Każdy człowiek jest ważny

Różaniec 1/2014

Do podium na płycie stadionu zbliża się młody człowiek, który mówi o sobie, że jest ateistą, i zadaje Ojcu Świętemu kilka pytań. Po nim pojawiają się inni. Program jest napięty, a atmosfera wyjątkowo gorąca. Jan Paweł II tego wieczoru zrobił na wszystkich wielkie wrażenie.

 

Tego wieczoru, w Dzień Dziecka 1980 r., stadion Parc des Princes w Paryżu tętnił życiem, jednak nie z powodu meczu piłki nożnej, lecz wizyty Jana Pawła II. Chyba nikt nie przypuszczał, że to spotkanie ściągnie na stadion 50-tysięczną rzeszę młodzieży i to w takim kraju! Jak widać, młodzi chcieli zobaczyć Papieża z „dalekiego kraju”, który już wtedy – po zaledwie półtora roku swojego pontyfikatu – dał się poznać jako człowiek o niezwykłej charyzmie. Czy zdoła ich przekonać do wartości, które sam wyznaje?

Do podium na płycie stadionu zbliża się młody człowiek, który mówi o sobie, że jest ateistą, i zadaje Ojcu Świętemu kilka pytań. Po nim pojawiają się inni. Program jest napięty, a atmosfera wyjątkowo gorąca. Jan Paweł II tego wieczoru zrobił na wszystkich wielkie wrażenie. Jego odpowiedzi na pytania młodzieży były śmiałe i rzeczowe, nie bał się wejść w dialog, nieraz bardzo trudny. Niestety pytania młodego ateisty zagubiły się gdzieś pośród śpiewów i gorących aplauzów i nie doczekały się odpowiedzi.

 

***

– Pamiętasz, Stasiu, tego młodego człowieka z Parc des Princes, który zadawał pytania nieobjęte programem? – pyta Jan Paweł II swojego sekretarza któregoś dnia, wkrótce po powrocie do Rzymu.

– Nie bardzo, Ojcze Święty – odpowiada ks. Dziwisz.

– Właśnie sobie o nim przypomniałem. To były ważne pytania, szkoda, że nie zdążyłem na nie odpowiedzieć. – Papież siada zamyślony. – Ale wiesz co? – dodaje po chwili. – Zadzwonię do kard. Marty’ego i poproszę, żeby odnalazł tego człowieka i przeprosił go w moim imieniu. Możesz mi znaleźć numer telefonu?

– Ależ ja mogę zadzwonić, Ojcze Święty.

– Nie, nie. Cóż by to był za ­papież, który w kontaktach z ludźmi wysługiwałby się swoim sekretarzem. Zrobię to sam. – Jan Paweł II wstaje i gestem ręki zaprasza swojego sekretarza do biura. Po chwili przystaje. – Szkoda, że nie zdążyłem odpowiedzieć wtedy na te pytania, nie chciałbym, żeby ten młodzieniec czuł się nieważny, niezauważony. Bo każdy człowiek jest ważny i każdemu warto poświęcać czas, prawda, Stasiu?

Ks. Dziwisz patrzy uważnie na swojego przełożonego. „Jak on bardzo kocha każdego człowieka” – myśli.

Wkrótce po telefonie do kard. Marty’ego Jan Paweł II otrzymuje wiadomość, że misja się powiodła i sprawy są na dobrej drodze.

– Może ów młodzieniec zapragnął poznać Boga? – zastanawia się głośno ks. Dziwisz.

– Miejmy, Stasiu, taką nadzieję – mówi z uśmiechem Papież. – Ale tak czy inaczej czas poświęcony drugiemu człowiekowi nigdy nie jest stracony.                  

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...