W zawieszeniu

Jedziemy z Jerzym do szkoły. Na moście Poniatowskiego wojsko i zapory przeciwczołgowe. W szkole cisza. Lokujemy się na zapleczu klasy. Wpada Andrzej – historyk. Analizuje przyczyny. Mówi dużo. Przerywam mu. Domagam się syntezy. Co potem? Gubimy się. Więź, 12/2006





LUTY

6.
Wczoraj skończyłem 47 lat. Czuję się fatalnie. Wychodzę na szlak z samego rana. Na Świętokrzyskiej u „Matysiaków” wypijam dwa piwa. Czuję się lepiej. Na Krakowskim Przedmieściu podchodzę do trzech plutonowych. Stoją i palą papierosy. Ten najgrubszy, mały – chyba w moim wieku. Proszę go o ogień. Zagajam. Wymiana słów. Ostra. Legitymują mnie ,,.. o profesorek... zobacz jaki mądry” – słyszę i wybucham. Prowadzą mnie na Bagińskiego do komendy garnizonowej. Dyżurny mówi, że nie mają tu aresztu dla cywilów. Zadzwoni do oficera garnizonu. Gruby wyjmuje w tym czasie kwitariusz. Pisze. 1000 zł za zakłócenie porządku. Płacę z komentarzem i z gestem. Widzę ich wściekle oczy. Każą mi czekać. Idą po radiowóz. Przychodzi oficer dyżurny. Przygląda mi się przez chwilę. Słyszę szept „zjeżdżaj stąd człowieku”.

W domu długo rozmyślałem nad tym, co im nagadałem. Treść zasadniczo poprawna, ale forma...
Analizuję tych trzech plutonowych. Co to za ludzie. Przecież nie tacy młodzi. A może dlatego. Już od dłuższego czasu nie umiem rozmawiać z dorosłymi – konstatuję. Oglądam kwit. Żadnej pieczątki. Pewnie poszli na piwo. Wybucham śmiechem.

11.
Wychodzę po gazetę. Ziąb. Na rogu mojej Mazowieckiej i Świętokrzyskiej nad koksownikiem kilku chłopców ogrzewa się. Zacierają ręce i tupią. Stoję w odległości trzech metrów. Patrzę na ich twarze. Sine i różowe jak u dzieci. Pistolety aż błyszczą. A niechby mieli nawet rakiety na plecach, to i tak by mnie nie przestraszyli. Ciągnie mnie do nich! Do końca dnia o nich myślę. To znaczy o takich jak oni. Ilu ja ich przepuściłem przez ręce przez te 22 lata?

15.
Moją Żonę zwolnili z pracy! Z zakazem wstępu do budynku i trzymiesięczną pensją. Założycielka i potem przewodnicząca „S” w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Nie podpisała deklaracji lojalności. Przedtem zasłużony pracownik ubezpieczeń społecznych, srebrny krzyż zasługi, najlepszy kolega roku i do tego jeszcze zasłużony pracownik państwowy. Jak mogła nie podpisać? A mogła!! Myślę o tym, jak ja bym się zachował w tej sytuacji! No w końcu ja byłem tylko wiceprzewodniczącym – myślę głupio. Ale mnie to męczy.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama