Każdy ma swoją świętą górę

Idea pielgrzymowania jest bardzo stara. Pierwsi pielgrzymi wyruszali w drogę zanim powstały wielkie monoteistyczne religie. Zmierzali do świętych miejsc, w których, jak wierzono, mieszkała Moc. Mógł to być święty dąb, święta rzeka, lub każde inne miejsce, które było świadkiem objawień sacrum. List 7-8/2007



Najstarsza metafora życia


Drugim ważnym elementem pielgrzymki, obok „wydatku energetycznego", jest odosobnienie. Indianie praktykowali coś, co po angielsku nazywa się vision quest, czyli, w wolnym tłumaczeniu, podróż w poszukiwaniu wizji. Mężczyzna odchodził w określone miejsce (jaskinia, góra, pustynia) i przebywał w nim przez trzy, cztery dni. W tym czasie nic nie jadł i nie pił, siedział i medytował. W ten sposób doprowadzał się do stanu, który można by z perspektywy indiańskich wierzeń nazwać otwartością na duchową „komunikację z zaświatami".

Pielgrzym również decyduje się na odosobnienie, nie tyle od ludzi, co od świata, jaki zna na co dzień. Jest to świat mu bliski, ale najczęściej nie ma w nim zbyt wiele okazji i czasu na duchowe poszukiwania. Pielgrzymka pozwala mu zaspokoić ten brak. Każdy krok pielgrzyma oddala go od tego, czym wypełniona była jego codzienność. Na drugi plan schodzi dom, rodzina, praca, obowiązki, najważniejsze staje się miejsce, do którego zmierza. Ma ono charakter sakralny, a sacrum reprezentuje w religiach to, co ostateczne - a ostateczna w życiu człowieka jest tylko śmierć. Pielgrzymka jest zatem opisem duchowej wędrówki człowieka; jeden krok, niczym jeden dzień, jeden dzień, niczym rok. Początek pielgrzymki to symboliczne narodziny, dotarcie do celu - śmierć, ale też duchowe spełnienie i początek czegoś nowego.

Wędrówka - jak twierdzą antropolodzy - jest jedną z najstarszych metafor życia. W wielu kulturach budowano labirynty, przejście przez ich zawiłe ścieżki - było intensywnym doświadczeniem życia, wszystkich jego odcieni, radości, porażek, zagubień i sukcesów.


Trauma w bezpiecznych warunkach


Można powiedzieć, że pielgrzymka w jakimś sensie przypomina psychodramę. Pielgrzym opowiada swoją własną historię, czyli, mówiąc wprost: odgrywa swoje życie. Klasyczna psychoanaliza bardzo dokładnie opisuje mechanizm, który za tym stoi. Trauma - jak twierdzą psychologowie - to bolesne doświadczenie zepchnięte do podświadomości. W pamięci nie pozostaje po nim żaden ślad, mimo to siła jego oddziaływania się nie zmniejsza. Ktoś może nawet nie wiedzieć o tym, że wydarzenie, które miało miejsce w jego dzieciństwie, rujnuje mu dorosłe życie. W jego psychice zapisał się wtedy scenariusz, który kieruje jego zachowaniem w każdej sytuacji. Psycholog próbuje odczytać go w trakcie sesji terapeutycznej. Nie musi przy tym pytać o przeszłość pacjenta. Jego wypowiedzi będą jej odzwierciedleniem, nawet jeśli rozmowa będzie dotykała prozaicznych spraw.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama