Czego pragniesz?

Wzrastanie 5/2010

Czy dla „tej dzisiejszej młodzieży” jest miejsce w tradycyjnym, konserwatywnym Kościele? Czy Msza święta potrzebuje reklamy na youtube? I czy wypada powiedzieć, że zmachany podróżą Jezus glebnął se przy studni? O tych i innych sprawach z ks. doktorem Piotrem Gąsiorem rozmawia Magdalena Guziak.

 

– Jaka, na podstawie Księdza obserwacji duszpasterskich, jest średnia wieku przeciętnego polskiego katolika, przychodzącego w niedzielę do kościoła?

– Dość wysoka. Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że w niektórych parafiach wynosi nawet około 50 lat.

– Czy to powód do radości, że mamy w kościołach tak wielu starszych ludzi, czy do smutku, że jest w nich tak niewielu młodych?

– To sygnał, zwłaszcza dla duszpasterzy, który rodzi pytanie o to, gdzie są te młodsze owieczki.

– W parku? W pubie?

– Często w łóżku, być może po wcześniejszym imprezowym wieczorze.

– Może Kościół jest dla nich zbyt mało atrakcyjny?

– Z takim ustawianiem sprawy się nie zgadzam. To, że młodych ludzi nie ma w Kościele znaczy, że we wczesnych latach nie udało im się nawiązać osobistej relacji z Chrystusem. Mówienie o nieatrakcyjnościKościoła może być tanią formą samousprawiedliwienia się.

W Kościele najważniejszy jest Chrystus. Mój profesor mawiał, że to On jest życiodajnym ziarnem orzecha. Nikt nie podziwia pustej skorupy, nawet gdyby była pomalowana na złoto.

– Czy jest szansa, że Kościół będzie reformował swoje nauczanie, żeby przyciągnąć młodych ludzi?

– Nauczania to niech Kościół lepiej nie zmienia, bo ze wszystkiego, co wymyśli – choćby było nie wiadomo jak nowatorskie – będzie musiał zdać sprawę samemu Chrystusowi. Powinien za to szukać różnych sposobów dojścia z tym nauczaniem do współczesnego człowieka. Najważniejsze natomiast jest nieustanne duchowe odnawianie się Kościoła. I to nie wyłącznie księży, ale każdego, kto przyjął chrzest, by mógł być wiarygodnym świadkiem Jezusa.

– Może do praktykowania swojej wiary zachęciłaby wiernych dobra kampania promocyjna, profesjonalne spoty w mediach, filmy na youtube, konkursy audiotele…

– Być może przyszliby do kościoła raz lub dwa. A potem…

– Dlaczego od razu zakładać, że tylko dwa razy? Może reklama zmotywowałaby ich do przyjścia, ale zostaliby na dłużej, bo przekonaliby się, że tego chcą i potrzebują?

– Owszem, pod warunkiem, że wcześniej nie pomyśleliby, że zostali zmanipulowani. Uważam, że młodzi ludzie są bardzo inteligentni i krytyczni, i potrafią wskazać na różne chwyty marketingowe.

– Zgadza się, choć w wielu innych sytuacjach się im poddają…

– Tak, ale różnica polega na tym, że w tych innych wypadkach chodzi głównie o konsumpcję towarów i usług, o komercję. Tymczasem Kościół zaprasza do męczeństwa. Bo świadek Jezusa to ten, kto świadcząc jest gotów oddać życie. A do tego nie da się zaprosić ludzi błyskotkami. Zaś wracając do kampanii promocyjnej – jeśli wymyśli ją sam Duch Święty, to jestem na „tak”.

– Co Ksiądz sądzi o nowoczesnych sposobach mówienia o Bogu, np. budowaniu serwisów internetowych?

– To środki, którymi warto się posługiwać, aby dotrzeć do ludzi, którzy koło kościoła już tylko przechodzą.

– A „przekłady” Pisma Św. na język współczesnej młodzieży? Pozwolę sobie zacytować fragment Dobrej Czytanki według Świętego Jana Ziomka, czyli Ewangelii św. Jana: „A kiedy Master dostał cynk, że faryzeusze skapnęli się, że ma coraz więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan, chociaż w sumie to nie Jezus zanurzał w wodzie, tylko jego ekipa, wyszedł z Judei i wrócił do Galilei. Musiał przebić się przez Samarię. Kiedy dotarł do samarytańskiej wioski (Sychar) blisko działki, którą Jakub odpalił swojemu synowi Józkowi, była tam studnia Jakuba, więc Jezus zmachany podróżą, glebnął se przy niej. To było koło południa. A tu wbija się samarytańska laska, żeby nabrać wody. Jezus zagaił do niej: Dasz mi się napić?” (J 10, 1 – 7).

– Kiedy pracowałem nad tłumaczeniem jednej z moich książek, pamiętam, ile trudu kosztowało mnie oddanie całej prawdy zawartej w obcojęzycznych wyrażeniach. Dlatego uważam, że takie „swojskie” przekłady Ewangelii są pewnego rodzaju pułapką wypaczenia rzeczywistego ducha czasów, w których Jezus żył i języka, jakim się posługiwał. Czy mam rację? Być może znajdą się tacy, którzy będą z moim poglądem polemizować…

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...