Szczęście ukryte w gwiazdach - Newagowe recepty na szczęście

Człowiek instynktownie szuka szczęścia – pragnie być szczęśliwym – jest to jedno z jego najważniejszych pragnień, wpisanych głęboko w ludzką naturę. Gotów jest wiele poświęcić, podjąć nawet ogromne wyrzeczenia, byle tylko być szczęśliwym. Osiągnięcie szczęścia jest kluczowym marzeniem w życiu każdego człowieka. Cywilizacja, 25/2008



Są one bowiem zabobonami i stanowią grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu Bożemu: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (por. KKK 2115-2117). „Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka” (KKK 2117).

Większość ludzi, nawet wierzących, nie widzi w tym żadnego problemu – i to jest przerażające. Odrzucenie takich zabobonów to jednak nie tylko sprawa wiary. To także kwestia zdrowego rozsądku – logicznego myślenia. Dlatego często należy przypominać: „Gdy rozum śpi, budzą się demony”. Zawsze potrzebny jest zdrowy rozsądek – wystrzeganie się przesady, ślepej wiary w amulety czy talizmany, w jakieś niepotwierdzone cuda, rzekome objawienia, wróżby, przyszłość zapisaną w gwiazdach czy mrożące krew w żyłach hiobowe przepowiednie.

Najlepsze jest „twarde stąpanie po ziemi” i zdrowy rozsądek. Najlepiej sprawdza się w takich wypadkach „brzytwa Ockhama” – „bytów nie mnożyć, fikcji nie tworzyć, tłumaczyć fakty jak najprościej” – nie mnóżmy zatem sobie i innym problemów bez potrzeby, sami nie szukajmy niepotrzebnych trudności. Realne życie ma tyle wspaniałych barw, że wystarczy się nimi cieszyć, a nie przejmować scenariuszami, jakie tworzą nam różnej maści szarlatani i pseudoprorocy Nowej Ery próbujący zarobić na ludzkiej naiwności i łatwowierności.

Pięknie opakowane, zachwalane i reklamowane recepty na szczęście oferowane przez wysłanników New Age są tak naprawdę niczym innym, jak świetnie zakamuflowanym sposobem zniewolenia człowieka i uczynienia go zależnym od siebie, od ruchu planet, jakiegoś przeznaczenia, czy czyjegoś „widzimisię”, przepowiedni jakiegoś „proroka”. Zamiast oferowanego szczęścia tak naprawdę człowiek pozostaje na dnie rozpaczy, zniewolenia, a przy tym dodatkowo obciążony zostaje problemami, które w zdecydowany sposób staną na drodze do jego osobistego i ostatecznego szczęścia. Pozostaje sam.

****

Ks. Andrzej Wołpiuk Doktor teologii PAT, zajmuje się działalnością grup destrukcyjnych i przeciwdziałaniem ich wpływom; konsultant w sprawie sekt i nowych ruchów religijnych Diecezji Bielsko-Żywieckiej; koordynator Podbeskidzkiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych VERITAS w Bielsku-Białej.




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama