Sekularyzacja czy „ureligijnienie” polityki?

Jesteśmy wyjątkowym w Europie, w pewnym sensie „nienormalnym” krajem, w którym religia ma ogromny wpływ na życie polityczne. Przegląd Powszechny, 7-8/2007




– Mimo tendencji do tego, że prawo świeckie raczej oddala się od zasad etyki chrześcijańskiej i to nie tylko w kwestii ochrony życia?

– Znów ujawnia się tu wiara w historyczny determinizm. Niektórzy jednak mówią: przyjdzie czas, gdy współczesnego ustawodawstwa aborcyjnego czy eutanazyjnego potomni będą się wstydzić, tak jak my dzisiaj epoki niewolnictwa czy choćby zagłady Żydów. Nie wiem, jak będzie w przyszłości, ale trzeba wystrzegać się historiozofii. Naukowiec niewiele ma do powiedzenia o przyszłości. Teza zaś, że religia, a wraz z nią wrażliwość na pełną godność człowieka, nieuchronnie będą zanikać, nie jest naukowa, ale historiozoficzna.

– To teza bardzo powszechna...

– Owszem. Jest ona wpisana w samą strukturę myślenia oświeceniowego. Idea jednokierunkowych zmian cywilizacyjnych, zmierzających nieuchronnie w kierunku sekularyzacji stanowi ważny nurt w historiozofii. Powoduje to, że w myśleniu o zmianie trudno jest nam oddzielić element racjonalny i ideologię. Także w naukowych hipotezach trudno odróżnić element deskryptywny i normatywny.

Spójrzmy na to inaczej. W Europie Zachodniej rozbieżność między prawem naturalnym a prawem cywilnym w takich kwestiach jak aborcja, eutanazja, eksperymenty na ludzkich embrionach, związki osób jednej płci, jest na ogół większa niż w Polsce. Pytanie, czy to wszystko wcześniej lub później nieuchronnie dotrze do nas?

Nie widzę podstaw do myślenia o tym w kategoriach jakiegokolwiek determinizmu. Ani nie jesteśmy skazani na to, że te procesy będą u nas przebiegały podobnie, jak na Zachodzie, ani też nie jesteśmy przed tym całkowicie zabezpieczeni. Zależy to od wolnych działań człowieka. Wolność bowiem to zdolność do inicjowania nowych łańcuchów przyczynowo-skutkowych, a więc do zmiany kierunku procesów dziejowych, nawet jeśli na gruncie determinizmu wydawały się one nieuchronne. Jan Paweł II mówił, że Europa potrzebuje Kościoła w Polsce. Także Benedykt XVI przywiązuje dużą wagę do polskiego katolicyzmu. Choć nie jesteśmy największym z narodów Europy, ta stosunkowo nieduża wspólnota może na Starym Kontynencie wiele zmienić, jak niegdyś Irlandczycy. Fala emigracji zarobkowej z Polski, z którą mamy do czynienia obecnie, może przyczynić się do ożywienia tamtejszych parafii, co miejscami już się dzieje, do reewangelizacji Zachodu. Ale powrót zlaicyzowanych emigrantów może także wiele zmienić w Polsce.

«« | « | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama