Prawo czy śmietnik bezprawia?

Cywilizacja 36/2011 Cywilizacja 36/2011

W polskim systemie prawnym znajduje się coraz więcej przepisów prawa, które napisane są niestarannie, w sposób nazbyt ogólny, tak, iż stają się podstawą dwóch skrajnie różnych opinii prawnych, tak samo dobrze jednak uargumentowanych. Efekt jest taki, że to ostatecznie sąd, w węższym lub szerszym składzie, dokonując subsumcji określonego stanu faktycznego pod konkretną normę, podejmuje jednocześnie ostateczną interpretację przepisu i daje jego wykładnię. Cóż jednak z tego, skoro wyroki sądu nie stanowią precedensu na wzór brytyjskiego common law i kolejne sądy mogą dokonać innej, skrajnie różnej interpretacji?

 

Efektem nieokreśloności prawa polskiego jest powolne przesuwanie się naszego systemu w kierunku systemu prawa sędziów, tyle że bałagan w prawie generuje również bałagan w orzecznictwie, które bywa skrajnie różne na obszarze tej samej apelacji, ba, nawet w tym samym okręgu.

Przykłady efektów nieokreśloności prawa

Przed 4 laty Sąd Okręgowy w Lublinie rozpatrując protest wyborczy unieważnił wybory na wójta w jednej z gmin lubelskich. Sąd zakwestionował w uzasadnieniu swego orzeczenia możliwość dopisywania wyborców do spisu wyborców pomiędzy pierwszą i drugą turą wyborów, argumentując, iż stanowi to naruszenie zasady równości wyborów, a poza wszystkim prowadzi do patologii i pogwałcenia demokracji. W wielu bowiem miejscach pomiędzy pierwszą i drugą turą kampania, jak argumentuje sąd, sprowadza się w szczególności do zorganizowania „akcji przesiedleńczej”: im więcej znajomych i krewnych wójt dopisze do spisu wyborców, fałszywie przyjmując, iż gmina staje się ich miejscem zamieszkania, tym większe jego szanse na zwycięstwo.

Po 4 latach Sąd Okręgowy w Radomiu (obszar tej samej apelacji lubelskiej) rozpatrując identyczny stan faktyczny, zaistniały w jednej z radomskich gmin (wójt wygrał dwoma głosami, dopisując wcześniej do spisu aż 102 osoby) i orzekając w tym samym stanie prawnym stwierdził, iż nie doszło do jakiegokolwiek naruszenia prawa, w szczególności zasady równości wyborów, a obywatele mają prawo do migracji i prawo do głosu w nowym miejscu zamieszkania również wówczas, gdy dzieje się to pomiędzy pierwszą i drugą turą wyborów (sąd nie wziął pod uwagę faktu, iż tacy wyborcy wpływają na obsadę urzędów w dwóch gminach w tych samych wyborach).

To w końcu można, czy nie można dopisywać wyborców do spisu między pierwszą i drugą turą wyborów na wójta, burmistrza i prezydenta miasta? Co ma zrobić wójt tej czy innej gminy za 4 lata? Dopisać wyborcę, czy odmówić mu? Czy ma jakąkolwiek pewność, że działa zgodnie z prawem i nie narazi się na zarzut, który może skutecznie unieważnić wybory? Nie, takiej pewności nie ma.

To tylko przykład pokazujący kompletną niedookreśloność polskiego prawa. Pikanterii dodaje fakt, że w tym samym miesiącu Sejm RP uchwalił nowy akt prawny, Kodeks Wyborczy, w którym mógł wypełnić lukę prostym przepisem o np. następującym brzmieniu: „Czynne prawo wyborcze w drugiej turze wyborów mają wyłącznie ci wyborcy, którzy wpisani byli do spisu wyborców tej gminy przed pierwszą turą wyborów”. I sprawa byłaby jasna. Sejm jednak o tym zapomniał, choć tak, jak 4 lata temu, i w tym roku sądy rozpatrują kilkanaście spraw w całej Polsce badając takie same okoliczności, dokonując kolejnych interpretacji tego samego prawa i wypełniając tę samą lukę w prawie – na różny sposób.

Niestety takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Skąd się bierze ten bałagan? Jaka jest jego przyczyna? Jest ich kilka: nieprzestrzeganie standardów państwa prawa, europejska moda na reglamentację prawną wszelkich aspektów życia społecznego, kiepskie procedury uchwalania prawa i kontroli jego jakości.

Określoność prawa, a „rządy prawa”

W doktrynie i orzecznictwie (zwłaszcza Trybunału Konstytucyjnego) nie ma sporów co do tego, że jakość prawa ma kapitalne znaczenie dla rządów prawa – „rządzić” może tylko takie prawo, które wydawane jest z poszanowaniem określonych w orzecznictwie TK tzw. zasad przyzwoitej legislacji i jest dookreślone. Właściwie ustanowione i hierarchicznie uporządkowane prawo tylko wtedy będzie mogło być faktycznie przestrzegane, gdy realizować będzie swą podstawową funkcję regulatora relacji międzyludzkich. Regulacja ta ma zaś miejsce tylko wówczas, kiedy jest pewna – w myśl rzymskiej paremii: ubi ius incertum ibi ius nullum [niepewna regulacja prawna nie jest żadnym prawem]. Dlatego też prawo stanowione w państwie prawa musi mieć postać reguł o cechach z jednej strony generalności i abstrakcyjności, z drugiej – jasności i jednoznaczności.

Te cechy prawa składają się na sformułowaną przez doktrynę i orzecznictwo TK zasadę określoności prawa. Stanowienie prawa sformułowanego w sposób niejasny, niejednoznaczny, prawa epizodycznego, winno być odczytywane jako pogwałcenie zasady praworządności. W analogiczny sposób należy traktować częstą zmianę prawa, która powoduje, że przestaje ono być prawem pewnym, a w konsekwencji prawem jako takim. Przepisy prawa muszą być formułowane w taki sposób, aby adresat mógł łatwo określić konsekwencje swego postępowania. Ustawodawca powinien zatem stosować sformułowania w miarę możliwości powszechnie używane, proste w swej wymowie. Bezwzględność jednak tego nakazu zależy od dziedziny prawa. W prawie karnym jest on egzekwowany w sposób absolutny. Natomiast w dziedzinach, w których regulacje prawne są skomplikowane i techniczne (np. radiofonia i telewizja) wymagania określoności prawa są z natury rzeczy mniejsze. W każdej jednak dziedzinie prawnej należy przestrzegać zasady, aby prawa stanowione były, na ile to tylko możliwe, jasne czyli określone. Używanie w przepisach prawa sformułowań niejasnych, niejednoznacznych, powinno być uznane za naruszenie zasady państwa prawa.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama