecydowana reakcja, odeszłabym z apteki z kwitkiem.

Jak dodaje pani Aleksandra, sprawę nagłośniła sama, wysyłając do lokalnego portalu Świdnica24.pl mail z informacją, co spotkało ją w aptece.

– Najpierw jednak wróciłam do domu, i wpisałam w Google zdanie „nie pozwala mi sumienie” – opowiada mieszkanka Świdnicy. – Tak dowiedziałam się, że aptekarze domagają się wprowadzenia klauzuli sumienia. Później skontaktowałam się z lokalnym portalem, który poinformował o zdarzeniu.

Wkrótce po tym, jak rozpętała się ogólnopolska burza wokół świdnickiej apteki, do pani Aleksandry zadzwonił dyrektor regionalny sieci. Z przeprosinami i zapewnieniem, że odmowa sprzedaży tabletek antykoncepcyjnych nie jest częścią polityki firmy, a pracownicy nie mają prawa do odmowy wydania jakichkolwiek specyfików. W podobnym duchu przedstawiciele firmy wypowiedzieli się publicznie, informując równocześnie o nałożonym na pracownicę apteki upomnieniu.

– Nie mam nic przeciwko poglądom tych pań – zaznacza pani Aleksandra. – I pewnie nic by się nie stało, gdyby farmaceutka powiedziała po prostu, żebym chwilę poczekała, a ona zawoła koleżankę. Nawet nie musiałaby mówić, dlaczego to robi. Zamiast tego dostałam wykład o szkodliwości antykoncepcji oraz przeżycie, które było dla mnie upokarzające.

ANTYKONCEPCJA? NIE SPRZEDAJEMY

Jak wygląda wersja wydarzeń wedle pracowników świdnickiej apteki, wiadomo tylko z wypowiedzi kierowniczki, Beaty Kościak, dla portalu Fronda.pl (została opublikowana, zanim kobieta otrzymała od pracodawców zakaz wypowiadania się w mediach). Kościak powiedziała „Frondzie” m.in., że do nadania rozgłosu sprawie przyczyniło się agresywne, jej zdaniem, zachowanie klientki.

„Nie ukrywam swoich poglądów na temat aborcji czy antykoncepcji, jestem za życiem, dlatego nikomu niczego nie zakazuję, ale też nie nakazuję jakiegoś postępowania. Jeżeli jednak ktoś uzna w swoim sumieniu, że nie chce sprzedawać środków antykoncepcyjnych, to ja nie robię z tego problemu” – mówiła Kościak, dodając, że jeśli „jakiś pracownik mojej apteki nie chce wydawać takich preparatów, to informuje klientkę, że jest to niezgodne z jego sumieniem i prosi o to, by nie musiał tego robić. Osoby, które nie mają z tego tytułu wyrzutów sumienia, realizują takie recepty”.

Ale co w sytuacji, kiedy wydania specyfików odmawiają solidarnie wszyscy pracownicy danej placówki? O tym, że podobne apteki istnieją, mówią otwarcie sami farmaceuci zrzeszeni w Stowarzyszeniu Farmaceutów Katolickich.

– Można nas podzielić na trzy grupy – mówi Małgorzata Prusak z oddziału gdańskiego. – Do pierwszej należą ci, którzy sprzedają sporne specyfiki pomimo moralnego dylematu. Druga grupa to ci, którzy odmawiają sprzedaży, ale odsyłają do innego sprzedawcy bądź apteki. Wreszcie są tacy, którzy odmawiają sprzedaży, uzasadniając to konfliktem sumienia, i nie informując pacjenta o możliwości nabycia leku w innej placówce.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...