ONZ, polityka i prawa człowieka

Przez pewien czas po upadku żelaznej kurtyny zachowywaliśmy się na Zachodzie, jakbyśmy ciągle śpiewali: „we are the champions”, „we are the world”; wydawało się nam, że uosabiamy intencje całej społeczności międzynarodowej, która może jest słaba, może niedomaga, ale my potrafi my ją niejako wyręczyć. Znak, 12/2008



Trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć, że w ciągu kilku ostatnich lat Zachód stracił serce dla praw człowieka. Stało się tak za sprawą utraty znacznej części jego legitymizacji w tej dziedzinie wobec reszty świata; ale przestał się również nimi interesować, bo priorytetem stały się inne sprawy. To niepojęte, ale prawa człowieka niepostrzeżenie wyparowały z dyskursu politycznego świata zachodniego!

W kontekście praw człowieka próbowano usytuować igrzyska w Pekinie. Sam byłem temu przeciwny. Mamy pretensje do Chińczyków o Tybet. Ale gdyby rozbił Pan pojęcie demokracji na kilkanaście czynników i oddzielnie poddał je analizie, to okazałoby się, że Chińczycy cały czas robią postęp! Zdarzają się, niestety, takie sytuacje jak ostatnio w Tybecie. Ale czy podczas olimpiady w Salt Lake City w 2003 roku ktoś mówił, że nie należy jechać do Ameryki dlatego, że trwa wojna w Iraku? Nie bądźmy hipokrytami!

Milion min w magazynie

We wrześniu polska prasa cytowała ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który bronił użycia broni kasetowej przez Gruzję. Są to zasobniki zawierające mniejsze bomby, które, po uwolnieniu, rażą na dużym obszarze. Problemem jest też to, że niektóre z nich nie wybuchają, stanowiąc śmiertelne zagrożenie dla ludności cywilnej na długo po zakończeniu walk. Wypowiedź Sikorskiego, a także fakt, że Polska nie ratyfikowała jeszcze konwencji ottawskiej z 1997 roku o zakazie min przeciwpiechotnych i przechowuje tysiące takich min w wojskowych magazynach, bardzo zaniepokoiło obrońców praw człowieka nad Wisłą…

Po pierwsze, nie da się obronić koncepcji broni kasetowej. Ona naprawdę nie służy bezpieczeństwu. Jest par excellence niehumanitarna. W Gruzji do tej pory giną cywile, dzieci, bo ona czyha na swoje ofiary jeszcze długo po zakończeniu konfliktu. Jest tak, mimo że na Kaukazie posługiwano się urządzeniami tego rodzaju najnowszej generacji! Podobnie było po nalotach NATO na Jugosławię w 1999 roku.

Po drugie, jestem nieszczęśliwy, że Polska wypadła z grona krajów aktywnych w sprawie praw człowieka. Był taki czas w latach 90., kiedy nasza polityka zagraniczna była zainteresowana tymi sprawami, to było jeszcze pokłosie „Solidarności”, potrzeba kontynuacji, poczucie misji do wypełnienia. Byliśmy też pozytywnie odbierani – kiedy Polacy przemawiali, zabierali głos, nierzadko komentowano: „No tak, z Polski, bo tam była »Solidarność«”.

Potem staliśmy się, jak gdyby, światłem odbitym, a właściwie cieniem Ameryki. W dniu, w którym odbywała się inauguracja pierwszej sesji Rady Praw Człowieka z udziałem wielu ministrów z całego świata, polska minister spraw zagranicznych Anna Fotyga wybrała się do Waszyngtonu na spotkanie z amerykańskim ministrem – ministrem kraju, który głosował przeciwko powstaniu Rady Praw Człowieka.

To był sygnał, że jeśli chodzi o prawa człowieka, mamy już do czynienia z inną Polską.

Prawa człowieka zeszły w Polsce na drugi plan. Staniemy w obronie Tybetańczyków, ale głównie po to, żeby dołożyć Chińczykom, bo taki jest mainstream na Zachodzie. Ale już tam, gdzie trzeba zrobić coś konkretnego, a czasem nawet pójść „pod prąd”, jesteśmy nieobecni. Mam sygnały od moich kolegów z Europy, którzy w dalszym ciągu zajmują się prawami człowieka. Pytają: co się dzieje? Jeżdżą od was na konferencje ludzie, którzy nie otwierają w ogóle ust! Siedzą tylko cicho za tabliczką z napisem „Poland”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama