Rodzina – fantastyczna sprawa

Przez długi czas powtarzaliśmy sobie tę przysięgę codziennie. Pamiętam, że była to trudna decyzja, by się zgodzić na małżeństwo. Był to krok, który pieczętował niewiadomą. Ale była też duża pewność, że to jest droga, której Pan Bóg dla mnie chce. Czas serca, 101/2009



„Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci”… Czy pamiętacie swoje uczucia i obawy związane z decyzją o ślubie, może z samą przysięgą?

Tomasz: Przez długi czas powtarzaliśmy sobie tę przysięgę codziennie. Pamiętam, że była to trudna decyzja, by się zgodzić na małżeństwo. Był to krok, który pieczętował niewiadomą. Ale była też duża pewność, że to jest droga, której Pan Bóg dla mnie chce. To, co było wcześniej, narzeczeństwo, było trudne: wiązało się z pytaniami, obawami, czy to ta droga? czy nie popełnię jakiegoś błędu? Potem było przeświadczenie, że decyzja o małżeństwie to jest zgoda właśnie na to, co jest w tej przysiędze. A potem wytrwanie i zaufanie Panu Bogu, że tak będzie.

Anna: U mnie było inaczej. Do mnie cała waga słów przysięgi dotarła po ślubie. Wcześniej nie byłam jeszcze jakoś specjalnie dojrzała. Ale to jest dla mnie taki dowód, że jeżeli się ślubuje i jest blisko Pana Boga, to On doprowadzi, że człowiek dojrzeje i podejmie to, co ślubował. Pamiętam, że bardzo ważny był taki moment, kiedy dotarło do mnie, że o rozstaniu nie ma mowy i czy jest dobrze, czy źle, to jesteśmy razem i że skoro Pan Bóg mówi, że miłość jest możliwa i że On nam błogosławi przez sakrament małżeństwa, to tak musi być. Pan Bóg jest bardzo słowny i na Jego słowie można polegać. Jestem bardzo szczęśliwa w naszym małżeństwie. Ale – może to dziwnie zabrzmi – nie było tak od początku: nie czułam się rozumiana, częściej się kłóciliśmy, były łzy. Obydwoje mieliśmy jednak Pana Boga przed oczami, obydwoje się do Niego modliliśmy i obydwoje nas przemieniał.

Tomasz: Zaczynaliśmy w trudzie, teraz jest coraz łatwiej. Cieszymy się, że idziemy w górę.

Anna: Co do trudności w małżeństwie, jest jedna rada: trzeba się modlić a Pan Bóg da łaskę.

Aniu, czym jest dla Ciebie małżeństwo i rodzina?

W tej chwili mogę śmiało powiedzieć, że jest to zasadnicza część mojego życia. Tutaj się poruszam, żyję, oddycham, jestem. Pracuję w domu i wychowuję nasze dzieci. To jest takie zasadnicze środowisko, powietrze, w którym jestem… I to jest też taka zasadnicza wartość. Małżeństwo i rodzina nauczyły mnie tego, że najważniejsza jest osoba: nie ma niczego ważniejszego na tym świecie niż drugi człowiek.

A dla Ciebie, Tomku?

Ja bym jeszcze dodał, że jest takim swoistym miejscem i przestrzenią wzrastania w człowieczeństwie. Kolejnym etapem w rozwoju – tak bym powiedział. Rozwój jako kawaler to był jakiś etap w życiu, rozwój w małżeństwie – kolejny, rozwój w rodzinie – równolegle z rozwojem małżeńskim - kolejny – w szerszej rodzinie, itd. Jest to dla mnie miejsce wzrostu indywidualnego, osobistego.





«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama