Pokolenie - marzenie. Chrześcijańska kontrkultura XXI wieku?

My, ludzie świeccy, mamy być zwyczajni jak sól – zmieniająca smak potrawy, twórczy na co dzień – jak zaczyn zakwaszający ciasto. Zakwaszanie i solenie wywołują w cieście, także społecznym, zmiany nieodwracalne. Więź, 12/2006





Termin „pokolenie JP2” wyszedł daleko poza kręgi katolickie. Pojęcie to bywa jednak bardzo różnie interpretowane, co z jednej strony wywołuje zamęt, a z drugiej sprzyja zakorzenianiu się mitu pokolenia, które zmieni świat. Miałoby ono przynieść wiosnę Kościołowi, a Europie pozwolić odzyskać wiarę w człowieka, wyjść z autodestrukcji postmodernizmu i odnaleźć nadzieję.

Promotor idei „pokolenia JP2” w Polsce, Zbigniew Nosowski, podkreślił w „Tygodniku Powszechnym”, że pojęcie to od początku stanowiło hasło programowe na przyszłość, wyrażało pragnienie zmiany, proroctwo, zapowiedź wielkich zadań, tęsknotę i poczucie powinności [1]. Tekst Nosowskiego uważam za ważny i inspirujący. To tekst pionierski i podpisuję się pod większością jego twierdzeń.

Nie zgadzam się jednak z dwiema tezami autora, które są kluczowe dla ewentualnego programu pokolenia JP2 i szansy na jego realizację. Po pierwsze, przeżyciem „generacyjnym”, konstytuującym owo pokolenie, nie był – według mnie – cały pontyfikat Jana Pawła II, lecz wspólne przeżywanie jego odejścia, „doświadczenie kwietniowe”, które autor uznaje tylko za najmocniejszy akord wieloletniego procesu. Po drugie, zmiana kulturowa, postulowana przez autora, dokona się – wbrew temu, co pisze Nosowski – albo poprzez ruch masowy, albo też pozostanie marzeniem.

MŁODZI ZE STARSZYMI

Termin „pokolenie JP2” narodził się spontanicznie po Światowych Dniach Młodzieży w 1997 roku. Duża część zwolenników łączy go z młodzieżą i do tej grupy redukuje jego sens. Nosowski nie zamyka się w ciasnych definicjach. Konsekwencją są jednak liczne niespójności, które stały się zaproszeniem do polemiki.

Do konfliktu pokoleń może dochodzić nie tylko w rodzinie, lecz także w skali społecznej. Taki właśnie bunt pokoleniowy kształtował pokolenie ‘68, które Nosowski często przywołuje. Janusz Poniewierski zwrócił już uwagę, że zachodnia kontrkultura miała własnego „proroka” Jana Pawła – Jeana Paula Sartre’a (wraz z Simone de Beauvoir, oczywiście). Warto zauważyć też, że dzieci-kwiaty określały społeczeństwo konsumpcyjne Zachodu mianem „cywilizacji śmieci”, o czym nie wiedzą współczesne „dzieci Jana Pawła II”, używając pojęcia „cywilizacja śmierci” dla krytyki hedonistycznej i nihilistycznej kultury. Postawę typu „mieć” młodzi z pokolenia ’68 przeciwstawiali postawie „być”. Kryzys wartości lat sześćdziesiątych był postrzegany jako efekt nadmiaru „śmieci”, a za takie uważano wszystkie dobra wyprodukowane niepotrzebnie.


[1] Zbigniew Nosowski, „Pokolenie JP2 – inaczej”, „Tygodnik Powszechny” z 9 kwietnia 2006. Opublikowany tam tekst to fragmenty referatu wygłoszonego 31 marca 2006 r. na Uniwersytecie Warszawskim podczas konferencji „Pokolenie JP2 – źródła i szanse” zorganizowanej przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz „Więź”, Instytut Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Instytut Badań nad Podstawami Demokracji i Polskie Forum Obywatelskie. Pełna dokumentacja konferencji ukaże się wkrótce drukiem w książce przygotowywanej przez Instytut Socjologii UW.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...