Debata o zmartwychwstaniu

Życie duchowe - Wiosna/2016 Życie duchowe - Wiosna/2016

Z teologiem Elżbietą Wiater, patrologiem Henrykiem Pietrasem SJ oraz poetą i publicystą Wacławem Oszajcą SJ rozmawia Jacek Siepsiak SJ

 

Henryk Pietras SJ: Niedawno czytałem bardzo ciekawe syryjskie, przedaugustiańskie teksty. Opisują one wydarzenia w raju, kiedy Pan Bóg zapowiedział Adamowi, że umrze, jeśli zje z drzewa wiadomości dobrego i złego. Szatan uwierzył w to i podpuścił Adama, by zerwał owoc z tego drzewa. Ponieważ popełnił grzech, Pan Bóg wyrzucił Adama z raju. To wszystko działo się w piątek o siedemnastej. O osiemnastej nadszedł szabat i wyzwolił Adama, ponieważ szabat jest znakiem zbawienia. To wersja żydowska tej opowieści. W chrześcijańskiej: Adam zgrzeszył w południe – Pan Jezus zawisł na krzyżu w południe. O piętnastej Adam został wyrzucony z raju – Pan Jezus umiera na krzyżu. Po wypędzeniu Adama Pan Bóg powiedział: „Wszystko jest dobre, jestem zadowolony z tego stworzenia”. Celem stworzenia nie było więc przebywanie w raju, ale poza nim, na drodze do niego. W tej opowieści śmierć została zapowiedziana i natychmiast zbawiona, według wersji żydowskiej przez szabat, według wersji chrześcijańskiej przez Chrystusa.

Wacław Oszajca SJ: Tylko że my zupełnie o tym nie pamiętamy i wychodzi na to, że Pan Jezus wszystko zbawił z wyjątkiem śmierci, z wyjątkiem ludzkiego ciała…

Elżbieta Wiater: Ja szczerze mówiąc, nie znajduję w Nowym Testamencie stwierdzenia, że ciało nie jest zbawione.

Wacław Oszajca SJ: Mówię, że zapomnieliśmy o tym. Proszę popatrzeć na praktyki ascetyczne. Cała asceza zmierzała do przezwyciężenia, stłamszenia ludzkiej fizyczności, ludzkiego ciała.

Henryk Pietras SJ: To był wpływ manicheizmu.

Wacław Oszajca SJ: Manicheizm potępiliśmy, ale później w wielu kwestiach powróciliśmy do niego. Dlatego mamy kłopot ze zmartwychwstaniem, bo trzeba by pokazać, że cały człowiek jest piękny.

Elżbieta Wiater: To zależy od tego, jak rozumiemy śmierć. Jeśli rozumiemy śmierć jako pewną rzeczywistość oderwania od Boga, oddzielenia, to trudno zbawić taką śmierć. Wymierzona w raju kara to nie tylko śmierć fizyczna, ale także oddzielenie od Boga, czyli śmierć duchowa, duchowe obumieranie. Niektórzy komentatorzy mówią, że następne opisy z Księgi Rodzaju – kiedy Kain zabija Abla, a syn Kaina zapowiada, że zabije każdego, kto zrobi mu siniec[7]  – pokazują coraz większe zdziczenie ludzkiej natury spowodowane odejściem od Boga. Jeśli więc zdefiniujemy śmierć jako śmierć duchową, jako oddzielenie od Boga, to trudno powiedzieć, że może być ona zbawiona. Doszlibyśmy do absurdu. Święty Paweł mówi, że jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć[8]. To zdanie trudno odrzucić.

Henryk Pietras SJ: Ale w Liście do Hebrajczyków mamy, że śmierć zostanie pokonana, nie tak by miała przestać istnieć, ale tak by przestała być wrogiem[9].

Elżbieta Wiater: Jeśli myślimy o śmierci fizycznej – tak, jeśli o duchowej, polegającej na oddzieleniu od Boga, od źródła życia wiecznego, to trudno się z tym zgodzić. To zależy od definicji śmierci.

Wacław Oszajca SJ: Ale przecież nie ma takiej siły, która by nas mogła oddzielić od miłości Chrystusowej [10] .

Elżbieta Wiater: To ludzka wolna wola. Jeżeli nie chcemy zjednoczyć się z Bogiem, jeżeli mówimy Mu zdecydowane „nie”, Bóg nas nie będzie zmuszał.

Wacław Oszajca SJ: Bóg w nastawieniu do mnie jest niezmienny. O Niego mogę być spokojny. Ja mogę próbować być wierny, ale moja odpowiedzialność jest ograniczona, jak każdego człowieka. Czy można w związku z tym karać ludzi karą wieczną za to, co się dzieje w doczesności?

Elżbieta Wiater: Jezus zapowiada karę wieczną: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny[11]. Albo w to wierzę, albo nie.

Henryk Pietras SJ: Nie, nie, nie… Słowo aion – „wieczny” dopiero po św. Augustynie nabrało sensu absolutnego. Greckie aion czy łacińskie aeternitas oznacza trwanie danej rzeczy, danego życia, danego człowieka. Aion człowieka na ziemi to lat siedemdziesiąt, aion dynastii to może być lat pięćset, aion świata – milion lat. Każdy aion jest inny, aion Boży jest nieskończony, ale tylko aion Boży. Wszyscy Ojcowie Kościoła, do św. Augustyna włącznie, mówili, że kary Boże są terapeutyczne. Taka jest tradycja Kościoła. Wszystkie kary Boże służą temu, by podmiot się poprawił.

Wacław Oszajca SJ: Taka resocjalizacja.

Elżbieta Wiater: Co jeśli podmiot nie ma zamiaru się poprawić? Czy Bóg złamie jego wolność?

Henryk Pietras SJ: Nie, nie złamie, aion tych kar będzie po prostu bardzo długi. Święty Grzegorz z Nysy mówi, że aion kar może trwać przez całe serie światów. W jednym ze starożytnych, przedaugustiańskich tekstów owo słowo „wieczność” ma liczbę mnogą. Po św. Augustynie liczba mnoga się już nie pojawia. Wieczny to znaczy długotrwały. Długo trwa i może być przez wieki wieków: aeternitas aeternitatis, secula seculorum. To nie oznacza jednak wieczności Bożej. Dopiero później scholastycy zdefiniowali wieczność jako „ciągłe teraz” i odnoszą je do całego życia wiecznego, do całego królestwa Bożego. Moim zdaniem to nieprawda. Tylko u Boga jest „ciągłe teraz”, w człowieku jest wieczny rozwój, ponieważ jego celem jest poznanie Boga. Nie ma żadnego wiecznego teraz, jest ciągła zmiana.

Elżbieta Wiater: Ojciec nigdy nie miał studenta, który nie chciał się uczyć? Są tacy ludzie i Pan Bóg też może przewidywać, że istnieją ludzie, którzy powiedzą Mu „nie”.

Henryk Pietras SJ: Oczywiście. Dlatego piekło jest, absolutnie musi być. Piekło jest postulowane. Trzeba założyć, że jest dla ochotników, dla tych, którzy nie chcą mieć nic wspólnego z Panem Bogiem. Mogę założyć, że jest tak, mogę założyć, że jest inaczej.

Wacław Oszajca SJ: A ponieważ Pan Bóg ma poczucie humoru, więc nawet bardzo upartym może wyciąć taki numer jak Wcielenie.

Henryk Pietras SJ: Pan Bóg – jak mówił Orygenes – ma przede wszystkim bardzo dużo czasu. Mówi też, że o Bogu wszystko się orzeka w sensie absolutnym, a o stworzeniu – wszystko w sensie relatywnym. Nie ma w człowieku nic w sposób absolutny, dlatego wieczne trwanie człowieka nie jest absolutne jak absolutny jest Bóg. Nic w człowieku nie jest wieczne: szczęście, mądrość, decyzja…

Elżbieta Wiater: Wszystko się rozstrzygnie, gdy umrzemy.

Czy jednak decyzja w momencie śmierci nie jest definitywna?

Henryk Pietras SJ: To wprowadził św. Augustyn. On miał ogromny wpływ retoryczny, a jego uczniowie zawładnęli całym Zachodem.

Elżbieta Wiater: Jego nauki mamy teraz w katechizmie.

Henryk Pietras SJ: Katechizm ma się tak do objawienia jak podręcznik fizyki do wszechświata.

Elżbieta Wiater: Ja tego nie neguję, co nie zmienia faktu, że katechizm zawiera pewne normy, których jesteśmy zobowiązani przestrzegać.

Henryk Pietras SJ: Podręcznik do fizyki też zawiera prawdy o wszechświecie, tylko że proporcja jest właśnie taka: katechizm – objawienie, podręcznik do fizyki – kosmos.

Wacław Oszajca SJ: Może, by nas pogodzić, sięgnę do słów Papieża Franciszka, który wypowiadał się w nieco innej kwestii, bo ekumenizmu, ale myślę, że jego konkluzja bardzo tu pasuje. Papież zachęca nas, byśmy się dogadywali. W naszych dyskusjach mają nam pomóc teologowie. Oni jednak pogodzą się dopiero dwa dni po końcu świata, więc nie możemy na nich czekać. Papież zwrócił tu uwagę na bardzo ważną kwestię: w Kościele nie możemy niczego absolutyzować: ani katechizmu, ani pomysłów teologów. Wszystko jest potrzebne, ale nie można tego absolutyzować.

 

[1] Mt 27, 52-53.
[2] J 20, 27.
[3] J 20, 29.
[4] Por. 1 Kor 15, 17.
[5] Por. 1 Kor 15, 13.
[6] Mdr 2, 24.
[7] Rdz 4, 8. 23.
[8] 1 Kor 15, 26.
[9] Hbr 2, 14-15.
[10] Rz 8, 35.
[11] Mt 25, 41.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama