„Mieszkam sama, grzechów nie mam", czyli jak się spowiadać

Jeżeli ktoś nie ma grzechu ciężkiego, to myślę, że wystarczy spowiadać się, powiedzmy, w przedziale od miesiąca do kwartału. Spowiedź raz do roku to trochę za rzadko. Pamiętajmy, że ten sakrament nie tylko oczyszcza, ale i odświeża wiarę, ma moc uzdrawiającą List, 3/2009



A jeśli nie potrafię żałować?

W książce angielskiego pisarza Bruce'a Marshalla „Cud ojca Malachiasza" zamieszczona jest bardzo ładna opowieść. Otóż pewnego razu ojciec Malachiasz, doświadczony duszpasterz, został wezwany do domu publicznego, w którym umierał stary marynarz. Nie było czasu na długą spowiedź, więc kapłan zapytał: „Czy żałujesz?". „No jak mam żałować - odpowiedział ów marynarz -jak te dziewczyny takie piękne?". Doświadczony kapłan nie obraził się, nie groził piekłem, tylko kontynuował: „A żałujesz, że nie żałujesz?". „No tak, żałuję". Na to spowiednik uniósł rękę: „Ja ciebie rozgrzeszam….".

Ta opowieść nie jest zachętą do ułatwiania sobie czegokolwiek, ale pokazuje pewną prawdę. Diabeł, kusząc nas, musi nam podsuwać dobro - na coś innego człowiek nie da się złapać. Kobiety z opowieści skłaniają do grzechu, ale mimo to nie przestają być piękne. Tylko mało rozgarnięty diabeł podsunąłby mężczyźnie jakieś kocmołuchy. Ważne, żeby nie dać się nabrać na jego sztuczki. Jeżeli masz poczucie, że nie żałujesz, to tego właśnie możesz żałować.

I postanowić poprawę…

To kolejny warunek dobrej spowiedzi. Słyszy się czasem, że któryś z polityków mówi: „to decyzja polityczna”. Długo, długo ględził, ale w końcu zdecydował się na jakiś konkret, np. zadeklarował, że na wiosnę odbędą się wybory. Postanowienie poprawy ma być taką decyzją polityczną. Ogólne poczucie, że „chciałbym być lepszy”, nie jest jeszcze postanowieniem poprawy – w gruncie rzeczy każdy z nas w jakiejś mierze jest z siebie niezadowolony.

Mocne postanowienie poprawy to decyzja, że w moim życiu zajdzie konkretna zmiana. Trzeba liczyć się z jej konsekwencjami, np. zrobić wszystko, by obiecane wybory się odbyły.

Nie należy zatem „poprawiać się ze wszystkiego".

Poprawa powinna dotyczyć konkretnych rzeczy. Spowiednik może nam pomóc rozpoznać, co jest naszą główną słabością, czego mamy unikać. W rachunku sumienia można postawić sobie pytanie, co postanawiam poprawić, i co dzień rozliczać się z wypełniania tego zobowiązania.

Weźmy taki przykład: wiesz, że przynosisz z pracy do domu wszystkie swoje frustracje i wylewasz je na domowników. Możesz nad tym zapanować. Wobec szefa jesteś uprzejmy, bo się boisz, dlaczego więc nie boisz się domowników, których ranisz swoim postępowaniem?

Dopiero po spełnieniu tych trzech warunków następuje „szczera spowiedź".

Tak. Warto mieć świadomość, że w dzisiejszych czasach jest nam o wiele łatwiej. W pierwszych wiekach spowiedź z tzw. grzechów publicznych była jawna. Najpierw delikwent wyznawał grzech biskupowi, ten nakładał pokutę, którą biedak musiał odprawiać czasem przez wiele lat. W tym czasie nie mógł uczestniczyć w Eucharystii, podczas Liturgii Słowa stał w przedsionku kościoła; wszyscy wiedzieli, że jest grzesznikiem. Gdy zakończył pokutę, wyznawał (niekiedy nawet publicznie) ów grzech i otrzymywał rozgrzeszenie. Teraz grzechy również wyznajemy wobec wspólnoty, ale jej przedstawicielem jest upoważniony do tego kapłan, przyjmujący nasze wyznanie w imię Chrystusa.




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama