Kościół na mocnym fundamencie

Jestem świadomy, że wiara to nie zestaw prawd czy przekonań, że pogłębianie wiary to proces. Wiara jest świadectwem, że spotkałem w moim życiu Boga w Jezusie Chrystusie, że spotkałem Kogoś, kto ma wpływ na moje życie, kto je odmienił i nieustannie odmienia. Niedziela, 11 maja 2008



Niektórzy będą uważali, że to jest ich prawo, i nie kwestionujemy prawa dziennikarzy do wypowiadania własnego zdania. Ale nie wolno tworzyć form nacisku czy promować fałszywego obrazu kandydata, co tu miało miejsce. Nie wolno też zapominać, że w szukaniu kandydatów do posługi biskupiej biorą udział biskupi odpowiedzialni za Kościół i doświadczeni księża, pytani są także świeccy katolicy. Ale są to świeccy, którzy żyją Kościołem. Takie decyzje konsultuje się z różnymi ludźmi. Chciałoby się zapytać tych najbardziej dynamicznych w kwestionowaniu prawa Papieża do nominacji biskupów – kiedy ten dziennikarz ostatni raz był w kościele, kiedy ostatni raz się modlił i przystępował do sakramentów? Sądzę, że spośród tych dziennikarzy, na których patrzyłem w telewizji, przynajmniej połowa jest zorientowana sensacyjnie i nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością za posługę biskupa w duchu wiary.

To jest pierwsza moja uwaga. Druga mogłaby być ta, że takt i zasady dobrego wychowania nie powinny być naruszane w żadnej relacji ludzkiej. A te nagonki, pełne upolitycznienia partyjnego, naprawdę nie pasują do stawianych nowym biskupom kryteriów przydatności pasterskiej.

Kolejne zastrzeżenie płynie z doświadczeń historycznych, chociażby tych z XVI wieku, kiedy to młody protestantyzm reformatorów toczył wielki bój o to, żeby książę czy król miał prawo mianowania biskupa. Dzisiaj księciem dyktującym warunki inwestytury chcą być środki przekazu, nie zawsze odpowiedzialne za Kościół, najczęściej zupełnie liberalne. Już nie pierwszy raz prasa próbuje ubierać się w togę mentora wobec Kościoła. Natomiast trzeba będzie czasu kilku lat, żeby zobaczyć, jak poważną krzywdę wyrządzono wielu biskupom przy okazji tzw. lustracji, którą zresztą uderzono głównie w biskupów i księży. W omawianym przypadku winą – co jest paradoksalne – kandydata do posługi metropolity gdańskiego było to, że nie jest zaprzyjaźniony z niektórymi liberalnymi środkami przekazu. Nawet wprost mówiono, że jest to biskup „radiomaryjny”. I to ma być zarzut? To jest absurd! Nie widzi się zasług tego człowieka w pracy kościelnej, ale próbuje wymyślić jakiś chimeryczny zarzut, którym się w niego uderza. I dlatego zabraliśmy głos, żeby wyprostować myślenie i powiedzieć, że są pewne obiektywne kryteria uczciwości i są granice nieprzekraczalne. Jest to swoista deklaracja rezerwy: non possumus. Dalej nie wolno! Trzeba pomóc ludziom zrozumieć, że Kościół nie pretenduje do tego, żeby redaktorowi X albo redaktorce Y dyktować, kogo ma uczynić szefem biura, a komu ma powierzyć np. wywiady. Przynajmniej podobną niezależność zostawmy Ojcu Świętemu i Stolicy Apostolskiej w personalnych sprawach Kościoła.

Jeśli zaś chodzi o perspektywę oglądu spraw kościelnych i społecznych z Przemyśla, to mamy tu więcej dystansu i spokoju. Z daleka może nie widać szczegółów, natomiast bardzo wyraźnie widać dobre i złe tendencje, np. rozgrywki polityczne. Ale cały naród je widzi i ocenia.



«« | « | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama