Dotknąć istoty rzeczy – Zbigniew Herbert

Zbigniew Herbert rozpoczynał poznawanie świata od wykorzystania dwóch zmysłów: wzroku i dotyku. Sam mówił, że przygotowania do książki to w jego przypadku przede wszystkim rysunki. Przegląd Powszechny, 10/2008



Zbigniew Herbert rozpoczynał poznawanie świata od wykorzystania dwóch zmysłów: wzroku i dotyku. Sam mówił, że przygotowania do książki to w jego przypadku przede wszystkim rysunki. Jego pasja poznawcza manifestowała się więc przez uważne patrzenie i rejestrowanie na mapie umysłu rzeczy i zjawisk i to dopiero kształtowało oceny poety na temat doznawanej rzeczywistości.

Już w dramacie „Jaskinia filozofów” (1956) pouczał współczesnych ustami Sokratesa: Spójrz chłodno na linie zamykające przedmioty: widzisz stożki, kule, sześciany. Są bez barwy. Leżą w przestrzeni jakby ułożyła je ręka szukająca ładu. Spośród wszystkich zmysłów najmądrzejsze są oczy. Oczy chronią duszę od zamętu. Uleczy was spokój, jaki zsyła linia gałęzi położona na tło zimowego nieba. Ty, Fedonie, jeśli budzisz się w nocy, zapalaj światło. Nie leż w ciemności, bo wtedy zatopią cię mętne muzyki. Zapalaj światło i obserwuj przedmioty swego pokoju. Wszystko jedno co: może to być sandał albo krawędź stołu. Nauczcie się skorupy świata, zanim wyruszycie szukać jego serca.

Poszukiwanie ładu to zatem priorytet poznawczy artysty. Jak malarz czy grafik tropił w otaczającym go świecie najpierw linie, kształty i barwy, z których zbuduje własną wizję. Potem wnikał w sedno oglądanej rzeczywistości. Znałam pierwsze zbiory wierszy poety, a także pierwszy tom esejów o sztuce „Barbarzyńca w ogrodzie”, wiedziałam, kim jest dla polskiej kultury i literatury, gdy poznałam Zbigniewa Herberta osobiście w 1972 r. w macedońskiej Strudze podczas międzynarodowego festiwalu literackiego Strużskie Wieczory Poezji.

Zapamiętałam go: nie – czytającego własne utwory, nie – obleganego przez wielbicieli z całego świata, ale siedzącego na jednym z kamieni przed starą świątynią na wyspie św. Nauma (jezioro Ochryd) i rysującego w szkicowniku kształty ocalałych murów dawnej budowli. Tak poeta oddawał hołd pięknu tego świata podczas każdej podróży, a podróżował wiele od chwili, gdy mógł, uzyskawszy paszport, wydostać się po raz pierwszy poza granice Polski. A więc od 1958 r.

Ostatnio ukazał się album z cyklu „Znaki na Papierze” zatytułowany „Herbert: utwory literackie, rysunki i szkice” (2008). Zebrano w nim, oprócz przedruków wierszy, rękopisy i rysunki ze szkicowników, które towarzyszyły poecie do końca życia. W swych licznych podróżach autor „Studium przedmiotu” szkicował m.in. fragmenty obrazów Halsa i Rembrandta, figurkę paleolitycznej Wenus z Willendorfu, widok bazyliki San Marco w Wenecji, ale też pospolitą kurę i różę, co owocowało potem w utworach: „Kura”, „Czarna róża”, „O róży”.

Na wystawie poświęconej Herbertowi w warszawskim Muzeum Literatury (otwartej w marcu br., czynnej do października), nazwanej „Podróże Pana Cogito”, zgromadzono materiały dotyczące owych wędrówek po świecie, podczas których poeta utrwalał fascynujące go pomniki architektury, dzieła sztuki malarskiej i inne elementy widzianego świata, stanowiące inspirację do późniejszych utworów wierszem i prozą. Mottem wystawy jest fragment wiersza „Napis”: We mnie jest płomień który myśli.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama