Raport o czasie wyjątkowym

Wiatr przewracający karty Pisma Świętego na papieskiej trumnie, białe marsze z tysiącami młodych ludzi, morze palących się świec, wzruszenie dławiące gardło, wspólna Barka... Spróbujmy uzupełnić ten subiektywny zapis danymi, które zbierali w tamtych dniach i tuż po nich socjolodzy. Teologia polityczna, 3/2005-2006




Wiatr przewracający karty Pisma Świętego na papieskiej trumnie, białe marsze z tysiącami młodych ludzi, morze palących się Świec, wzruszenie dławiące gardło, wspólna Barka, łzy w oczach stojących obok nas ludzi, łzy w naszych oczach... Wszystkie te obrazy przesuwają się w pamięci, gdy dziś wspominamy nadzwyczajny czas zeszłorocznych narodowych rekolekcji. Spróbujmy uzupełnić ten subiektywny zapis danymi, które zbierali w tamtych dniach i tuż po nich socjolodzy. Tworzą one obszerny raport o naszych uczuciach i zachowaniach. Poznajmy choć niektóre jego stronice.

Nasze uczucia

Wszystkie ówczesne badania potwierdzają intensywność i masowość naszych przeżyć. Mówią o powszechnych nadziejach i jeszcze częstszych obawach. O osamotnieniu i o najpowszechniejszym z uczuć – poczuciu wspólnoty. Obejmowały one prawie wszystkich, także większość (3/4) ludzi nieuczestniczących w praktykach religijnych oraz połowę nielicznej w Polsce grupy osób w ogóle niewierzących.

Te tak różne uczucia mieszały się ze sobą, decydując o specyficznym klimacie tamtych dni. Był on – jak pamiętamy – daleki od żałoby. Łączył smutek odchodzenia z radością powrotu. „Patrzy na nas z Domu Ojca” – mówili wierni i powtarzały za nimi media. Działo się tak zresztą nie tylko w Polsce. Dziennikarka Joanna Lichocka tak opisywała klimat panujący wśród tysięcy osób zgromadzonych na placu Świętego Piotra: „Nie ma nastroju żałoby, ale nie ma też nastroju festynu. Jest powaga, ale z jakąś dozą radości, nadziei”. Pamiętamy przecie ż oklaski zebranych po oficjalnym ogłoszeniu
odejścia Jana Pawła. One były wówczas najzupełniej na miejscu, nie raziły. Podobnie jak tytuły na pierwszych stronach polskich gazet, także tych na co dzień niezbyt bliskich nauczaniu Kościoła: „Nieśmiertelny”, „Mimo że odszedłeś, Ojcze, w nas wciąż żyjesz”.

Obawa i nadzieja, osamotnienie i wspólnota.

Jak wynika z badań, choć jednej z tych emocji nie przeżywało tylko kilka procent społeczeństwa. Wszystkie razem odczuwała przeszło jedna trzecia naszych rodaków. Dwa szczególnie powszechne odczucia: osamotnienia i wspólnoty były jednoczeŚnie udziałem prawie dwóch trzecich ogółu pytanych. Ten stan ducha Polaków pozwala lepiej zrozumieć ich ówczesne zachowania. Nie jest dziełem przypadku, że najmniej aktywni w kwietniu byli ci, którzy nie odczuwali żadnych emocji. Że najbardziej mobilizowała chęć wspólnoty, także tej przezwyciężającej osamotnienie.



Dominujący nastrój powodował, że wielu ludzi zbliżyło się w owych dniach do Boga i Kościoła. Mówiły o tym media. Opowiadali nasi bliscy i znajomi. Czuliśmy to my sami. Jaka była skala tego zjawiska? Jak je zmierzyć? Czy deklaracjami 9% badanych Polaków: „Postanowiłem być bardziej religijny”, uzyskanymi przed rokiem przez OBOP? A może wychwycił je sonda ż CBOS, pokazujący w miesiąc po narodowych rekolekcjach kilkupunktowy wzrost odsetka Polaków deklarujących swą wiarę i związki z Kościołem?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...