Sweet Home Niepokalanów

Rycerz Młodych (archiwum) Rycerz Młodych (archiwum)

„Wszystko dla Niepokalanej!” – to okrzyk bojowy Rycerstwa Niepokalanej (MI), które w 1917 r. powołał do życia św. Maksymilian Maria Kolbe, by wszystkim grzesznikom, w ogóle wszystkim ludziom podać rękę, przyprowadzić do Boga i pomóc się uświęcić.

 

W sercu Polski franciszkanie założyli „miasto Niepokalanej”, Niepokalanów, który wówczas, jak też i dziś, mieści kompleks klasztorny z bazyliką, ołtarzem polowym, strażą pożarną, salą teatralną, sklepikiem klasztornym, wydawnictwem, centrum prasowym, rozgłośnią radiową i wieloma innymi pomieszczeniami.

Niektórzy z grupy Totus Tuus przyjechali do tego miejsca już po raz drugi, pozostawiając tu swoje serca dla Niepokalanej, które będą uwielbiać Matkę Boga. Także w tym roku dziewiętnastoosobowy oddział z Totus Tuus i kandydaci do grupy wyruszyli czterema samochodami osobowymi do oddalonego o ok. 1500 km Niepokalanowa, aby tam lepiej poznać Niepokalaną i nauczyć się głębiej kochać.

Nareszcie w domu!

W środowy wieczór, 11 czerwca wzięliśmy udział we wspólnej Mszy świętej, a następnego dnia o godz. 7 rano przybyliśmy do Auschwitz, gdzie po porannej Mszy oraz samodzielnie przygotowanym śniadaniu zwiedzaliśmy byłe obozy zagłady KL Auschwitz i Birkenau. Tutaj mieliśmy także możliwość głębokiej modlitwy w bunkrze głodowym, gdzie oddał życie św. Maksymilian Kolbe, oraz w ruinach „Białych Domów”, gdzie została zagazowana Edyta Stein. Głęboko dotknięci, przeżywając pobyt w tych miejscach nieludzkich okropności, popołudniu ruszyliśmy w ostatni etap naszej drogi i dotarliśmy późnym wieczorem do celu naszej małej „wewnętrznej” pielgrzymki.

„Nareszcie w domu!” Takie było dla wielu z nas pierwsze wrażenie w mieście Niepokalanej. Br. Marek, franciszkanin, który kilkoro z nas już znał z ubiegłego roku, powitał nas serdecznie, i chociaż nie wymówił ani jednego słowa po niemiecku, czuliśmy się z nim bardzo związani – całe dnie wiernie był przy nas i troszczył się, żeby nam niczego nie brakło. Później pokazał nam także klasztor: teatr figur (Panoramę Tysiąclecia), które to przedstawienie specjalnie dla nas było prezentowane w języku niemieckim, oraz muzeum Maksymiliana wraz ze starymi fotografiami, dokumentami i przedmiotami codziennego użytku Świętego. Przedtem jednak poszliśmy jeszcze do kaplicy, którą w 1927 r. bracia wznieśli jako pierwszą przy zakładaniu Niepokalanowa. Tam przeżyliśmy szczególną atmosferę pokoju i głębokiej modlitwy, atmosferę szczególnej obecności Maryi, tak że czuliśmy się tutaj naprawdę jak w domu, przy Sercu Niepokalanej.

Alleluja – to dzień postu!

Kolejnym dniem był piątek i dlatego: Alleluja – to dzień postu! W tym dniu pełnym łaski potwierdziło się powiedzenie: „Dzień postu to dzień radości”. Cały dzień był przeznaczony na radość, osobistą modlitwę w ciszy i uwielbienie na placu przed budynkami klasztoru.

Główny punkt dnia miał miejsce po południu – spotkanie z polskimi członkami MI: o. Piotrem Lenartem, trzema siostrami: Teresą, Judytą i Angeliką, młodym małżeństwem, Aleksandrą i Karolem oraz dwoma młodymi osobami Asią i Łukaszem. Razem z nimi zorganizowaliśmy intensywne spotkanie, podczas którego przedstawiono nam MI, oraz opowiedziano o czasopiśmie „Rycerz Niepokalanej”, którego zaczął wydawać św. Maksymilian w 1922 r. i który również dzisiaj wychodzi w trzech edycjach – dla dorosłych, młodzieży i dzieci. W ostatnim numerze „Rycerza Młodych” została przedstawiona nasza wspólnota Totus Tuus ze świadectwem wiary Christiana. Na stronie tytułowej widnieje nasza grupa wokół dużego pomnika św. Maksymiliana Kolbego – obrazek uwieczniony podczas pierwszego pobytu w Niepokalanowie. Każdy z nas otrzymał taki egzemplarz pisma w prezencie (aby lepiej nauczyć się języka polskiego). Następnie, kolejno każdy osobno przedstawił się i powiedział o tym, jak trafił do Totus Tuus i dlaczego przyjechał do Niepokalanowa. To był bardzo ciekawy punkt także dla nas samych.

Na koniec braliśmy wspólnie udział w polsko-niemieckiej Mszy świętej, którą odprawił w języku niemieckim o. Grzegorz Bartosik, były prowincjał franciszkanów prowincji warszawskiej. Pieśni i czytania były na przemian w języku polskim i niemieckim. Po tej mocnej godzinie wspólnego bycia razem, przeżyliśmy ponownie szczególną jedność, którą tylko Duch Święty mógł nam podarować. Znaliśmy się dopiero parę godzin? A może jednak od lat? Nastrój był prawie eksplodujący, radość promieniowała z naszych oczu, ponieważ tutaj rzeczywiście czuliśmy, że oddanie Niepokalanej to więź, która łączy nas z innymi i z niebem – w tym samym celu, w tym samym apostolacie, i z tym samym pragnieniem w sercu: wszystko dla Niepokalanej, obojętnie czy w oczach ludzi odnosimy sukces, czy też porażkę.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama