Sekularyzacja czy „ureligijnienie” polityki?

Jesteśmy wyjątkowym w Europie, w pewnym sensie „nienormalnym” krajem, w którym religia ma ogromny wpływ na życie polityczne. Przegląd Powszechny, 7-8/2007




Ostatecznie, co podkreślał Jan Paweł II, chodzi o antropologię. Nikt oczywiście nie wyjaśni w pełni tajemnicy człowieka. Ale możemy unikać koncepcji z gruntu fałszywych, koncepcji, na których opierają się fałszywe i nieludzkie rozwiązania w polityce, gospodarce, życiu społecznym. Papież używał w tym kontekście terminu „błąd antropologiczny”, przywołując go m.in. jako źródło zła w systemie komunistycznym. Podobne pytania można stawiać w odniesieniu do liberalnej demokracji. Czy proponowane w niej konkretne rozwiązania oparte są na właściwej koncepcji antropologicznej? Formułowane zastrzeżenia nie są tu tak mocne, jak w przypadku marksizmu, ale nie ma też bezwarunkowej zgody na wszystko, co demokracja zechce „wyprodukować”.

– Mamy więc pewien obszar prawa naturalnego. Prawo pozytywne powinno chronić jego granice. Jeżeli dzieje się inaczej, następuje konflikt. Bywa tak, że w danym momencie rozwiązać go można tylko częściowo na drodze kompromisu. Ale przecież, stosując pewne radykalne środki, takie, jak wspomniane już dzielenie społeczeństwa na zasadzie polaryzacji poglądów, moglibyśmy osiągnąć znacznie więcej, niż stosując łagodne środki, do których nikt nie będzie miał zastrzeżeń. Chociażby w sprawie aborcji, gdzie niektórzy politycy mogą przyjmować, że tak poważny cel upoważnia do użycia pewnych kontrowersyjnych środków? Jakie są granice użycia takich środków?

– Nieprzekraczalną granicę wyznaczają czyny określane jako wewnętrznie złe. Nie wolno się ich dopuszczać nawet, gdyby mogły okazać się skutecznym środkiem do osiągnięcia jakiegoś dobra.

Druga rzecz to roztropność. Ta kategoria użyta jest w samej definicji polityki zapisanej w „Laborem exercens”: „Polityka jest roztropną troską o dobro wspólne”. Cnota mądrości pomaga nam wyznaczyć etyczne cele politycznego działania. Roztropność zakłada, że człowiek potrafi właściwie ocenić sytuację; jak wiele z tego, co powinno być celem politycznej aktywności da się w tym momencie zrealizować i jakimi środkami. Istnieje bowiem możliwość, że ktoś wyznacza sobie dobre etyczne cele, ale – z braku roztropności – skutki jego działania są moralnie złe. „Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”, jak głosi popularne przysłowie. Niekiedy nadmierna pryncypialność, którą kard. Ratzinger nazywa moralizmem, powoduje wręcz gorsze skutki, niż nazbyt daleko posunięta kompromisowość, która także jest błędna.

«« | « | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama