Nie tylko księża…

Dzisiaj w sytuacji społeczeństwa pluralistycznego, także w sprawach religijnych, bez udziału świeckich nie jesteśmy w stanie dotrzeć z Ewangelią wszędzie tam, gdzie Chrystus nas posyła. Nas, to znaczy cały Kościół, nie tylko biskupa i księży, których głos bardzo często dociera jedynie do drzwi kościołów Przegląd Powszechny, 3/2009



– Chcielibyśmy z początku zapytać o model funkcjonowania Kościoła we współczesnej Polsce. Z tego co wiemy, Ksiądz Arcybiskup sugeruje, że po 1989 r. nie jest już mu potrzebny jeden przywódca na miarę Prymasa Tysiąclecia. Istotniejszy staje się wymiar lokalny: poszczególnych diecezji i biskupa diecezjalnego. Co staje się istotnie ważne w posłudze biskupa w takiej sytuacji? Czego do tej pory nie zauważaliśmy wyraźnie?

– Takie rozumienie Kościoła nie wynika z przemian roku 1989, tylko z teologii II Soboru Watykańskiego. Została tutaj wyeksponowana funkcja i pozycja Kościoła partykularnego, czyli diecezji i biskupa, i nie ma żadnych pośrednich elementów teologicznych, eklezjologicznych, a nawet prawno-kanonicznych, które byłyby elementami pośrednimi między biskupem Rzymu a konkretną diecezją w Kościele.

Tak zaczęło się dziać po II Soborze Watykańskim w całym Kościele. U nas w Polsce, ze względu na komunizm, potrzebne było podkreślenie jedności przez mocną pozycję prymasa i przewodniczącego episkopatu w jednej osobie i to się wiązało także konkretnie z osobą prymasa Wyszyńskiego, który miał na tamte czasy – dziś o tym wiemy – dobry sposób sprawowania urzędu przewodniczącego KEP, wspartego przez specjalne uprawnienia.

Natomiast po 1989 r. sytuacja wróciła do kościelnej, eklezjologicznej normy i myślę, że wszystko to, co jest między, to znaczy KEP i różne komisje, mają naturę służebną wobec diecezji. Żeby biskupi nie musieli robić wszystkiego pojedynczo, pewne rzeczy robimy razem i reprezentujemy głos Kościoła w tych sprawach, które są potrzebne.

Myślę, że ta służebność KEP i przewodniczącego jest potrzebna, gdy trzeba zabrać głos w sprawach dotyczących życia społecznego, politycznego czy etycznego, zagadnień edukacji czy życia rodzinnego, gdy potrzeba pewnej ogólnej oceny lub podsumowania. Zatem, nie lansuję tutaj swoimi poglądami czegoś nowego. Jestem zwolennikiem tego, by Kościół partykularny miał swoją pozycję w relacji do biskupa Rzymu, czyli do Kościoła powszechnego, a jednocześnie by wszystkie inne struktury „pośrednie” służyły Kościołowi diecezjalnemu.

– Jakie są obecnie najbardziej wymagające uwagi, „strategiczne” sektory w archidiecezji warszawskiej?

– Dla mnie nie ulega wątpliwości, że – nie tylko w archidiecezji, ale także w Kościele powszechnym, więc i w Kościele w Polsce – przede wszystkim potrzebne jest teraz uświadomienie wszystkim wiernym, zwłaszcza świeckim, że są Kościołem. Chodzi o ich aktywność i apostolstwo w Kościele. Myślę, że to jest problem, który widać na poziomie parafii i diecezji.

Dzisiaj w sytuacji społeczeństwa pluralistycznego, także w sprawach religijnych, bez udziału świeckich nie jesteśmy w stanie dotrzeć z Ewangelią wszędzie tam, gdzie Chrystus nas posyła. Nas, to znaczy cały Kościół, nie tylko biskupa i księży, których głos bardzo często dociera jedynie do drzwi kościołów. Misję niesienia Ewangelii możemy spełnić tylko przez upodmiotowienie całego Kościoła. Czyli powrót do apostolstwa świeckich. I to jest, moim zdaniem, najważniejsze zadanie i priorytet Kościoła dzisiaj.

Druga sprawa to wielostronna pomoc rodzinie jako takiej, czyli duszpasterstwo rodzin w najszerszym wymiarze. My, nie tylko w wychowaniu szkolnym ale także i w życiu parafialnym, nie zastąpimy rodziny. Możemy ją jedynie lepiej lub gorzej wspomóc. W zeszłym roku, wg GUS, zostało zawartych 240 tys. małżeństw i w tym samym czasie doszło do 70 tys. rozwodów. To jest tylko wymiar skrajnej patologii rodziny, w której się ona rozpada.






«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama