Charyzmaty a instytucja

Media i teologia – napięcia w Kościele nad Wisłą Przegląd Powszechny, 9/2008



Nie uważam, aby napięcia [w Kościele] były czymś złym. Wszędzie tam, gdzie jest życie, pojawiają się napięcia, a gdzie ich nie ma, tam pojawia się śmierć – powiedział w 2002 r. kard. Walter Kasper, chyba najwybitniejszy dziś teolog wśród kardynałów. Trudno się nie zgodzić, że napięcia są przejawem życia. W każdym razie istnieją (w świecie czy Kościele) napięcia niejako pożądane, powiedzielibyśmy, błogosławione, nawet jeśli trudne. Ale przecież są i takie, których nie sposób uznać za błogosławione. Wszystkie są wyrazem życia, ale życie nic czy niewiele by straciło, gdyby część z nich się nie pojawiała. Niektóre napięcia nie dodają nic wartościowego, a tylko niepotrzebnie utrudniają życie, uprzykrzają, czynią nieznośnym.

W Kościele jest wiele obszarów napięć. Od czasu do czasu głośno w mediach choćby o napięciach między ruchami kościelnymi a biskupami. Jeszcze głośniej bywa o napięciach między teologami dysydentami a Kongregacją Nauki Wiary, która nie szczędzi krytyki nazbyt śmiałym czy rewolucyjnym przedstawicielom „świętej nauki” (tu w ostatniej dekadzie prym wiodą… jezuici). Wręcz medialny tumult towarzyszy, wcale nierzadkim, napięciom między biskupami Kościołów lokalnych czy grup takich Kościołów a Watykanem, przykładowo w odniesieniu do sprawowania mszy trydenckiej (w lipcu 2007 r. Benedykt XVI „uwolnił” tę liturgię, ale część biskupów czy episkopatów podeszło do tego krytycznie – przedstawiciele Kurii Rzymskiej mówili wręcz o „buncie” i „grzechu” tych biskupów). Dziennikarze, także w Polsce, z upodobaniem informują o napięciach między biskupami, a nawet kardynałami co do niektórych punktów tradycyjnego nauczania Kościoła (np. na temat Komunii św. dla katolików rozwiedzionych, a pozostających w powtórnych związkach cywilnych). W 1986 r. nadzwyczaj głośno było o krytyce kard. Josepha Ratzingera, ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary a dziś papieża, pod adresem inicjatywy… Jana Pawła II zorganizowania międzyreligijnego spotkania modlitewnego w Asyżu – ostatecznie, nie bacząc na „zgorszenie”, kardynał nie wziął w nim udziału. Zdarzają się napięcia, niekiedy równie spektakularne, między przełożonymi, np. zakonnymi, a podwładnymi (przytrafiają się one także polskim jezuitom).

Nadzwyczaj bolesny problem w Kościele, tym razem nad Wisłą, wiąże się ze zjawiskiem Kościoła jako pracodawcy, czyli napięcia między pracodawcami a osobami zatrudnionymi w Kościele… A iluż z nas nie żaliło się na proboszcza, który podejmował decyzje wbrew wszelkiej logice i stanowisku (przynajmniej części) świeckich, choćby w czasie przygotowywania uroczystości Pierwszej Komunii dla ich dzieci? A iluż proboszczów i wikarych żali się na pasywność swoich wiernych? Któż nie słyszał o napięciach między uczniami a katechetami podczas lekcji religii w naszych szkołach? A o napięciach związanych z Radiem Maryja, z lustracją duchownych czy przenosinami jakiegoś biskupa z jednej diecezji do innej… Przykłady napięć w Kościele na świecie i w Polsce można mnożyć. Na (autentyczne) pocieszenie powtórzmy: Wszędzie tam, gdzie jest życie, pojawiają się napięcia, a gdzie ich nie ma, tam pojawia się śmierć.
Z tych wszystkich i innych obszarów napięć w Kościele zajmę się zaledwie dwoma, ale znamiennymi dla Kościoła nad Wisłą: z jednej strony – media, w związku z którymi występują napięcia między dziennikarzami/dziennikarkami a biskupami. Z drugiej – teologia, a właściwie świat teolożek/ teologów świeckich, czyli napięcia kościelne związane z frustracją wielu z nich, że są nieprzydatni dla instytucji Kościoła. Wybieram te dwa obszary, bo – jak mi się zdaje – dość dobrze poznałem te ich napięcia, w każdym ra¬zie znam je z autopsji, wszak jestem i dziennikarzem-publicystą, i medioznawcą, i świeckim teologiem w Kościele nad Wisłą.

W moich rozważaniach chodzi o napięcia między charyzmatami a instytucją Kościoła. Zacznę od tego, co rozumiem pod pojęciem „charyzmat”, które – jak uczy mnie doświadczenie – jest jednym z najbardziej „dziwnych” i tajemniczych terminów w słowniku kościelnym.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Jagoda
    09.09.2008 20:47
    Dziękuje autorowi artykułu. Wreszcie ktoś otwarcie powiedział o sytuacji świeckiego teologa na "rynku pracy". "Charyzmat ma służyć dobru Kościoła, ma łączyć wspólnotę ludzi, budować te wspólnotę"; tak mówiono mi na studiach, ideał ten przetrwał we mnie, jednak rzeczywistość, z którą stykam się, jako świecki teolog jest czasami ciężkim brzemieniem do udźwignięcia.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...