Na rozkaz Moskwy

Niedziela 50/2011 Niedziela 50/2011

30 lat temu, w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r., w środku nocy z soboty na niedzielę, kiedy ludzie śpią najspokojniejszym snem i kiedy są najbardziej bezbronni, grupa skomunizowanych, zsowietyzowanych, a nawet zrusyfikowanych na służbie Moskwy polskich generałów znienacka i z zaskoczenia zaatakowała Naród i Polskę, wprowadzając stan wojenny

 

Nigdzie w całej Polsce nie było tak oczywiste, jak pod kopalnią „Wujek”, że komuniści wypowiedzieli wojnę własnemu narodowi! 30. rocznica wprowadzenia stanu wojennego powinna być ważną okazją, aby przypomnieć Polsce, Europie i światu wszystko to, co komuniści chcieli ukryć. Także tragiczną walkę o wolność Ojczyzny, godność i prawa człowieka, jaką stoczyli w grudniu 1981 r. polscy górnicy z Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w Katowicach.

Nieznane ofiary stanu wojennego

Gen. Jaruzelski i gen. Kiszczak są osobiście odpowiedzialni za wydanie rozkazów dla tzw. biura techniki MSW oraz zarządu technicznego kontrwywiadu Wojskowej Służby Wewnętrznej o totalnym wyłączeniu systemu łączności telefonicznej w całym państwie. Z różnych relacji (m.in. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego) wynika, że przygotowanie infrastruktury i logistyki stanu wojennego jeszcze wiosną i latem 1981 r. było jednym z zasadniczych zadań, które Jaruzelski i Kiszczak postawili SB i WSW. Rezultatem miało być całkowite sparaliżowanie Narodu, społeczeństwa, „Solidarności”. Tak też się stało. Jeszcze przed północą z 12 na 13 grudnia na mocy formalnego rozkazu generałów WRON-u wyłączone zostały wszystkie centrale telefoniczne w Polsce z wyjątkiem linii wojskowych, milicyjnych, kolejowych i tajnych połączeń rządowych oraz specjalnych („wucze”) łączących główne ośrodki władzy PRL (KC PZPR, MSW, MON, URM) z ich odpowiednikami w Moskwie.

Był to fakt w cywilizowanym świecie zupełnie bez precedensu! Totalnego wyłączenia sieci telefonicznej nie zrobiło nawet gestapo w okresie okupacji hitlerowskiej. Nawet podczas Powstania Warszawskiego Niemcy nie wyłączyli telefonów. System telefoniczny działał aż do drugiej połowy sierpnia 1944 r., kiedy to uległ zniszczeniu, ale na skutek bombardowań, a nie rozmyślnego wyłączenia. Stan wyjątkowy w ZSRR podczas nieudanego puczu w sierpniu 1991 r. mógł się zakończyć powodzeniem, gdyby KGB zdecydowało się na wyłączenie telefonów. Ale KGB nie zdecydowało się podjąć takiej decyzji, jak jego polscy towarzysze w Warszawie. Polskie kierownictwo stanu wojennego nie miało wątpliwości. Generałowie WRON-u musieli zdawać sobie jednak doskonale sprawę, iż wyłączenie telefonów na terytorium całej Polski godzi bezpośrednio w ludzi nie tylko niewinnych, ale nade wszystko najsłabszych: w kobiety w ostatnich godzinach ciąży, w ciężko chorych na serce i choroby układu krążenia, ludzi w stanie zawałowym i z atakiem nerek, w ciężko chore dzieci, a nawet ludzi ze zwykłym zapaleniem wyrostka. Są to najbardziej typowe przypadki chorych wymagających natychmiastowej pomocy pogotowia ratunkowego i szpitali. Tego typu wypadki są najczęściej spotykane i rejestrowane przez służbę zdrowia w normalnych warunkach. W pierwszych tygodniach stanu wojennego (do końca grudnia 1981 r.), według danych statystycznych lekarzy krakowskiego pogotowia, musiało umrzeć bez pomocy medycznej nie mniej niż pięćset ciężko chorych osób, którym tej pomocy nie udzielono! Istnieją obliczenia, obejmujące cały okres stanu wojennego. Według nich, liczba nieznanych ofiar stanu wojennego przekracza 1150. Głucha słuchawka telefoniczna to jedynie jeden z elementów terroru, jaki wprowadziła junta WRON-u. Grozą dla ciężko chorych i ich rodzin była godzina milicyjna – bezwzględny zakaz wychodzenia na ulicę wieczorem i w nocy w całej Polsce, nawet żeby wezwać pomoc medyczną z odległego szpitala. Przeszkodą w udzielaniu pomocy był także powszechny brak benzyny, zamknięte stacje benzynowe, szczególnie w początkach stanu wojennego.

Teoria mniejszego zła

Haniebnym argumentem mającym wytłumaczyć zbrodnię stanu wojennego jest teoria mniejszego zła. Większym złem miała być rzekoma interwencja militarna Rosjan i wkroczenie do Polski sołdatów Armii Czerwonej. Problem w tym, że Rosjanie nie chcieli i nie byli zainteresowani interwencją zbrojną, a jedynie presją polityczną. Rosjanie nie potrzebowali do Polski „wkraczać”, bo przecież w niej byli! Na terytorium PRL stacjonowała tzw. Północna Grupa Wojsk Armii Sowieckiej, złożona z kilkunastu doborowych dywizji, w tym jednostek osławionego Specnazu. Sowiecki przywódca Leonid Breżniew i pozostali rządzący na Kremlu członkowie Politbiura nie mieli wątpliwości, że w PRL-u doszło do buntu, antykomunistycznego i antyrosyjskiego powstania Polaków. To powstanie „Solidarności”, według mocodawców gen. Jaruzelskiego, miało zostać stłumione właśnie przez niego i polskich komunistów. Rosja sowiecka nigdy nie pacyfikowała Polaków przy pomocy siły zbrojnej. Armia Czerwona krwawo spacyfikowała powstanie Węgrów w 1956 r., Niemców z NRD – w 1953, Czechów i Słowaków – w 1968. Wszędzie tam siły miejscowych komunistów były za słabe, aby utrzymać naród w posłuszeństwie wobec Moskwy.

Ponurym paradoksem było to, że w Polsce i tylko w Polsce komuniści byli na tyle silni, że potrafili sami spacyfikować własny naród w 1956 r., 1968, 1970, 1976, a wreszcie w stanie wojennym. Wpływy rosyjskie oraz tradycja targowicy były w PRL na tyle skuteczne, że starczało przez pół wieku siły, aby niszczyć i tłumić niepodległościowe dążenia Polaków rękami polskich zdrajców, renegatów i targowiczan XX wieku. To było właśnie osławione „mniejsze zło”. To była zbrodnicza, zdradziecka doktryna, którą posługiwali się Jaruzelski i generałowie stanu wojennego, aby mieć swoiste alibi polityczne przed Polakami. W rzeczywistości „mniejsze zło” było w imperialnym interesie Moskwy i wprowadzone zostało na rozkaz Kremla.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama