Przetrwają najmocniejsi

Tygodnik Powszechny 36/2010 Tygodnik Powszechny 36/2010

Przez te 20 lat widziałem, jak niektórzy się wykruszali. Katechetka po próbie zmierzenia się z warszawskimi gimnazjami wolała pójść do pracy na kasie w hipermarkecie.

 

Dlatego moje działania jako księdza i duszpasterza zmierzają do tego, żeby budzić wiarę. To na niej można budować dalej. Szkoła jest przede wszystkim miejscem ewangelizacji. Nawet nie – jest, jak mówił abp Kazimierz Nycz, dalekim przedpolem pierwszej ewangelizacji.

Ale powszechny jest zarzut, że na katechezie to nie Ewangelia jest rdzeniem, ale społeczne nauczanie Kościoła i katolickie rozumienie seksualności.

Ewangelia musi być priorytetem. Wiara rodzi się ze słuchania, a tym, czego się słucha, jest Słowo Boże. Jeżeli nie ma wiary, żadne, nawet najbardziej słuszne nauczanie Kościoła, nie będzie przyjęte. Gdy ktoś mnie pyta, czy moje lekcje są zgodne z programem nauczania, odpowiadam, że nie wiem. Bo nie rozumiem programu.

Pismo Święte powinno być zasadą organizującą katechezę w szkole. Pobożne cytaty są tu i ówdzie, owszem, ale powtykane. Nie budują całości, sprawiają czasem wrażenie, jakby były ozdobnikiem. A przecież – z jednej strony – katecheza szkolna to największa robota, jaką Kościół wykonuje każdego dnia! Nawet części czasu jej poświęconego księża nie przeznaczają na niedzielne kazanie i prace duszpasterskie. To naprawdę wielki front. A – z drugiej strony – nie ma na nim należytego wsparcia. Są wydziały katechetyczne, ale one pełnią rolę raczej administracji: trzeba wysłać misję, czasem skontrolować katechetów, czasem zrobić rekolekcje, szkolenia. Ale to wszystko działania połowiczne. Dyrektorium katechetyczne przed paru laty powołało Centrum Katechetyczne dla Polski. Póki co nadal tylko na papierze.

Katecheci bywają zostawieni sami sobie, a muszą równocześnie i pogłębiać własną duchowość, i doskonalić umiejętności pedagogiczne oraz dydaktyczne. Dlatego powołaliśmy internetowy serwis Natan. Owszem, to sukces, że oddolna inicjatywa tak się wybiła, ale też szkoda, że nie mamy większego wsparcia Kościoła instytucjonalnego, że jeden wikary po godzinach sam powołał najbardziej popularny serwis wśród katechetów w Polsce. Po oficjalnych serwisach widać, że instytucjonalnie jest tu wiele do zrobienia. Nasz serwis da sobie radę, ale katecheci? W ankiecie serwisu Katecheta największą trudnością okazała się współpraca z własnym proboszczem – nie z dyrekcją, uczniami czy rodzicami.

Podkreśla się i to, że nie katecheta, ale rodzina powinna katechizować swoje dzieci.

Kościół w jakimś sensie sam tak to zorganizował, że nastąpiło przeniesienie odpowiedzialności z rodziców na katechetę. Kiedyś zapytałem matkę ucznia, jaki jest największy plus religii w szkole. „Najważniejsze jest to, że nie muszę się martwić, żeby moje dziecko było na katechezie”. I szybko się poprawiła: „Nie, to jest minus!”. Zdjęto z rodziców poczucie odpowiedzialności za wychowanie dziecka w wierze i przyjmują oni teraz wobec katechezy postawę roszczeniową. Często sprawa wiary nawet nie jest poruszana w ich domu, a dziecko i tak zapisują na religię.

Zdarzyło się Księdzu poczuć satysfakcję z prowadzenia katechezy?

Sytuacja katechety jest gorsza niż rolnika. Obaj rzucają ziarno, ale ten drugi w określonym czasie widzi efekty swojej pracy. Katecheta – nie. I często w ogóle ich nie zobaczy. Zdarzają się sympatie, słowa wdzięczności, ale przemijają wraz z odejściem uczniów. Niektóre więzi przetrwają. Ktoś napisze do katechety na jakimś serwisie społecznościowym, czasem wyśle maila. Ciężko podawać przykłady, bo trącą banałem albo płycizną. Czy moja praca wpłynęła na czyjekolwiek życie, na czyjeś wybory, tego nie wiem.

Czy w takim razie warto?

Gdybyśmy zapytali kogokolwiek w Polsce, jaka jest skuteczność katechezy szkolnej to nikt nam nie odpowie. Bo nikt tego nie wie. Z jednej strony, to zawsze będzie jakiś wymiar tajemnicy. Z drugiej, nikt się nie odważył tego zbadać. Tak samo badacze nie stawiają pytania, co myślą katecheci. Pewnie wszyscy boimy się odpowiedzi na te pytania. A jest ich wiele: ilu katechetów jest ludźmi Kościoła, a ilu zwyczajnie znalazło taki sposób na utrzymanie się, ilu walczy – mówiąc górnolotnie – o Królestwo Boże, a ilu o przetrwanie? Można robić ciekawe rzeczy, a można ustalić z uczniami: ja robię swoje, wy róbcie swoje. Na koniec wszyscy będą mieli piątki i zostanie miła pamiątka na świadectwie, nic więcej.
 

Rozmawiali Agata Adaszyńska-Blacha i Tomasz Ponikło

Ks. Zbigniew Paweł Maciejewski (ur. 1965) prowadzi katechezę szkolną od 20 lat, jest proboszczem parafii Winnica w diecezji płockiej. Działa w Stowarzyszeniu Pedagogów Natan, tworzy serwis katecheza.natan.pl oraz pisze bloga „Pod prąd...”: zpm.natan.pl. Wydał książki: „Rachunek sumienia dla każdego” oraz „100 x więcej do kochania”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...