Imperium kłamstw publicznych

Przewodnik Katolicki 29/2010

Czy można uwierzyć w prawdomówność dzisiejszych elit rosyjskich i czy ich mentalność po 20 latach od upadku Związku Radzieckiego uwolniła się od balastu kłamstw, które przez niemal 75 lat stanowiły fundament Kraju Rad?

 

Związek Radziecki od początków swojego istnienia ufundowany był nie tylko na utopii społecznej, która z czasem okazała się zbrodnicza i ludobójcza, ale także na kłamstwie, z którego uczyniono główne narzędzie komunikacji społecznej i kształtowania stosunków międzyludzkich.

Tresura przez strach

Znakomitym, a jednocześnie przejmującym i tragicznym świadectwem deprawacji, do jakiej w Związku Radzieckim prowadziły publiczne kłamstwa, jest książka brytyjskiego badacza Orlando Figesa „Szepty. Życie codzienne w stalinowskiej Rosji” (Wydawnictwo Magnum 2009). Dzieło to przenicowane jest setkami autentycznych historii i świadectw obywateli Związku Radzieckiego z lat 30., 40. i 50. z wielką polityką w tle. Jednym z głównych narzędzi zarządzania społeczeństwem był donos. W Związku Radzieckim panowała histeria donosu – podstępnie skarżyli na siebie wszyscy. Nie tylko w zakładach pracy, ale nawet w najbliższej rodzinie. Pilnując rewolucyjnej żarliwości, żony potrafiły donosić na własnych mężów i wydawać ich czekistom i enkawudzistom, jeśli tylko znalazły w poglądach własnego towarzysza życia choćby cień nieprawomyślności. Dzieci wypierały się własnych rodziców i niekiedy całe życie żyły w izolacji od nich, wstydząc się przyznania do faktu, że ich rodzice zostali skazani, wywiezieni karnie na Syberię, uwięzieni.

Za co można było trafić do więzienia w Związku Radzieckim? Praktycznie za wszystko, albo lepiej należałoby powiedzieć: za nic. Najgorszym występkiem była jakakolwiek krytyka Stalina. W czym ona mogła się przejawić? W umieszczeniu portretu „chorążego światowego pokoju” w niewłaściwym miejscu w zakładzie pracy czy w biurze, w zmarszczeniu czoła podczas lektury przemówień tego „koryfeusza wszech nauk”. Choć może wydawać się to groteskowe, to jednak nabiera dramatycznej powagi, gdy uświadomimy sobie, że za takie nic nieznaczące gesty setki tysięcy obywateli radzieckich trafiały na lata w nieznane, odległe zakątki azjatyckich terenów tego imperium zła. Okres ten w dziejach ZSRR nazywany jest czasem „terroru wewnętrznego”. To właśnie wtedy wytresowano społeczeństwa i narody ZSRR do myślenia według oficjalnych, jedynie słusznych przekazów, jakie prezentowali sowieccy przywódcy i aktualnie liderzy partii komunistycznej. W Związku Radzieckim ceną, jaką płaciło się za samodzielne myślenie, było w najlepszym razie na przykład dwadzieścia lat pracy przy budowie Kanału Białomorsko-Bałtyckiego, zakończone śmiercią z wycieńczenia. Nie dziwi więc, że społeczeństwo sowieckie szybko takiej samodzielności się oduczyło i zaczęło szczerze wierzyć, w rzeczywistość, jaką kształtowały wokół ludzi oficjalne doniesienia, nakazy, wykładnie – jednym słowem: propaganda.

Bo żyło się lepiej…

Pozwala to zrozumieć, dlaczego w dzisiejszej Rosji Józef Stalin, odpowiedzialny za mordy na milionach ludzi i na całych narodach wchodzących w skład ZSRR, wygrywa w większości publicznych sondaży na najpopularniejszą postać w dziejach Rosji czy wręcz na bohatera narodowego. Dekretuje to samo państwo rosyjskie, które nie sprzeciwiło się wydaniu w 2008 roku podręcznika szkolnego, z którego wynika, że Stalin działał „całkowicie” racjonalnie przeprowadzając w latach 30. XX wieku czystki na milionach obywateli ZSRR. Większość rosyjskiej opinii publicznej oburza się, gdy Stalin nazywany jest „ludobójcą”, przyznając, że wprawdzie w tamtych czasach było wiele nieprawidłowości, ale za Stalina „żyło się lepiej”.

Stopień destrukcji ludzkiej moralności i umysłu jest niebywały i wynika z dziesięcioleci terroru i indoktrynacji. Przez lata wmawiano sowieckiemu społeczeństwu, że Stalin i jego ludzie są wynalazcami i konstruktorami na przykład lokomotywy. W latach 20. przekonywano Rosjan, że w Związku Radzieckim już do lat 50. zostaną opracowane leki na wszystkie choroby, w tym całkowicie wyeliminowane zostaną zachorowania na raka. Nad wszystkim czuwał Stalin. Gdy stopniowo po latach nie udało się realizować tych zagadkowych zapowiedzi, znaleziono winnych w postaci „wrogów ludu” oraz zachodnioeuropejskiego i amerykańskiego imperializmu. To oni sabotowali rozpęd komunistycznej industrializacji i świetlany rozwój sowieckiego rolnictwa, którego symbolem był Trofim Łysenko. Ten stalinowski agrobiolog i agronom opracował teorię „stadialnego rozwoju roślin”, ogłaszając rewelacyjną, jak twierdziła propaganda radziecka, metodę użyźniania gleby bez jakichkolwiek nawozów oraz metodę siewu grochu w zimie. Miały one zazielenić w zimie jałowe pola Azerbejdżanu i uchronić ludzi i bydło od głodu, okazały się jednak absurdem, przy próbach urzeczywistniania którego ginęli ludzie.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...