O emigracjach uwagi krytyczne

Cywilizacja 32/2010

Każde emigrowanie – zwłaszcza to na stałe – wiąże się z wieloma trudnościami i niesie ze sobą wiele niekorzystnych zmian. Dzieje się tak dlatego, że czynnikiem konstytuującym naród jest ziemia wspólnego zamieszkania, wspólnota krwi, język, kultura i religia. Jeśli opuszczamy ziemię ojczystą, nasze życie narodowe z pewnością ulega pewnemu „uszczupleniu”, przynajmniej o pierwszy z wymienionych elementów.

 

Niebezpieczeństwa związane z emigracją – aspekty historyczne, socjologiczne i polityczne

Nierzadko dzieje się tak, że wymienione na wstępie czynniki stają się na emigracji coraz trudniejsze do utrzymania. Pojawiają się np. małżeństwa mieszane (wtedy istnieje poważny problem określenia własnej tożsamości przez następne pokolenie emigranta); konieczność używania obcego języka w życiu zawodowym i codziennym sprawia, że zapomina się o poprawności języka ojczystego; korzystanie z dóbr kultury duchowej (biblioteki, kino, teatr, a nawet telewizja) staje się ograniczone do minimum ze względu na brak do nich bezpośredniego dostępu; korzystanie z pomocy kapłanów w państwach, w których praktykuje się inne wyznanie lub społeczeństwa są zlaicyzowane, jest znacznie utrudnione lub niekiedy wręcz niemożliwe. Istnieje także szereg zagrożeń, o których warto także pokrótce wspomnieć. Nie są może z punktu widzenia omawianej problematyki najważniejsze, lecz mają – jak należy uznać – pewne dające się zauważyć, znaczenie.

Dla przykładu przemieszczanie się ludności na szerszą skalę sprzyjało zawsze rozprzestrzenianiu się niebezpiecznych chorób, na które nie byli odporni mieszkańcy ziem, na jakie przybywali migranci. W historii świata i Europy znanych jest wiele takich przypadków. Epidemie związane ze wspomnianym zjawiskiem pojawiały się np. w starożytnym Cesarstwie Rzymskim, kiedy to przemieszczanie się wojsk w ramach imperium powodowało niejednokrotnie kryzys demograficzny w różnych częściach państwa.[1]Znany powszechnie jest fakt szerzenia się „czarnej śmierci”, która rozprzestrzeniła się w połowie XIII w. za pośrednictwem Tatarów. Choroba ta, znana głównie w Azji, zainfekowała mieszkańców leżącej nad brzegiem Morza Czarnego Kaffy, zaatakowanej przez roznoszących ją Tatarów, a następnie zaczęła się rozprzestrzeniać wśród mieszkańców średniowiecznej Europy, zwłaszcza za pośrednictwem miast włoskich, będących centrami handlu ze Wschodem. „Otwarcie rynków handlowych na wielką skalę i kontakty morskie ułatwiły epidemii przedostanie się z Eurazji na Zachód, ze zurbanizowanych centrów wokół Morza Czarnego do rozwijających się miast średniowiecznej Europy”[2] – pisze Ch. King. Także w późniejszym okresie – podczas odkryć geograficznych – pojawiła się choroba, która była skutkiem rozprzężenia obyczajów epoki odrodzenia i czasów nowożytnych, i to nie tylko z powodu odejścia od średniowiecznych zasad teologii i filozofii, lecz również i z przyczyny upadku moralności indywidualnej. Była to kiła, straszliwa i wyniszczająca organizmy ludzkie zaraza, przenoszona drogą płciową. Rozprzestrzeniała się ona nie tylko podczas kampanii wojennych prowadzonych przez królów francuskich (głównie Karola VIII), ale także w wyniku przemieszczania się z miejsca na miejsce ubogiej i zdegenerowanej moralnie ludności z obszarów mniej zurbanizowanych do rozrastających się liczebnie miast w poszukiwaniu chleba i lepszych warunków egzystencji. Dlatego też „nawet jeżeli czyniło się kiłę przedmiotem satyry, to jednak jej obecność daje się dobrze we znaki niepokojąc sprawujących rządy. Działo się to przecież w XVI wieku, kiedy liczba włóczęgów znacznie wzrosła, tak z przyczyny powszechnej nędzy, jak i z przyczyny rozrostu miast, stanowiących magnes dla żyjących o żebraczym chlebie. Jest to klasyczna parada żebraków, ludzi luźnych, sprawnych lub niesprawnych, kalek i zbiegów, prostytutek i porzuconych dzieci idiotów i wariatów. Biedacy zarażeni kiłą odtąd także do nich należą”.[3] Przemieszczaniu się ludności oraz szerzeniu się chorób zakaźnych sprzyjały w Europie zmiany wywołane reformacją. Wojny religijne na Zachodzie Europy, będące jej konsekwencją, spowodowały migracje ludności prześladowanej ze względu na przekonania do tych krajów, w których panowała względna wolność religijna. Także państwa i miasta protestanckie przyjmowały (i wysyłały na tzw. misje) wielu ludzi buntujących się przeciwko ustalonemu od wieków porządkowi moralnemu i politycznemu, stały się więc – siłą rzeczy – miejscem, gdzie choroby zakaźne szczególnie przynosiły obfite żniwo. Piszą o tym współcześni historycy, mając na myśli głównie Genewę (w XVI w.). [4]W późniejszych czasach roznoszenie się chorób stało się już –jak piszą historycy – mniej żywiołowe, a stan higieny w wielu państwach – przynajmniej tych bardziej zurbanizowanych i uprzemysłowionych – pozwalał na swobodniejsze i bezpieczniejsze podróżowanie.[5]

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...