Podwójne życie: jak to możliwe?

Jak to możliwe, by człowiek powszechnie szanowany prowadził jednocześnie swoiste drugie życie? Takie pytania pojawiają się ostatnio coraz częściej. Świadkowie stają wobec problemów: Kim on/ona teraz dla mnie będzie? Jak ten człowiek mógł w sobie pogodzić tak wzajemnie sprzeczne doświadczenia? Więź, 9/2006




Jak to możliwe, by człowiek powszechnie szanowany prowadził jednocześnie swoiste drugie życie? Takie pytania pojawiają się ostatnio coraz częściej. Nie jest to tylko polska specyfika. Oto Günter Grass ujawnił po latach, że w młodości służył w Waffen-SS. Nie był to jego świadomy wybór, ponoć w ogóle nie strzelał, sumienie gryzło go jednak wiele lat: to poczucie winy ciążyło mi jako osobista hańba. Dopiero po kilkudziesięciu latach zdobył się na publiczne wyznanie prawdy…

W Polsce, zwłaszcza ostatnio, tego typu pytania rodzą się po ujawnieniu współpracy, niekiedy długoletniej, niektórych znanych osób z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa, rodzimą mafią czy obcym wywiadem. Świadkowie, zwłaszcza osoby blisko związane z inkryminowanym, stają wobec problemów: Kim on/ona teraz dla mnie będzie? Jak to było możliwe, że przez lata o niczym nie wiedzieliśmy? Jak ten człowiek mógł w sobie pogodzić tak wzajemnie sprzeczne doświadczenia?

Aby znaleźć odpowiedzi, zwłaszcza na to ostatnie pytanie, warto najpierw dostrzec, że wielu z nas, przynajmniej okresowo, prowadzi jakieś równoległe formy życia. U niektórych osób może dojść nawet do trwałego rozszczepienia własnego „ja” na dwie lub kilka względnie samodzielnych tożsamości.

DOBRE MNIEMANIE O SOBIE

Zacząć trzeba od potrzeby wewnętrznej spójności. Znana koncepcja dysonansu poznawczego Elliota Aronsona pozwala zrozumieć, jak sobie radzimy w sytuacji niespójności między własnymi zachowaniami a przekonaniami. Według tego amerykańskiego psychologa społecznego, dysonans poznawczy to stan wewnętrznego napięcia, dyskomfortu, jaki się rodzi w sytuacji konfrontacji z informacjami sprzecznymi z naszym obrazem siebie jako osób rozsądnych i przyzwoitych. Każdy z nas czerpie bowiem poczucie własnej wartości w znaczącej mierze z przestrzegania norm i zasad, które osobiście uznaje za ważne. Zaskakujące może być, że również zdecydowana większość przestępców będzie siebie postrzegała jako przestrzegających zasad, chociaż rozumienie, czym jest sprawiedliwość, uczciwość lub lojalność często odbiega u nich od ogólnospołecznej wykładni tych terminów.

Dochodzących do nas trudnych informacji możemy próbować nie dopuszczać, stosując różne mechanizmy obronne, które działają bez udziału naszej świadomości. Presja prawdy o własnej przeszłości, podminowanej silnymi emocjami, ciśnie się jednak do wrót naszej świadomości poprzez sny, zaburzenia nastroju czy niepokój pojawiający się w sytuacjach podobnych do tych, które były świadkami naszych niegodnych zachowań. Nierzadko po dziesiątkach lat od dokonanej aborcji, zdrady czy zbrodni dochodzi do silnej erupcji dramatycznych wspomnień i totalnych emocji. Jak u jednego z masowych zabójców z Radziłowa, który tuż przed śmiercią nazwiskami wywoływał Żydów, co ich zamordował. Nadchodziła śmierć i wszystko mu przed oczy wróciło […], a on krzyczał: „pełno tu ich w sieni, niech wyjdą”.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...