Niepotrzebna miękkość serca

Losami dzieci zmarłych bez chrztu zajmie się Międzynarodowa Komisja Teologiczna. Tygodnik Powszechny, 42/2004




Któż nie zna małżonków, którym życie nie poskąpiło tragedii utraty dziecka jeszcze przed jego narodzinami, a tym samym przed chrztem, czyli przed zgładzeniem grzechu pierworodnego. W ich bólu rodziło się zwykle pytanie o wieczny los maleństwa. Jedna z matek, które dotknęła taka tragedia, wyznała: "Być może jestem niezgodna z katolicką ortodoksją, ale ufam, że kiedyś w niebie spotkam swoje dziecko, rozpoznamy się i usłyszę jego »mamo!«"...

Znamienna jest kryjąca się za tymi słowami niepewność, czy taka ufność w zbawienie nieochrzczonego dziecka jest do pogodzenia z katolicką ortodoksją, i zarazem determinacja nadziei, która nie waha się pójść pod prąd ortodoksji, choćby tylko w tym jednym, jedynym punkcie.

W ostatnich dniach agencje poinformowały, że losami dzieci zmarłych bez chrztu zajmie się Międzynarodowa Komisja Teologiczna, szacowne grono wybornych katolickich teologów i, po raz pierwszy w historii, teolożek. Komisja - powiedział jej członek abp Roland Minnerath z Francji - została o to poproszona przez Kongregację Nauki Wiary na życzenie wielu Episkopatów. Jak widać, pośmiertne losy dzieci zmarłych bez chrztu stanowią problem nie tylko dla “zwykłych” katolików. Na szali waży się niepewność, nadzieja i ortodoksja niejednego z nas, ale również - o czym mówi się rzadko - wiarygodność Kościoła. Jak bowiem sensownie uzasadnić walkę o życie nienarodzonych dzieci, jeśli będzie się przyjmować, że do chwili chrztu miałyby być opuszczone przez Boga? Jeśli Bóg nie ma dla nich czasu, po co mamy poświęcać im swój? Uważamy się za lepszych od Niego?

Od piekła do nieba

Historia teologii i doktryny wyjątkowo mocno usprawiedliwia niepewność i “bunt”, które rodzą się w sercach wielu wierzących. W przeszłości nie brakło teologów, którzy tworzyli dramatyczną, wręcz makabryczną historię losów dzieci zmarłych bez chrztu. “Ten, kto mówi - pisał np. św. Augustyn - że nawet dzieci odradzają się w Chrystusie, gdy opuszczają ten świat bez udziału w Jego sakramencie [chrztu], ten zarówno sprzeciwia się nauczaniu apostolskiemu, jak i staje przeciwko całemu Kościołowi, który nie zwleka z chrztem dzieci, albowiem Kościół bez wahania wierzy, iż w przeciwnym razie nie mają one możliwości odrodzić się w Chrystusie”. Dzieci, które umarły bez chrztu - uważał biskup Hippony - “będą ukarane wiecznym ogniem; bo chociaż nie mają grzechu osobistego, zetknęły się poprzez swój brud z grzechem pierworodnym”. Czeka je piekło i piekielne kary, chociaż kary te wobec takich małych potępieńców będą łagodniejsze od tych, które spadną na dorosłych mieszkańców infernum.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...