Lepsza winda niż schody

Głos Karmelu 3/2010

Rozmowa z ks. Krzysztofem Kowalem, proboszczem parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Doktora Kościoła w Pietropawłowsku Kamczackim na Kamczatce.

 

Plany i pragnienia wyjazdu do Rosji pojawiły się na długo przed wyruszeniem...

O wyjeździe na misje myślałem jeszcze przed wstąpieniem do seminarium. Z korespondencji z misjonarzem wiedziałem, że aby wyjechać dokądkolwiek na misje, trzeba się do tego dobrze przygotować. Najlepszym zaś sposobem jest parafia, ze zwykłymi problemami i trudnościami.

Wobec tego w czasie święceń grzecznie powiedziałem biskupowi, że myślę o wyjeździe na misje, zaś biskup Ignacy Jeż, obecnie śp. kardynał Ignacy Jeż, odpowiedział mi grzecznie: „Panie, poczekaj dwa lata i przyjdź”. Po dwóch latach przyszedłem. Był już wówczas inny biskup, święty biskup Czesław Domin, który w odpowiedzi na moją prośbę związaną z wyjazdem na misje wysłał mnie na misję najtrudniejszą – miałem zostać wychowawcą kleryków w seminarium duchownym. Gdy Bóg odwołał biskupa Domina, kolejny biskup – Marian Gołębiewski – pozwolił mi wyjechać na misje.

Skąd wybór tak niezwykłego środka lokomocji? Rzadko kto wybiera się na Syberię na rowerze.

Tak, rzadko przemierza się rowerem takie odległości, ale przecież dojeżdża się na rowerach do pracy, a ja jechałem do pracy. Rower daje możliwości, których się nie ma, lecąc samolotem lub jadąc samochodem. Wcześniej dużo jeździłem z młodzieżą. Byliśmy na rowerach w Afryce, Fatimie, Lourdes, w Ziemi Świętej. Wiedziałem, jak dużo poznaje się z danego kraju, jadąc rowerem; można też znakomicie szlifować język. W czasie dwóch i pół miesiąca drogi do Irkucka, którą przejechaliśmy na rowerach, zdobyłem tak dużo doświadczeń, że dotychczas z nich korzystam. Chodzi głównie o zwykłe ludzkie życie, którego nie zobaczę, idąc w sutannie po parafii, ponieważ zawsze znajdę wysprzątane mieszkanie i taki „kapłański” szacunek. Wyboru transportu dokonałem ze względu na ludzi. Mniej więcej co 500 km była jakaś parafia katolicka, dzięki czemu mogłem poznać sporo osób.

Nie jechałeś jednak sam.

Z jazdą było rzeczywiście zabawnie. Gdy pierwszy raz rozmawiałem z biskupem Mazurem, nie powiedziałem mu, że chcę jechać rowerem. Dopiero w czasie drugiej rozmowy telefonicznej zakomunikowałem ten fakt. Z drugiej strony nastąpiła cisza, a następnie padło pytanie: „A ksiądz przejazdem czy na stałe?”. Biskup poradził mi, bym z dwóch osób zwiększył grupę do trzech, żeby było bezpieczniej. Oczywiście przyjąłem tę radę, znalazłem trzecią osobę i pojechaliśmy w trójkę. Gdy przyjechałem, po dwóch miesiącach zostałem proboszczem katedry w Irkucku. Kiedy siedzieliśmy któregoś dnia przy kawie, biskup podzielił się ze mną refleksją: „Ty wiesz, dlaczego prosiłem, żebyś dobrał sobie jeszcze jedną osobę?”. Odpowiedziałem, że zapewne z troski o moje bezpieczeństwo. On zaś mi odparł: „Nie, ja myślałem po prostu, że trzeciego takiego wariata nie znajdziesz i przylecisz samolotem”.

Kilka tygodni po przyjeździe na Syberię zostałeś proboszczem, na Kamczatkę wyjechałeś nieco później.

Biskup, kierując diecezją, mianuje swoich współpracowników. Jakoś pasowałem do planów biskupa Mazura. Gdy jednak odszedł, a dokładniej został wyrzucony z Syberii, i przyszedł biskup Cyryl Klimowicz, otrzymałem propozycję pracy na Kamczatce, o której nic nie wiedziałem. Wiedziałem, że jest taka kraina gdzieś koło Japonii i Alaski, ale niewiele poza tym. Będąc już na Kamczatce, przypomniałem sobie, że na moim obrazku prymicyjnym zamieściłem słowa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. Przyjechałem do parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus, a więc patronki mojego rocznika seminaryjnego i patronki misji. Zrozumiałem, że jestem na miejscu. Cieszę się i dziękuję za to, że mogę pracować w tej parafii. Patronuje jej, ściśle mówiąc, św. Teresa od Dzieciątka Jezus, doktor Kościoła. Jest to chyba pierwsza parafia w świecie, której patronat nadano po ogłoszeniu św. Teresy doktorem Kościoła.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...