Syberyjska misjonarka

Życie duchowe 73/2013 Życie duchowe 73/2013

Nasza rola polega na tym, by pokazać tym ludziom, że jesteśmy jedną wielką rodziną, że możemy sobie pomagać. Mała radość, którą się dzieli z innymi, to radość podwójna. I rzeczywiście ludzie tu pomagają sobie, żyją jeden dla drugiego. Najważniejsze, by Kościół lokalny – niezależnie od wyznania – katolicki czy prawosławny – stanął na własnych nogach.

 

Pochodzę ze Słowacji. Należę do Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego, czyli werbistek. Już dwanaście lat pracuję na Syberii. Wraz z dwiema siostrami z Polski przybyłam tu w 2000 roku – dokładnie w Niedzielę Palmową – na prośbę bpa Jerzego Mazura, wówczas administratora apostolskiego w Irkucku. To właśnie w Irkucku, w Syberii Wschodniej, pracowałam najpierw, a od 2006 roku jestem w Kemerowie, w Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym.

Szpitalna szyba

Od początku pracowałam jako katechetka i w tak zwanej służbie socjalnej. Ponieważ na Syberii nie można uczyć religii w szkołach, katechizacja dzieci i dorosłych odbywa się najczęściej w kościele – w sobotę lub w niedzielę, kiedy ludzie przychodzą na Mszę świętą.

W Irkucku pracowałam także w szpitalu zakaźnym. Były tam dzieci chore na AIDS. Pielęgniarki bardzo się ich bały. Większość chorych dzieci trzymano za specjalną szybą. Widok był straszny. To były dzieci znalezione na ulicy, na przykład przy śmietniku. Dopiero w szpitalu nadawano im nazwiska – znalezione w środę dostawało nazwisko Środowy… Te dzieci miały po dwa, trzy lata. Nawet w szpitalu nikt się nimi nie zajmował, nie bawił z nimi, nie rozmawiał. Dostawały butelkę i ile wypiły, to wypiły, nikt tego nie sprawdzał.

Zaprosiłyśmy do pomocy specjalistów z Niemiec, którzy poinformowali nas o zagrożeniach i podpowiedzieli, jak pomagać chorym na AIDS. Stopniowo sytuacja w szpitalu się zmieniała. Chodziłyśmy tam trzy razy w tygodniu, na cały dzień. Bawiłyśmy się z dziećmi, karmiłyśmy je. Ja wyjechałam, ale siostry pracują tam z „dziećmi ulicy” do dziś. Na ich potrzeby został wyremontowany niewielki domek. Dobrze też układa się współpraca sióstr z miejscową opieką społeczną, która otwarta jest na różne środowiska, między innymi na współpracę z Kościołem katolickim, a to nie jest reguła w środowisku prawosławnym.

W Irkucku pomagałyśmy też dzieciom z ubogich rodzin, dzieciom zaniedbywanym na przykład przez rodziców alkoholików. Dzieci często nie chciały niczego złego powiedzieć o swoich bliskich, by nie zabrano ich do domu dziecka. Dopiero kiedy zyskałyśmy ich zaufanie, zobaczyłyśmy, w jakich koszmarnych warunkach żyją. Odwiedziłam kiedyś chłopca – jednopokojowe mieszkanie, a w nim mama i jej kochankowie. Pytam, gdzie on śpi. Pokazał mi kąt i powiedział: „Tu śpię z moim pieskiem”. Pytam, co dziś jadł. Zaczyna zmyślać: „A to jedliśmy, tamto…”, choć w domu nie ma nic do jedzenia. Ale nie poskarży się.

Dzieci ulicy

W Kemerowie nasza trzyosobowa wspólnota ma charakter „międzynarodowy”: jedna siostra jest z Indonezji, jedna z Polski i ja – ze Słowacji. Praca tu podobna jest do tej w Irkucku: katecheza i pomoc socjalna. W porównaniu z Irkuckiem, tu w większym stopniu zaangażowane jesteśmy w katechezę osób mieszkających w wioskach, które regularnie odwiedzamy. Staramy się zaspokajać podstawowe potrzeby naszych parafian: i duchowe, i materialne.

Na początku nie tyle uczyłyśmy katechezy, ile rozmawiałyśmy o sprawach ludzkich, próbując zyskać ich zaufanie. Zaczynałyśmy od prostych pytań: Jak się wam żyje? Co robicie? Czego wam potrzeba? Dopiero później był czas na rozmowy o Panu Bogu. Jednak już samo to, że chodzimy w habitach, jest dla nich wyraźnym świadectwem. To swoisty znak zapytania: Co się za tym kryje? A może jednak istnieje coś poza tym światem?

Komunizm, który panował tu przez trzy pokolenia, pozostawił głęboką ranę w duszach tych ludzi. Często nie widzą oni sensu życia. Przez dziesięciolecia wmawiano im, że Boga nie ma. Dlatego silniejsi psychicznie stają się nieraz egoistami, a słabi albo popadają w alkoholizm, albo w narkomanię. Alkoholizm dotyka w dużym stopniu ludzi ze wsi. Często w rodzinach, którymi się opiekujemy, albo pije matka, albo ojciec, albo oboje, a dzieci wychowuje podwórko.

W dwóch miejscowościach, które odwiedzamy, wybudowano małe kapliczki, gdzie mogą spotykać się mieszkańcy: w Jurdze (stutysięczne miasto) i w Jaszkino (osada o charakterze miejskim). W tych dwóch miejscowościach współpracujemy z Caritasem i realizujemy program na rzecz „dzieci ulicy”. Na nasze spotkania regularnie przychodzi około dwadzieściorga dzieci w bardzo trudnej sytuacji rodzinnej.

Opiekujemy się na przykład rodziną, w której rodzice pili i zamykali dom na klucz, a ich dwoje dzieci musiało szukać noclegu. Inny przypadek – czteroletni Sasza. Kiedy go do nas przyprowadzono, na początku wszystkiego się bał. Siedział pod stołem i niczego nie chciał jeść. Zawsze staramy się ugotować jakieś proste danie, by dzieci po powrocie ze szkoły mogły coś zjeść. Sasza jadł tylko surowe liście kapusty, które ukradkiem ściągał ze stołu. Nic innego. Stopniowo jednak zaczęło się to zmieniać. Teraz zachowuje się normalnie.

Pięcioro dzieci i trzy pary butów

Raz na dwa tygodnie dojeżdżamy do miejscowości oddalonych od Kemerowa dwieście pięćdziesiąt – trzysta kilometrów, na przykład do Gieorgijewki i Nowopreobrażenki. Tam również prowadzimy katechezę. W tych odległych wioskach zazwyczaj nocujemy u miejscowych rodzin, bo nie ma stamtąd możliwości szybkiego powrotu. Mieszkają tam Polacy, Ukraińcy, Łotysze… Ludzie niezwykle otwarci i serdeczni. Nie mają wiele, ale wszystkim się podzielą. Ich główne danie to ziemniaki: pieczone, gotowane, w każdej postaci. Kiedy przyjeżdżamy, śpimy tak jak oni – na ziemi. Z początku trudno mi się było do tego przyzwyczaić. Teraz zabieramy ze sobą śpiwory.

Kiedy przyjeżdżamy do wioski, najpierw jest Msza, a potem katecheza. Później idziemy do rodzin, odwiedzamy chorych. Te wizyty są dla nich bardzo ważne, ponieważ dzięki nim ludzie czują naszą życzliwość, współczucie, serdeczność. Przyjmując nas, dzielą się wszystkim, co mają, i nie można tym wzgardzić. Częstują nas barszczem, rozmawiają z nami, zapraszają, by znów ich odwiedzić.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama