Bardzo zdrowe ćwiczenie

Tygodnik Powszechny 42/2012 Tygodnik Powszechny 42/2012

Musimy sprawić, aby wewnątrz Kościoła ludzie potrafili się słuchać. Nie potrzebujemy Kościoła, którym kierują głusi. Z ks. Johnem W. O’Malleyem rozmawia Marcin Żyła

 

Niektórzy kwestionują zaangażowanie obecnego papieża w propagowanie dorobku Soboru. Jaki jest stosunek Benedykta XVI do Vaticanum II?

Nie mogę wypowiadać się w imieniu papieża, ale przyznaję, iż rzeczywiście mamy do czynienia z sygnałami, że jest on dość wybiórczy w tym, co uważa za najważniejsze osiągnięcia Soboru i na co zwraca uwagę w swoim nauczaniu. Wynika to chyba z tego, że obecny papież jest bardzo ostrożny w stosunku do jakichkolwiek zmian. A Sobór jednak wzywał do radykalnej zmiany w myśleniu o Kościele.

Proszę jednak zwrócić uwagę, że Joseph Ratzinger, jeszcze zanim został papieżem, mówił – w odniesieniu do oceny dorobku Soboru – o tzw. hermeneutyce zerwania lub hermeneutyce ciągłości. Istniały dla niego tylko te dwie, wzajemnie się wykluczające, możliwości interpretacji. W 2005 r., kiedy został papieżem, zamienił to na hermeneutykę zerwania oraz hermeneutykę reformy. A czym jest reforma? To jest – jakkolwiek może to zabrzmieć dziwnie – równocześnie kontynuacja i jej brak. Właśnie za taką oceną roli Soboru w dziejach Kościoła opowiadam się jako historyk – i chyba każdy, kto opiera się na faktach, dojdzie do przekonania, że po Soborze mamy do czynienia zarówno z kontynuacją, ale również znaczącą zmianą. Pytanie, które powinni sobie postawić katolicy, brzmi inaczej: czy Sobór był ważnym wydarzeniem dla Kościoła?

W książce „Co się zdarzyło podczas Soboru Watykańskiego Drugiego” pisze Ksiądz o rozmaitych frakcjach hierarchów, a nawet przedstawia momenty, kiedy wydawało się, że Sobór okaże się porażką, a biskupi nie będą w stanie wskazać Kościołowi sposobu odnalezienia się we współczesnym świecie. Jaką lekcję możemy wyciągnąć z Soboru, jeśli chodzi o dyskusję o samym Kościele?

Zgromadzenie w jednym miejscu ludzi z całego świata – przedstawicieli różnych denominacji oraz doświadczeń – sprawia, że szybko możemy się zorientować, które z ich problemów są prawdziwe, a które tylko urojone. Taki sobór to po prostu bardzo zdrowe ćwiczenie. Powoduje ono pewien bałagan i dezorganizację, ale na koniec okazuje się niezwykle oczyszczające.

Właśnie takiego doświadczenia potrzebujemy dzisiaj. Musimy sprawić, aby wewnątrz Kościoła ludzie potrafili się nawzajem słuchać. Im skuteczniejsza będzie między nami komunikacja, tym lepiej dla Kościoła. Ostatnie, czego potrzebujemy, to by Kościołem nie kierowali głusi.

Przykład amerykańskich sióstr zakonnych, które w ostatnich miesiącach trwały w sporze z Watykanem, a następnie zostały dość brutalnie ustawione w szeregu, nie napawa optymizmem.

To jest rzeczywiście przykład niezrozumienia. W tej sprawie podjęto decyzje bez wystarczającej konsultacji, bez wsłuchania się w argumenty drugiej strony.

Zmarły w sierpniu kard. Carlo Maria Martini był zwolennikiem zwołania kolejnego soboru. Niektórzy wierzą, że od lat 60. świat zmienił się tak gwałtownie, że dla Kościoła byłoby niebezpiecznie czekać kolejne dekady. Zgadza się Ksiądz z tą opinią?

Uważam, że powinniśmy jeszcze poczekać na wszystkie efekty Soboru Watykańskiego II. Jeśli w przyszłości miałoby dojść do zwołania soboru, nie powinien się odbywać w Rzymie. Należałoby wybrać miejsce neutralne. Powinien to być I Sobór w Rio de Janeiro albo I Sobór Warszawski, albo I Sobór Manilijski. Dobrze zrobiłoby to nieco zastałym dziś strukturom Kościoła w samym Watykanie.

Na czym Sobór Watykański II poległ? Znaczące, że zdecydowano nie dyskutować o antykoncepcji, reformie Kurii Rzymskiej oraz celibacie.

Myślę, że Sobór nie miał wtedy zbyt wielkiego pola manewru. W 1963 r. Jan XXIII ustanowił Papieską Komisję ds. Regulacji Poczęć, która zajmowała się odtąd tą kwestią. Podczas pierwszej sesji soborowej słychać było wyraźną krytykę Kurii Rzymskiej – uznano jednak, że jej reformę powinien przeprowadzić samodzielnie sam papież. Co do celibatu, nie było go w programie obrad od samego początku. Dopiero podczas trzeciej sesji Soboru zaczęli ten temat podnosić biskupi z Brazylii. Paweł VI ogłosił jednak, że nie będzie o tym dyskusji. I proszę sobie wyobrazić, że jego decyzję nagrodzono oklaskami. Zdawano sobie sprawę z tego, że celibat to kwestia niezwykle drażliwa i że rozmowa o nim byłaby dla biskupów skrajnie trudna.

A o czym – hipotetycznie – można dziś dyskutować?

Zwróciłbym uwagę na sposób powoływania biskupów. Tradycja Kościoła – aż do średniowiecza – polegała na tym, że zanim biskupów powoływał papież, odbywały się wstępne wybory kandydatów do tej godności, w których brało udział duchowieństwo danej diecezji. Wydaje mi się, że współczesny Kościół potrzebuje większego udziału lokalnego kleru w tym procesie – co najmniej ich konsultacji. To jedna z kluczowych kwestii dla współczesnego Kościoła.

Ks. JOHN W. O’MALLEY SJ jest profesorem historii na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, jednym z najbardziej cenionych historyków Kościoła w USA. W Polsce, nakładem wydawnictwa WAM, ukazały się ostatnio jego książki: „Historia papieży” oraz „Co się zdarzyło podczas Soboru Watykańskiego Drugiego”.
 
 
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama