W poszukiwaniu szczęścia. Z Bogiem czy bez Niego?

Cywilizacja 43/2012 Cywilizacja 43/2012

Spotkanie z Bogiem pozwala człowiekowi odkryć sens własnego życia. Chrześcijaństwo jest humanizmem – umieszcza człowieka w centrum stworzonego świata i przyznaje mu najwyższe miejsce – bytu stworzonego na obraz Boży.

 

Filozofia podpowiada, że życie z poczuciem szczęścia jest w sensie subiektywnym rodzajem triumfu życia nad nicością. Szczęście jest bowiem taką postacią istnienia, w której trwanie jest jedynym celem. Ten, kto jest prawdziwie szczęśliwy, żyje dla samego życia, nie mając innych pragnień czy potrzeb. Zaspokojenie szczęście jest więc z jednej strony osiągnięciem absolutnej pełni bytu, z drugiej zaś – świadomości owej pełni. Składnikiem szczęścia jest rozpoznanie go przez podmiot, który żyje szczęśliwie. Człowiek wie, że jest szczęśliwy, chce trwać, odzyskał pełną harmonię ze światem i innymi. Życie w harmonii jest bezczasowym trwaniem, w którym nic nie jest w stanie wytrącić nas z równowagi. Religia ukazując perspektywę obecności z Bogiem staje się istotnym źródłem szczęścia[30].

Niezwykłym świadectwem takiej roli religii w życiu człowieka, którego pragnie się pozbawić sensu życia, są uwagi znanego i cenionego psychiatry, V. E. Frankla, więźnia Auschwitz. Zanotował on m.in.: „Głęboka i żywa wiara często zaskakiwała i wzruszała nowo przybyłych. Największe wrażenie robiły w tym względzie improwizowane modlitwy czy nabożeństwa organizowane w kącie baraku albo w mroku zamkniętego na głucho bydlęcego wagonu, w którym przewożono nas do obozu z odległych miejsc pracy, zmęczonych, głodnych i trzęsących się z zimna w naszych łachmanach”[31].

Religia chroni człowieka przed rozpaczą. Uzasadnienie rozpaczy może mieć różne źródła, wśród nich – osobiste, bolesne doświadczenie. W filozofii pojawiły się nurty nazywane „filozofią odmowy nadziei”, czy nawet „filozofią rozpaczy”. Wśród nich wymienia się przede wszystkim: A. Schopenhauera, F. Nietzschego, J.-P. Sartre’a. Wszyscy oni gloryfikowali pesymizm, rezygnowali z nadziei, a kulminacyjnym punktem ich myślenia stała się rozpacz.

Schopenhauer (1788–1860), przedstawiciel niemieckiego idealizmu, był przeciwnikiem religii jako filozoficznego teizmu (zwolennik ateizującego naturalizmu). Według niego religia jest przeszkodą dla nauki, paraliżuje dążenia człowieka do prawdy (jest „zastępczynią prawdy”), pozbawia go krytycyzmu i autonomii. Życie religijne daje człowiekowi nadzieję, która jednak jest iluzyjna i oparta na naiwności. Religia bowiem to efekt umysłowego zacofania, niedorozwoju. Sympatyzował wyraźnie z religiami orientalnymi: hinduizmem, buddyzmem – podkreślając ich pesymizm i traktowanie widzialnego świata jako ułudy[32]. Świat uważał za istotnie zły, gdyż człowiek napotyka wszędzie cierpienie lub nędzę. Wrogiem ludzkiego szczęścia jest nienasyconość jego dążeń – stąd konieczność „wygaszenia” wszelkiego pragnienia i zneutralizowania woli człowieka. Tak więc sensem ludzkiego życia – dla Schopenhauera – stało się wyniszczenie indywidualnej woli i świadomości, przejście w ten sposób do „pełni życia” (hinduskiej Sansary), do stanu nirwany („wielkiej pustki”). Jest to jednocześnie neutralizacja wszelkiej nadziei.

Nietzsche (1844–1900), prekursor teologii „śmierci Boga”, zbudował filozofię rozpaczy samotności człowieka. Wiąże się ona z „radosną wiedzą”: „Bóg umarł, Bóg nie żyje”[33]. Proklamacja śmierci Boga została dokonana w imię humanizmu, który sugeruje nieodzowność wyboru między Bogiem a człowiekiem. Skoro Bóg nie istnieje, to nie mógł zaproponować sensu ludzkiego życia. Nieobecność Boga wiąże się z absencją wartości absolutnych: dobra, prawdy, świętości (nihilizm). Nakazuje to Nietzschemu sformułować „rozpaczliwy”, pesymistyczny program życia: „Tak żyć, by nie było już żadnego sensu żyć, to staje się teraz sensem życia”[34]. Przyznał on, że wielu ludzi ceni nadzieję, widzi w niej podstawę swego szczęścia. Jednak – jego zdaniem – ona jest faktycznie największym złem, gdyż jedynie „mękę ludzi przedłuża”[35], afirmuje więc bezsens ludzkiego życia. W dziele Tako rzecze Zaratustra powiada: „Mamże ja – jeszcze cel? Mamże ja przystań, do której mój żagiel wiedzie? [...] Och, ten tylko, kto wie, dokąd żegluje, wie zarazem który wiatr jest dobry i dla żeglugi pomyślny. I cóż mi jeszcze zostało? Serce znużone i bezczelne; wola niestateczna; skrzydła łopoczące; złamany krzyż. Gdzie moja siedziba? O tom pytał, tegom szukał bez końca – nie znalazłem jej. O wieczne «wszędy», wieczne «nigdzie», o wieczne «daremnie»”[36]. Odrzucenie Boga jest zarazem odrzuceniem wszelkiej nadziei. Sam Nietzsche przyznawał, że bez Boga człowieka „okrąża samotność”[37]. Skarżył się na brak przyjaciół, dręczącą go tęsknotę za kimś bliskim. Odmowa nadziei prowadzi bowiem nieuchronnie do rozpaczy. Nietzsche ogłosił śmierć Boga, jednocześnie przyzywał Go, o czym świadczy jego słynna pieśń nad „zabitym Bogiem”: „O nie. O powróć znów, ze wszystkimi mękami swymi. / Do ostatniego z samotników. O powróć, przyjdź. / Wszystkie źródła moich łez do ciebie płyną wszak. / Ostatni serca mego płomień – Tobie zapłonął. / O powróć, przyjdź. Nieznany Boże mój. Mój bólu. Me ostatnie szczęście”[38]. Dramatem człowieka jest odrzucenie Boga, gdyż wiąże się ono z załamaniem się wiary człowieka w prawdę i dobro, naturalnej i eschatologicznej nadziei oraz świadomości sensu dalszego życia.

Sartre (1905–1980) był przedstawicielem egzystencjalizmu ateistycznego. Podjął polemikę z chrześcijaństwem. Uważał, że gdyby człowiek został stworzony przez Boga, to jego status bytowy, łącznie z wolnością, byłby „odgórnie” ustalony i niezmienny. Wówczas człowiek traciłby autentyczną wolność działania. Jedyną logiczną alternatywą jest uznanie człowieka za twórcę samego siebie. To on jest dla siebie samego własnym „projektem” i „osiągnięciem”. Bohater sztuki Diabeł i Pan Bóg, Goetz, wygłasza filozoficzne wyznanie wiary Sartre’a: „Czym jest w oczach Boga. Teraz znam odpowiedź: niczym. Bóg mnie nie widzi, Bóg mnie nie słyszy, Bóg mnie nie zna. Widzisz tę pustkę nad naszymi głowami? to Bóg. [...] Milczenie – to Bóg. Nieobecność – to Bóg. Bóg to samotność ludzi. Ja jeden tylko istniałem, sam wybrałem zło, sam wymyśliłem dobro. [...] Jeśli Bóg istnieje, człowiek jest nicością”[39]. Myśl Sartre’a przesycona jest poczuciem absurdalności ludzkiego istnienia. Życie człowieka to splot różnych pragnień, których nie można zrealizować. Do tego dochodzi cierpienie. Człowiek jest więc „nieszczęśliwą świadomością”. Świadczy o tym choćby śmierć i jej nieuchronność – znajduje się ona poza zasięgiem ludzkiej wolności, jest zawsze nonsensem, unicestwieniem wszelkich nadziei, możliwości i zamierzeń. Człowiek powinien być przerażony pustką, która go otacza. Inez, z dramatu Przy drzwiach zamkniętych, mówi: „Nie ma fizycznych tortur, a przecież jesteśmy w piekle. I nikt już nie przyjdzie. Nikt. Zostaniemy sami do końca. [...] Piekło to inni”[40]. Sartre był przekonany, że drugi człowiek jest zagrożeniem naszego „ja”. Odrzucenie Boga nie uchroniło więc człowieka od tragizmu piekła. Bunt Sartre’a przeciw Bogu, który jest pojmowany jako ciągłe zagrożenie człowieka, wiąże się z zanikiem wszelkiej nadziei i popadnięciem w rozpacz. Jak twierdził: „Życie ludzkie zaczyna się po tamtej stronie rozpaczy”. Pytał: „Po co się bać? Strach, to miało sens wówczas, kiedy mieliśmy jeszcze nadzieję”[41]. Droga ku absolutnej wolności doprowadziła Sartre’a do uznania bezsensu życia i rozpaczy.



[30] Zob. I. Ziemiński, „Żyj szczęśliwie!” Uwagi na marginesie Wittgensteina, w: Ludwig Wittgenstein „przydzielony do Krakowa”, wyd. J. Bremer, J. Rothhaupt, Kraków 2009, s. 556–560.
[31] V. E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu, przeł. A. Wolnicka, Warszawa 2009, s. 65.
[32] Zob. A. Schopenhauer, Wiara i wiedza, w: tenże, O religii, Lwów [brw.], s. 10–96.
[33] F. Nietzsche, Wiedza radosna, Kraków [brw.], s. 168.
[34] Tenże, Antychryst. Przemiany wszystkich wartości, przeł. L. Staff, Warszawa 1907, s. 61.
[35] Tenże, Ludzkie, arcyludzkie, przeł. K. Drzewiecki, Warszawa 1908, s. 90.
[36] Tenże, Tako rzecze Zaratustra, Warszawa 1901, s. 383.
[37] Tenże, Ludzkie, arcyludzkie, s. 6.
[38] Tenże, Tako rzecze Zaratustra, s. 356.
[39] J.-P. Sartre, Diabeł i Pan Bóg, „Dialog” (1959) nr 9, s. 67.
[40] Tenże, Przy drzwiach zamkniętych, w: tenże, Dramaty, Warszawa 1956, s. 135.
[41] Tamże, s. 123.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

TAGI| BÓG, SZCZĘŚCIE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama