Przyjaźń małżeńska? – a tego nikt nie przyrzekał…

Zeszyty Karmelitańskie 53/4/2010 Zeszyty Karmelitańskie 53/4/2010

Czy da się przenieść doświadczenie przyjaźni między mężczyznami, czy też kobietami na relacje łączące kobietę i mężczyznę?

 

W całej liturgii małżeństwa i związanej z nią teologii nie znajdziemy pojęcia „przyjaźni małżeńskiej”, określającej jakąś istotną cechę tej fundamentalnej relacji mężczyzny i kobiety. Poszukując odniesień pośród współczesnych, najbardziej popularnych skojarzeń opisujących tę rzeczywistość, najłatwiej znaleźć pytanie: czy możliwa jest przyjaźń między kobietą i mężczyzną, która mogłaby zachować jakąś aseksualną, poza-erotyczną formę? Innymi słowy, czy da się przenieść doświadczenie przyjaźni między mężczyznami, czy też kobietami na relacje łączące kobietę i mężczyznę? Oczywiście jest to skojarzenie, które uwidacznia, jak bardzo odeszliśmy dzisiaj w definiowaniu pojęcia „przyjaźń” od klastycznych wzorców, które postrzegały ją jako najbardziej wyrazistą formę miłości. Jan Pazdan zauważa, że:

Do tej formy relacji nazywając ją „miłością przyjacielską”, odwołał się św. Tomasz z Aquinu omawiając istotę chrześcijańskiej miłości caritas, która jest miłością nadprzyrodzoną. Akwinata jest przekonany co do możliwości relacji przyjacielskiej z Bogiem, która jest udziałem w Boskiej chwale dzięki łasce Bożej. Wyraża ten pogląd jasno w słowach: „Jest rzeczą ewidentną, że miłość nadprzyrodzona (caritas), jest przyjaźnią człowieka z Bogiem” (J. Pazdan, Przyjaźń w refleksji filozoficznej, „Legnickie Studia Teologiczno-Historyczne” 2003, nr 1, s. 160).

Platońska wizja przyjaźni, która, w daleko idącym uproszczeniu, może być postrzegana jako „wspólnota miedzy podobnymi” umożliwiająca poszukiwanie mądrości przez filozofów, ale również pozwalająca na budowanie ładu i sprawiedliwości, to rzeczywistość, która wynosi to, co naturalne w relacjach, do tego, co filozof nazywa pierwszym i absolutnym Dobrem. Każda przyjaźń ludzka nabiera prawdziwego sensu w odniesieniu do Pierwszego Przyjaciela (por. Platon, Lizys). Zatem przyjaźń, mając w swych fundamentach dobro, łączy ludzi podobnych sobie, zakładając jednoczenie wzajemność owej relacji. Owa wzajemność pozostaje dla Platona integralną cechą przyjaźni. Tak rozumiana przyjaźń możliwa jest w ściśle określonych warunkach, tam, gdzie nie zostaje skażona impulsem zmysłowym, bądź też obecnością zła pośród przyjaciół.

Dla Arystotelesa przyjaźń – jak pisze dalej Pazdan – „jest pewną cnotą lub czymś z cnotą związanym, a ponadto jest czymś dla życia najkonieczniejszym, bo bez przyjaciół nikt nie mógłby żyć, chociażby posiadał wszystkie inne dobra” (Arystoteles, Etyka Nikomachejska VIII 1, 1155, cyt. za: J. Pazdan, dz. cyt., s. 165). Koncepcja ta zakłada, że przyjaźń czyni zdolnym do utrzymywania twórczych relacji potrzebnych dla osiągnięcia celu, jakim jest dobro poznawania i kontemplacji najwyższych prawd. Stagiryta wymienia warunki zaistnienia przyjaźni, pośród których do najistotniejszych należą: podobieństwo lub jedność, życzliwość czyli pragnienie dobra dla przyjaciela, wzajemność relacji. Ciekawym elementem tej koncepcji jest definiowanie przyjaciela, jako alter ego podkreślające, w jaki sposób indywidualności łączą się ze sobą, dążąc do zrozumienia przyjaciela jako „drugiego siebie”. Owo „przenikanie” – będąc naturalnym wobec krewnych, natomiast dla osób niespokrewnionych pozostając warunkiem przyjaźni – staje się owocem wyboru i formowania relacji.

Świat chrześcijański przynosi w tej materii zasadniczą zmianę w jej punkcie wyjścia. Mianowicie mamy do czynienia nie tylko z rzeczywistością naturalną, która dla filozofów stanowiła przedmiot doskonalenia, ale rozpoznajemy rzeczywistość miłości, jako dar ofiarowany bezinteresownie człowiekowi ze strony Stwórcy i Odkupiciela, a zatem dar łaski, niebędący li tylko przedmiotem doskonalenia dla osiągnięcia jakiś celów (chociażby ukształtowania idealnego obywatela). Objawienie, które otrzymaliśmy w Chrystusie, prowadzi nas do rozpoznania prawdy, iż miłość, a w tym rozumieniu i przyjaźń, staje się ważniejsza niż jakikolwiek cel, ważniejsza nawet niż życie, które należy poświęcić – na wzór Chrystusa, jeżeli miłość tego wymaga. Ta koncepcja miłości nie wyklucza naturalnych uczuć człowieka, lecz je przemienia i zaprasza do wzrastania ku ideałowi. Historia myśli chrześcijańskiej często podkreślała za św. Augustynem, że przyjaźń między ludźmi możliwa jest tylko w Bogu.

Koncepcja ta przynosi owoc najbardziej dojrzały w myśli przywoływanego na początku św. Tomasza z Aquinu, który tłumaczy istotę miłości nadprzyrodzonej przy pomocy pojęcia przyjaźni. Jak zaznacza cytowany przez nas wcześniej J. Pazdan:

przyjaźń, w kontekście św. Tomasza zakłada nie tylko dzielność etyczną, ale także współpracę z łaską nadprzyrodzoną […] przyjaźń to przestrzeń dobrego spotkania, to przestrzeń miłości polegającej na wzajemnym pragnieniu dobra wśród ludzi. Tym dobrem jest ich szczęście, kulturalny rozwój, radość, zbawienie i samorealizacja, dlatego „kto znalazł przyjaciela, skarb znalazł”. Przyjacielem jest nam Bóg, ale jest i człowiek. […] Prawdziwi przyjaciele rozwijają się nieustannie i razem osiągają szczęście (tamże, s. 172-173).

Przypomnienie owej klasycznej wizji „miłości przyjacielskiej”, nie roszcząc sobie pretensji do całościowego ujęcia i korzystając z cytowanej pracy innych, pomóc nam może w przyglądaniu się relacjom małżeńskim które nazwać możemy przyjaźnią z perspektywy duszpasterza i teologa małżeństwa i rodziny.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama