Imigranci – goście czy intruzi?

W oczach Polaków utrwalił się pozytywny stereotyp Wietnamczyka: spokojny, uprzejmy, pracowity. Kojarzy się nam z handlem bazarowym i małą gastronomią. Tyle wiedzą Polacy i niewiele więcej mają szansę wiedzieć, temat Wietnamu i wietnamskiej emigracji należy bowiem do najbardziej załganych w dzisiejszych czasach. Przegląd Powszechny, 2/2009



Lata polskiej wolności przyniosły także, nieśmiałą jak dotąd, zmianę składu etnicznego polskiego społeczeństwa. Pojawili się na ulicach polskich miast imigranci. Jest ich bardzo niewielu, w sumie 12% społeczeństwa. Są wśród nich uchodźcy z krajów totalitarnych lub objętych wojną, są imigranci ekonomiczni, zwykle z krajów bliskich, są wreszcie migranci tranzytem przemierzający Polskę.

Wyróżniającą się, bo wyraźnie rozpoznawalną, stosunkowo liczną i trwale (w miarę możności) osiadłą nad Wisłą grupę stanowią Wietnamczycy. Jest ich ok. 30 tys., z czego większość mieszka w Warszawie. Dokładne dane co do liczebności tej grupy nie są możliwe do uzyskania, gdyż większość Wietnamczyków przebywa w Polsce nielegalnie.

W ciągu minionych kilkunastu lat w oczach Polaków utrwalił się pozytywny stereotyp Wietnamczyka: spokojny, uprzejmy, pracowity. Wietnamczycy kojarzą się z handlem bazarowym i małą gastronomią, ostatnio także z centrami handlowymi w Wólce Kosowskiej pod Warszawą. Tyle wiedzą Polacy i niewiele więcej mają szansę wiedzieć, temat Wietnamu i wietnamskiej emigracji należy bowiem do najbardziej załganych w dzisiejszych czasach.

Z piekła do piekła

Socjalistyczna Republika Wietnamu Niezależna – Wolna – Szczęśliwa (tak brzmi nazwa państwa) ma dwa oblicza. Nie tyle na janusową, ile na stalinowską modłę. Często uważana jest za kraj tylko formalnie dyktatorski, w rzeczywistości ulegający szybkim przemianom wolnorynkowym i, wynikającym z nich, demokratycznym. Taki obraz pielęgnuje kierownictwo partii i państwa, nie szczędząc – co całkiem zrozumiałe – sił ani środków. Dziwne za to, że media polskie tak ochoczo ten obraz prezentują.

Prawda o Wietnamie jest akurat odwrotna i bardzo łatwo do niej dotrzeć. Jest to kraj wyjątkowo bestialskiej dyktatury, którego „osiągnięcia gospodarcze” sprowadzają się prawie wyłącznie do handlu niewolniczą lub półniewolniczą pracą poddanych. Jest to kraj betonowego komunizmu, którego kierownicy deklarują wprost, że jakiekolwiek koncesje na rzecz społeczeństwa w ogóle nie są możliwe.

Jest to kraj systemu wewnętrznej okupacji, funkcjonujący nieprzerwanie jak państwo stanu wyjątkowego, kraj walki z opozycją polityczną, z wszelkimi przejawami samodzielności społecznej, z religią. Kraj, któremu znacznie bliżej do Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej Raju Robotników (to też nazwa państwa) niż do Białorusi.

Socjalistyczny Wietnam stosuje cenzurę środków przekazu na taką skalę, jak Kuba czy Chiny. Ale różni się od nich tym, że w 2008 r. powołał „policję cenzury”, całkiem nową instytucję, której zadaniem jest ściganie i dostarczanie do obozów dziennikarzy „nadużywających” wolności słowa. Podobnie w dziedzinie swobód religijnych.

Od 1982 r. nielegalny jest w Wietnamie Kościół buddyjski, pagody zostały obsadzone przez członków państwowego Stowarzyszenia Buddyjskiego, pośród których są nawet milicjanci, przebrani w mnisie szatki i funkcjonujący, głównie na użytek turystów, 8 godzin w pagodzie, a następnie idący do domów. Od wielu lat brutalnie prześladowane są Kościoły protestanckie – aresztuje się duchownych, burzy świątynie, wiernych wygarnia się podczas nabożeństw, po czym torturami wymusza podpisy pod „Deklaracją o wyrzeczeniu się religii” (jest taki druczek MBP).

Od kilku miesięcy reżim toczy otwartą wojnę z Kościołem katolickim, który jest bardzo dużą siłą, według państwowych statystyk skupia 10% społeczeństwa, co już czyni z Wietnamu drugie państwo katolickie Azji. Prawdopodobnie katolików jest znacznie więcej. W 2008 r. milicja zaczęła używać siły wobec uczestników spotkań modlitewnych i procesji, mnożą się pobicia, zatrzymania. Ośmiu aktywnych działaczy katolickich siedzi już z sankcją prokuratorską. Kościół oskarżany jest przez propagandę o kosmopolityzm i osłabianie jedności narodu. W 2004 r. ukazały się dwa akty prawne dotyczące religii.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...