Oblicza Bożej miłości: zazdrość

Zeszyty Karmelitańskie 1/2010 Zeszyty Karmelitańskie 1/2010

O zazdrości Boga można mówić jedynie w Jego relacji, która ze wszech miar ma charakter osobowy. Nie ulega wątpliwości, że określenie Jahwe jako zazdrosnego Boga wypływa z jego niepodzielnej i niezmierzonej miłości wobec swego Ludu.

 

Żar czy też namiętność miłości Boga wobec jego Ludu objawiała się w historii wiary Narodu poprzez rozmaite żądania. Mamy więc wystąpienia przeciw wszelkim formom synkretyzmu czy oglądania się na Asyrię, przeciw asymilacji i wyobcowaniu z własnej tożsamości i stanowcze domaganie się odwrócenia od obcych kultów i bogów. Towarzyszą temu groźby gniewu Jahwe i kar. Tego rodzaju wypowiedzi, mające formę pouczeń i wezwań, mówiące o Bogu, można opisać terminem „świętej zazdrości”. W czasach wygania i bezpośrednio po nim zazdrość Jahwe obraca się przeciw obcym ludom, które zostaną pokonane przez Jahwe niosącego Narodowi zbawienie (Iz 9,6; Ez 39,25; Jl 2,18). Taką tradycję potwierdzają także teksty Qumrańskie. Stary Testament mówi także o możliwości swego rodzaju zastępczego świętego gniewu zazdrości, jaki staje się udziałem ludzi, co miało miejsce w przypadku Pinchasa (Lb 25,7-11) czy Eliasza (1 Krl 19,9n).

Z tak krótkiego zarysu wynika, że teksty mówiące o zazdrosnym Bogu Jahwe nie mają na celu wyrażenia cechy Jahwe jako takiej, lecz w sposób metaforyczny starają się wyrazić jedyne w swoim rodzaju judaistyczne doświadczenie Boga. O zazdrości Boga można mówić jedynie w Jego relacji, która ze wszech miar ma charakter osobowy. Nie ulega wątpliwości, że określenie Jahwe jako zazdrosnego Boga wypływa z jego niepodzielnej i niezmierzonej miłości wobec swego Ludu. To ona jest źródłem tego rodzaju „emocjonalnego związku” (przy całym antropomorficznym zastrzeżeniu), który domaga się, wręcz żąda wyłączności. Ścisły związek Jahwe, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, nie może tolerować żadnego w tej reakcji rywala.

W takim kontekście należy rozumieć również teksty nowotestamentalne, w których pojawia się motyw „boskiej zazdrości”. Paweł w 2 Liście do Koryntian proklamuje: „Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością. Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę” (11,2). Mamy do czynienia z „żarliwym i namiętnym” zaangażowaniem na rzecz sprawy i wspólnoty Korynckiej, o którą Paweł zabiega w sposób nad wyraz czynny. W zazdrosnym uniesieniu Paweł ostro konfrontuje swoje działania z aktywnością innych „wielkich apostołów”, posuwając się nawet do szorstkich inwektyw. Tu także ujawnia się starotestamentalne roszczenie wyłączności relacji z Jahwe, opisane za pomocą ludzkiego afektu. A Bóg objawia się zawsze jako Bóg, który jest „Bogiem z nami”, a nigdy nie Bogiem bez nas, bez swego stworzenia. Skoro tak się rzeczy mają, to mówienie o Boskiej zazdrości nabiera jeszcze ostrzejszego wyrazu.

W kontekście nauki katechizmowej, która „usprawiedliwia” słuszność odrzucenia zazdrości jako grzesznej postawy człowieka, jawi się ona jako chęć posiadania tego, co zdaniem zazdroszczącego powinno być jego. To sprawia, że zazdrość jest zła. Jednak wobec naszkicowanych powyżej rozważań pojawia się pytanie, czy zawsze, kiedy spotykamy się z zazdrością, mamy do czynienia z sytuacją grzechu? Odpowiedź twierdząca, która wielu wierzącym wydawałaby się nad wyraz oczywista, postawiałby pod znakiem zapytania przekaz o Bożej zazdrości.

Żyjemy ciągle w rzeczywistości, w której dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii Świętej recytują jednym tchem siedem grzechów głównych, a zazdrość pojawia się bezbłędnie zawsze na miejscu czwartym. KKK stwierdza, że „zazdrość jest wadą główną. Oznacza ona smutek doznawany z powodu dobra drugiego człowieka i nadmierne pragnienie przywłaszczenia go sobie, nawet w sposób niewłaściwy. Zazdrość jest grzechem śmiertelnym, gdy życzy bliźniemu poważnego zła” (2539). I dalej, „zazdrość jest jedną z form smutku, a zatem odrzuceniem miłości; ochrzczony powinien zwalczać ją życzliwością. Zazdrość często pochodzi z pychy; ochrzczony powinien starać się żyć w pokorze” (2540).

Autorzy natchnieni mówili o zazdrości Boga na podstawie doświadczenia religijnego, swojego, swego pokolenia i pokoleń minionych. I nie można w punkcie wyjścia uznać, że zazdrość jest zła, co więcej, trzeba powiedzieć, że zazdrość, która trafiła do katalogu grzechów, od strony Boga jest uprawnionym roszczeniem do posiadania swego stworzenia. Wszystko, co na świecie, poza człowiekiem, mocą bycia stworzonym przynależy do Boga. Natomiast człowiek, choć także jest stworzeniem, musi sam zadecydować o swej do Niego przynależności. Taka decyzja jest zawsze odpowiedzią na miłość. W tym miejscu dochodzimy do momentu rozstrzygającego dla naszych rozważań: zazdrość jest obliczem Bożej miłości.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama