Na rozkaz Moskwy

Niedziela 50/2011 Niedziela 50/2011

30 lat temu, w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r., w środku nocy z soboty na niedzielę, kiedy ludzie śpią najspokojniejszym snem i kiedy są najbardziej bezbronni, grupa skomunizowanych, zsowietyzowanych, a nawet zrusyfikowanych na służbie Moskwy polskich generałów znienacka i z zaskoczenia zaatakowała Naród i Polskę, wprowadzając stan wojenny

 

Najwybitniejszy na Zachodzie znawca historii Polski – brytyjski profesor Norman Davies pisze wprost: „(...) Jaruzelski, już jako szef Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, był CZŁOWIEKIEM KGB. (…) Gdy się weźmie pod uwagę panujący w Polsce układ polityczny, pytanie o to, czy Jaruzelski działał z inicjatywy własnej, czy też z inicjatywy Moskwy, staje się pytaniem retorycznym. Gdyby Jaruzelski sam opracował plan działania, to i tak, jako lojalny komunista, musiałby prosić radzieckich towarzyszy o zielone światło. Gdyby zaś ten plan narodził się w Moskwie, generał musiałby przyrzec posłuszeństwo. (…) Jaruzelski był oficerem w służbie imperium sowieckiego od młodości aż do emerytury. Trzeba nazywać rzecz po imieniu. Element prorosyjski był zawsze znacznie silniejszy, niż Polacy chcą się przyznać. Zbyt mało było okresów w historii, kiedy normalny, honorowy Polak mógł być z czystym sumieniem lojalny wobec systemu rosyjskiego czy sowieckiego. Jaruzelski to człowiek maska, tyle że za maską nie ma twarzy, tylko drugą maskę. Zamach 13 grudnia 1981 r. był wykonany mistrzowsko i bez większego przelewu krwi. Jest bez wątpienia najlepszym zamachowcem XX wieku. Jest na liście wielkich zamachowców, a nie bohaterów”.

Szczególnego rodzaju świadectwo wystawił Jaruzelskiemu nie byle kto – prawa ręka Stalina i współsygnatariusz IV rozbioru Polski z 23 sierpnia 1939 r. Wiaczesław Mołotow. Dożywszy prawie 100 lat, pisał w swych pamiętnikach (zupełnie w Polsce nieznanych): „W ostatnich kilku latach wielkim naszym osiągnięciem, naszym – to jest komunistów, było pojawienie się dwóch ludzi. Pierwszą przyjemną niespodzianką był Andropow (...). Drugi człowiek to Jaruzelski. Ja, na przykład, nigdy wcześniej nie słyszałem takiego nazwiska, zanim nie ujrzałem go w roli pierwszego sekretarza” – wspomina sędziwy Mołotow. Po czym stwierdza, dosłownie komentując wprowadzenie stanu wojennego w Polsce: „Bolszewików było wśród Polaków niewielu. Jaruzelski nas wyręczył”.

Wieloletni premier PRL – Jaroszewicz, sam człowiek Kremla, tak pisał o dyktatorze stanu wojennego: „Jaruzelski zajmując się przez dziesiątki lat sprawami bezpieczeństwa i wojska, mający wieloletnie powiązania z aparatem KGB, był przekonany, że władza w państwie realnego socjalizmu opiera się na aparacie policji, bezpieczeństwa i wojska”.

Wiceminister spraw wewnętrznych generał bezpieki Pożoga opisuje, jak wyglądało to w 1982 r. Szef WRON-u składał meldunki szefowi KGB na Polskę: „Generał Jaruzelski przekazywał w mojej obecności ważne informacje generałowi Pawłowowi, szefowi radzieckiej rezydentury KGB w Polsce. Dotyczyły one walki z opozycją i klerem. Zdumiała mnie agresywność wypowiedzi generała, brutalne traktowanie politycznych przeciwników i hierarchii kościelnej. Przekazał przedstawicielowi KGB nazwiska czołowych opozycjonistów, szczegółowo ich scharakteryzował, podkreśliwszy słabe i mocne strony. Szeroko rozwodził się o działalności poszczególnych osób, wskazując na ich antyradzieckość. Omówił nasze zamiary wobec opozycji, poinformował, jakie kompromitujące materiały mamy o poszczególnych osobach. W podobny sposób przedstawiał sprawy związane z Kościołem. Nawet dla mnie nie była to sympatyczna informacja. Przedstawianie w tak czarnym świetle opozycji i Kościoła wydawało mi się przesadzone, a nawet szkodliwe. Irytowała mnie skrupulatność, z jaką generał Pawłow notował każde słowo”.

Kopalnia „Wujek”

„Śląsk 30 lat temu był miejscem najbardziej zdeterminowanego i najdłuższego oporu przeciwko WRON-ie – komunistycznej dyktaturze wojskowej, to Śląsk poniósł historycznie największe ofiary w walce z reżimem stanu wojennego, a kopalnia «Wujek» stała się symbolem bohaterstwa. Łączę się w modlitwie i zadumie, aby oddać hołd ofiarom tamtej krwawej masakry z pamiętnego grudnia 1981 r. Chcę wierzyć, że nazwiska górników poległych w obronie godności ludzkiej znajdą się w Panteonie narodowych bohaterów, których najwyższa ofiara złożona z własnego życia przybliżyła nam wszystkim wolność Polski. (…) Przyłączam się jednocześnie do głosów oburzenia i protestu wobec niemocy organów wymiaru sprawiedliwości III Rzeczypospolitej do osądzania winnych popełnionej zbrodni. Wybaczyć po chrześcijańsku – tak, co wcale nie znaczy usprawiedliwić, uniewinnić i zapomnieć. Tak jak na zgniłym fundamencie nie można postawić trwałej budowli, tak nie można zbudować państwa prawa na ludzkiej niesprawiedliwości”. Tak pisał do górników z „Wujka” w przesłaniu z Ameryki pułkownik Ryszard Kukliński, w czasie kiedy nadal ciążył na nim wyrok śmierci reżimu stanu wojennego, podtrzymany przez kolejne ekipy rządzące III RP.

Masakra w „Wujku” nie była przypadkowa – właśnie to miejsce i ta kopalnia zostały wytypowane celowo. Chodziło o pokaz siły, zastraszenie całego Śląska, a w konsekwencji całej Polski. Przecież gdyby chodziło jedynie o zmuszanie górników do zakończenia strajku, to wystarczyło wyłączyć dopływ prądu elektrycznego i dopływ wody, a górnicy sami by kopalnię opuścili, ale władzy komunistycznej potrzebna była krew, potrzebni byli zabici i ranni, aby zastraszyć całą Polskę, że władza się nie cofnie. Dlatego wytypowana została duża kopalnia, i to nie gdzieś na Śląsku, ale w jego stolicy, w Katowicach! W trakcie masakry, w trakcie działań wojennych przeciwko górnikom oficerowie wojska i bezpieki nie dopuścili lekarzy pogotowia ratunkowego do rannych! Bo liczba ofiar była jeszcze wtedy zbyt mała? Przeciwko strajkującym w kopalni „Wujek” górnikom reżim gen. Jaruzelskiego skierował kilka jednostek – prawie 3 tys. ludzi, bestii, gotowych na rozkaz zabić własnego ojca i matkę. Były to siły nie tylko Milicji Obywatelskiej, nie tylko ZOMO, nie tylko bezpieki, ale również regularne, liniowe bojowe jednostki Ludowego Wojska Polskiego uzbrojone w kilkadziesiąt czołgów, w broń maszynową, helikoptery bojowe, pociski burzące i ostrą amunicję. Był wśród nich również pluton specjalny strzelców wyborowych, morderców przeznaczonych do eliminowania przywódców strajków i manifestacji, przewidywanych przez Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych generałów „Wrony”.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama