Jak mądrze wychować dzieci?

Posłaniec Serca Jezusowego 4/2011

Bezpieczeństwo i rozwój dzieci zależą od mądrego i odpowiedzialnego rodzicielstwa.

 

Doświadczamy dzisiaj smutnego paradoksu. W sytuacji, gdy świat stał się niegościnny, skomplikowany, często też niebezpieczny, młode pokolenie potrzebuje szczególnego rodzicielskiego wsparcia i przewodnictwa, a otrzymuje je w minimalnym zakresie. Wydaje się, że żaden inny gatunek nie naraża zdrowia i przyszłości swojego potomstwa w tak znacznym stopniu, jak człowiek. Dlaczego tak się dzieje ?

Wyścig po “sukces”

Bycie dobrym i mądrym rodzicem jest współcześnie trudniejsze niż kiedykolwiek. Rodzice przeciążają dzieci dodatkowymi zajęciami, by jak najwcześniej zdobyły różne umiejętności i nagrody. Dla znacznej części z nich dzieciństwo jest swoistym wyścigiem po sukces. Przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt, że w społeczeństwie dominuje konsumpcjonizm i konkurencja. Dlatego rodzice uważają, że taka droga zwiększy szansę ich dziecka na sukces. Jednak rodzice mylą sukces z poczuciem bycia szczęśliwym. Sukces rozumieją najczęściej jako ukończenie renomowanej szkoły, zdobycie prestiżowego zawodu i odpowiedniej pensji; nie jest ważny rozwój duchowy i moralny (uczciwość, odpowiedzialność, wspaniałomyślność itp.). Często są to też działania związane z zaspokajaniem ich własnych ambicji, marzeń, niezrealizowanych celów kosztem dzieci. W konsekwencji rodzice bardziej dbają o to, by dzieci znały obce języki i tenis niż wartości oraz zasady etycznego i kulturalnego zachowania.

To dobrze, że jest bogata oferta zajęć dodatkowych dla dzieci. Pracujący rodzice korzystają z niej także dlatego, iż  nie mają czasu zajmować się własnym potomkiem. Jeżeli uda się im zapisać dziecko do dobrego przedszkola czy szkoły z interesującą listą zajęć dodatkowych, są bardzo zadowoleni, bo spełnili swój obowiązek. Dziecko twórczo spędza czas i nie myśli “o głupotach”. Poza placówką ma jeszcze dodatkowe zajęcia, więc pod koniec dnia pozostaje tylko kolacja, wieczorna kąpiel, sen i… święty spokój. Pojawia się znowu paradoks: rodzice, a często i dziadkowie są zaangażowani i podporządkowani temu, by dziecko dojechało w porę na zajęcia, wszyscy poświęcają temu swój czas i wysiłek, a w rezultacie nikt nie ma go dla dziecka jako człowieka.

Chcę być… emerytem

Dodatkowe zajęcia wybierają najczęściej rodzice, kierując się różnymi względami. Czy były to zajęcia zgodne z zainteresowaniami dziecka, będzie wiadomo dopiero po latach, które dla niego były ciężką pracą okupioną wysiłkiem i wyrzeczeniami. Dbając o zdrowie psychiczne swoich pociech, rodzice nie powinni zmuszać ich, wywierać nacisku i odpuścić, kiedy dziecko już tego nie chce. Nie chodzi o to, by rezygnować z dodatkowych zajęć, dzięki którym dziecko się rozwija i które zapobiegają siedzącemu trybowi życia (często przed komputerem), ale trzeba zachować rozsądek, by życie dziecka nie składało się tylko ze szkoły i zajęć dodatkowych. Nie można też oczekiwać od dziecka bycia mistrzem w danej dziedzinie. Bo w przeciwnym razie nie może dziwić fakt, iż małe dziecko zapytane kim chce zostać, odpowiada, że... emerytem.

Zadaniem dzieciństwa jest kształtowanie osobowości poprzez twórczą i rozwijającą zabawę. Ma to być czas specjalnej ochrony przed pewnymi fragmentami rzeczywistości i czas poznawania świata, ale spokojnie, stopniowo i zgodnie z możliwościami dziecka. W takim ujęciu dzieciństwa pośpiech (dzisiaj dzieci często słyszą “szybciej”, “pospiesz się” itp.) i nadmiar dodatkowych zajęć stają się destrukcyjne. Codzienność ukazuje, że dorośli ani nie chronią dzieci, ani nie przygotowują ich do życia, czego dowodem jest wzrastająca liczba samobójstw, uzależnień różnego typu, depresji czy przestępczości wśród dzieci i młodzieży.

Dziecko przed ekranem

Prawdą jest, że w przeszłości dzieciom i dzieciństwu nie poświęcano tak wiele uwagi, co dzisiejszemu pokoleniu, a osoby te wyrosły na poczciwych i porządnych ludzi. Wielu współczesnych dorosłych nie uświadamia sobie jednak zmian, jakie dokonały się wokół nich. Kilkadziesiąt lat temu młodzi ludzie otrzymywali zewsząd bardzo jasny i czytelny przekaz, co jest dobre, a co złe. Dzisiaj ten przekaz nie jest jednoznaczny, ponieważ występuje zjawisko relatywizmu moralnego, załamały się standardy zachowania, człowiek zagubił się w swoim człowieczeństwie, także w pełnieniu funkcji rodzicielskich.

Dużą rolę w tym zagubieniu człowieka odegrały mas media. Ten problem dotyczy zarówno treści, jakie one niosą, jak i istoty samego medium, ponieważ znaczna liczba osób, w tym także i dzieci, większość swojego czasu spędza przed ekranem. Rodzicom brakuje czasu, by zajmować się dzieckiem i je chronić. A dzieci pod wpływem ujawniającej wszystkie sekrety życia telewizji stają się niecierpliwe, szybko się zniechęcają, mają problemy z koncentracją, nie potrafią się skupić, wszystko staje się nudne, a do osiągnięcia zadowolenia z czasem potrzebują coraz większej stymulacji. Jednocześnie telewizja propaguje system wartości sprzeczny z wszelką moralnością, wrażliwością etyczną czy religią. Dlatego wpływ mediów na zachowanie człowieka i sposób jego myślenia jest poza dyskusją.

Choć nie ma złotego środka na to, jak mądrze wychować dzieci, to jednak wiadomo, że potrzebują one rodziców, którzy są odpowiedzialnymi przewodnikami po świecie, chronią je i stanowią wzorzec dojrzałego postępowania. A podstawą tych wszystkich działań jest bliska więź rodziców z dzieckiem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • JA
    27.05.2011 12:25
    Powiem tak: należę to tych mam, które zajmują się (na szczęscie mogę taką opcję wybrać) osobiście dziećmi i domem, choć z wieku przedszkolnego już nieco wyrosły - czas na wychowywanie dzieci nie daje sie jednak przełożyc ani na pieniądze, ani na tzw. sukces, ani na tzw. realizacje siebie ( do czasu przecież)- więc trzeba samemu mocno wierzyc w sens takiego działania...
    Natomiast nie jest miło ciągle tłumaczyć się ze swej postawy (tak ciągle dziś "gorszącej"!), że oto... "tak sie marnuję siedząc w domu, wychowując dzieci", że "nie mam ambicji zawodowych" (może mam, ale są rzeczy wazniejsze), i tym podobne dyrdymoły, podparte jakimiś badaniami czy sondazami. Tylko dlaczego coraz cześciej psychologowie bija na alarm, że dzieci i młodziez mają tyyyle problemów...? To tak w skrócie, czekam na minusy:-)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...