Kobieta ma mieć swoje życie

Matka musi dokonać wyboru. Albo postawi na więź biologiczną i emocjonalną, starając się za wszelką cenę przywiązać dziecko do siebie, albo zaakceptuje potrzebę przecięcia pępowiny uczuciowej, dając mu pełną wolność. List, 9/2009



Ojcze, gdy dzieci dorastają i próbują założyć własną rodzinę albo w inny sposób się usamodzielnić, wtedy w relacji między nimi a ich matkami pojawia się dziwne napięcie. Nadal się kochają, ale coraz częściej zdarzają się sytuacje, które powodują albo otwarty konflikt, albo co najmniej irytację jednej lub obu stron. Skąd się bierze to napięcie?

Przywiązanie matki do swego dziecka jest ogromne. Przed urodzeniem jest ono częścią jej ciała, niemal jej własnością. Feministki mówią ostro: „Mój brzuch należy do mnie!". Po narodzinach dziecko oddziela się od matki fizycznie, ale przez cały okres dzieciństwa ich związek emocjonalny trwa nadal. Z czasem, gdy dziecko usiłuje się usamodzielnić, także w sferze uczuciowej, zaczyna się problem. Dla wielu matek zawsze dzieje się to „za wcześnie".

Ale więź matki z dorosłym dzieckiem może być głęboka i jednocześnie dojrzała. Klasycznym przykładem takiej relacja jest związek św. Moniki z jej synem św. Augustynem. Są to nie tylko naturalne więzi macierzyńskie i synowskie, ale nade wszystko głębokie związanie duchowe. Monikę i jej syna wiąże przygoda szukania Boga, tęsknota za Nim. Możemy powiedzieć, że Monika swoją miłością nawróciła Augustyna.

Roman Brandstaetter w książce „Jezus z Nazaretu", próbując przybliżyć trudne dla rozumu ewangeliczne prawdy, używa sformułowań typu: „sprawy prosto - trudne" lub „ciemno - jasne". Sytuacja matki dorastających dzieci jest właśnie taka: „prosto-trudna", „jasno-ciemna". I prosta, i jasna, bo rozum matki mówi jej, że syn czy córka muszą się usamodzielnić. Ale trudna i ciemna, gdyż uczucia okazują się czasami silniejsze od rozumu.

I co wtedy?

Matka musi dokonać wyboru. Albo postawi na więź biologiczną i emocjonalną, starając się za wszelką cenę przywiązać dziecko do siebie, albo zaakceptuje potrzebę przecięcia pępowiny uczuciowej, dając mu pełną wolność. Powie wtedy do siebie: „Ono musi mieć swoje własne życie. Ono ma wzrastać, a ja się mam umniejszać". Rodzinne szczęście dziecka jest ważniejsze od jej satysfakcji emocjonalnej. Konieczne jest jednak życie duchowe, by móc przekroczyć związki biologiczne i psychologiczne.

W rodzinach chasydzkich chłopcy jedynie trzy lata pozostają pod wyłącznym wpływem matki, potem ich wychowaniem zajmuje się ojciec. W ten sposób związek z matką zostaje zrównoważony odpowiednio wcześnie relacją z ojcem. Jest w tym wielka pedagogiczna mądrość.

Wracając do naszego kręgu kulturowego, kobiety, które egoistycznie zawłaszczą swoje dzieci w okresie ich dzieciństwa i młodości, płacą bardzo wysoką cenę, gdy są one już dorosłe. Ceną tą staje się wieczny konflikt naznaczony destrukcyjną walką, a niekiedy nawet nienawiść dzieci. Człowiek nie może przecież żyć bez wolności. Istotą konfliktu między rodzicami a dziećmi - i to najmłodszych lat jest przede wszystkim spór o zakres wolności. Czasem rodzice za mało dają jej dziecku i wtedy musi się ono o nią upomnieć; a czasem dają jej za dużo, a wówczas nie umie ono jej zagospodarować.

Czy to oznacza, że napięcie między matką a dorosłym dzieckiem jest czymś naturalnym, jakimś kolejnym etapem w rozwoju ich więzi?

W kulturze zachodniej, w przeciętnej rodzinie, konflikt na linii matka - dorastające dziecko jest dość powszechny. Inaczej bywa np. w kulturze afrykańskiej, gdzie więzi plemienne i rodzinne są o wiele głębsze niż u nas. Wystarczy spojrzeć na nasze nastolatki, które na różne sposoby próbują zaznaczyć swoją odrębność, niezależność, indywidualność. W pewnym momencie swego życia chcą wyrwać się z rodziny. Nie czują się z nią związane. Napięć towarzyszących zrywaniu więzi dziecka z matką nie da się więc uniknąć. Trzeba jednak czuwać, aby w pewnym momencie napięcia te nie nabrały niezdrowego charakteru.




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Aniela
    30.11.2016 23:50
    W domu jestem wspierana w poznawaniu Boga i odnalezieniu swojego powołania. Ponadto niezwykle ważna w mojej rodzinie jest edukacja. Korelacje wiary, podstaw dobrego wykształcenia i wychowania znalazłam w Akademii Królowej Jadwigi w Poznaniu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...